Moje zainteresowania od wielu lat koncentrują się na czterech obszarach: psychologia, biznes, kinematografia oraz spoglądanie w przyszłość, futurologia. Mogę powiedzieć, że psychologia i biznes to moja specjalizacja. Na co dzień doradzam pracownikom, menadżerom i zarządom, jak mogą efektywniej pracować, lepiej się komunikować i prowadzić siebie oraz innych przez zmiany. To mój chleb powszedni. Źródło utrzymania, ale też wielka pasja. Jeśli chodzi o pozostałe dwa elementy, są one „tylko” pasją. Zajawką. Czymś, co pobudza mój umysł w szczególnie przyjemny sposób. Ale też pożyteczny.

Staram się zawsze patrzeć na to, jak to, co mnie kręci i fascynuje, mogę wykorzystać w sposób praktyczny. Odnieść do swojego życia i otaczającej rzeczywistości, czyniąc je odrobinę lepszymi. Tak właśnie jest z kinematografią i futurologią. Filmy uwielbiam oglądać nie tylko ze względu na zawarte w nich historie, ale przede wszystkim, by analizować profile psychologiczne bohaterów. Dostrzegać w nich pewną głębię. Rozumieć motywy ich postępowania i otwierać się na różnorodność ludzkich ścieżek.

Z kolei futurologia bardziej łączy się z biznesowym aspektem mojego życia. Patrzę w przyszłość, by lepiej prowadzić swój biznes już teraz. By stymulować swoją głowę i otwierać ją na zmiany, które się dzieją. Właśnie to ma w sobie istotny wymiar praktyczny. Właśnie to jest powodem, dla którego chcę tutaj zainicjować cykl o futurologii i „psychologii przyszłości” – a także pobudzić do dyskusji. Liczę na to, że przedstawiając tutaj ideę patrzenia w przyszłość, uda mi się pobudzić Ciebie do zainteresowania pewnymi tematami. Do myślenia w szerszy sposób, wykraczający poza bieżączkę. Jeśli cokolwiek będzie chodzić Ci po głowie, pamiętaj, że na dole strony jest pole do wpisywania komentarzy 🙂

Zarazem mam wizję, aby rozwijać swój biznes oraz karierę w oparciu o specjalizację jako psycholog przyszłości, który będzie doradzał organizacjom, miastom, ludziom czy firmom, które chcą zrozumieć toczące się zmiany oraz przygotować się do przyszłości. Celem dla mnie jest łączenie psychologii, biznesu i futurologii.

A na początek – moje własne przemyślenia w tym temacie.

ŚWIAT ZA MILION LAT – A MOŻE JUŻ TERAZ?

Oglądam serial dokumentalny National Geographic pt. „Świat za milion lat”. Nie chodzi o dosłowne milion lat, a o pewną odległą przyszłość, która jednak jest nieunikniona. Prędzej czy później ludzkość będzie musiała zmierzyć się z poważnymi wyzwaniami. Świat „za milion lat” rysuje się zarówno fascynująco, jak i trochę przerażająco.

Czy słyszałeś o osobliwości? To punkt w historii, do którego nieuchronnie zmierzamy. Rozwój sztucznej inteligencji i robotyzacji w końcu doprowadzi do tego, że inteligencja maszyn przerośnie ludzką. Wszelkie zmiany technologiczne będą od tego momentu niemożliwe do przewidzenia. Ludzki umysł czuje się komfortowo wtedy, kiedy wie, na czym stoi i potrafi jako-tako przewidzieć pewne zdarzenia. Czekają nas więc czasy ogromnych możliwości, ale też ogromnego dyskomfortu psychicznego. Pomyśl tylko: jak dużo swojego ulubionego poczucia kontroli będziesz musiał odpuścić, kiedy przestaniesz być przedstawicielem najinteligentniejszego gatunku na ziemi (tę rolę przejmą androidy), a wszelkie zmiany staną się nieprzewidywalne?

Nie wiadomo jeszcze, kiedy to nastąpi. To może być kwestia najbliższych kilkudziesięciu lat. Prawdopodobne jest, że jako w miarę młody czytelnik – będziesz w tych czasach żył. Zmiana już się zaczęła.

Tę trwającą zmianę być może właśnie trzymasz w dłoni, czytając ten artykuł. Smartfony. Czy nie masz czasem wrażenia, że ludzie, szczególnie młodzi, stają się powoli zrośnięci z tymi fascynującymi maszynami? Tak, jakby nasze mózgi weszły z nimi w trwałą symbiozę. Jesteśmy stale podpięci do źródła informacji. Do źródła doznań. Ta immersja – zespolenie z najnowszymi zdobyczami techniki – będzie postępować. To kolejny temat, który poruszają twórcy fenomenalnej serii „Świat za milion lat”.

Stopniowo będziemy przenosić się do wirtualnego świata. Zalążek tej zmiany to gra „Second Life”, która pozwala prowadzić życie takie, jak w rzeczywistości, tylko że… w rzeczywistości wirtualnej. Na razie mamy średnie pod względem graficznym avatary (cyfrowe postaci, którymi kierujemy) i ogólnie dość umowny design. Ale już wkrótce tego typu wirtualne światy staną się łudząco podobne lub niemożliwe do odróżnienia od prawdziwego. O ile w ogóle żyjemy w prawdziwym świecie. Bo kto wie, może to, co widzisz wokół siebie i co czujesz wewnątrz siebie, to tylko symulacja? Potrafisz udowodnić, że nie?

A na przykład taki Elon Musk, miliarder, wizjoner i twórca m.in. firm Tesla (elektryczne samochody) oraz SpaceX (loty na orbitę i wkrótce kolonizacja Marsa), jest przekonany o tym, że żyjemy w Matriksie. Że to wszystko, cała ta „rzeczywistość”, to jest zarazem prawda, jak i nieprawda. Obiecał fakt ten udowodnić. Czy mu się uda – zobaczymy. Niemniej już teraz warto otworzyć głowę na możliwość, że jesteśmy tylko częścią komputerowego programu, i wewnątrz tego komputerowego programu tworzymy komputerowe programy, które w końcu doprowadzą do osobliwości, a symulacja będzie odbywać się wewnątrz symulacji…

Robi się dziwnie? Przerażająco? Fascynująco?

PRZYSZŁOŚĆ JUŻ SIĘ ZACZĘŁA

Tego typu przemyślenia i fantazje to dla mnie źródło inspiracji i przyjemności. Po odcinku takiego dokumentu, po obejrzeniu dobrego filmu (niech to będzie „Blade Runner” czy „Incepcja”) czy po przeczytaniu ciekawego artykułu – mój mózg zaczyna działać inaczej. Myślenie staje się szersze. Zauważam więcej. A także mogę sprawniej prowadzić biznes i doradzać klientom w ich biznesowych manewrach – czy to jeśli chodzi o szeregowego pracownika, czy o menadżera, czy o przedsiębiorcę.

Domyślam się, jaka wątpliwość teraz może się pojawiać. „Dobrze, fajnie, tylko jak osobliwość i życie w Matriksie mają się do codziennych posunięć biznesowych?”. Od razu zaznaczę więc, że tu nie chodzi o myślenie, typu „jak superinteligentne androidy wpłyną na moją branżę w ciągu najbliższych 50 lat”. Snucie bajek nie jest celem.

Mówiąc zupełnie szczerze – ten artykuł to początek cyklu „psychologia przyszłości” i sam jeszcze szukam pomysłu na przekazanie tego, co siedzi mi w głowie. Wiem natomiast już teraz, jak istotne jest dla mnie bodźcowanie się spojrzeniem w przyszłość, nawet jeśli na razie osobliwość czy tego typu tematy nie mają na nas bezpośredniego wpływu. Wiem też, jakie konsekwencje może mieć brak otwartości na przyszłość, na zmiany, które trwają już teraz, a za – powiedzmy – kilka lat będą czymś naprawdę dużym.

Przekonałem się o tym w 2012 roku, kiedy nasza firma przeszła przez poważny kryzys – właśnie dlatego, że „usnąłem” i nie potrafiłem spojrzeć w przyszłość. Dałem się zaskoczyć zmianom. Wtedy trend na rynku szkoleniowo-coachingowym polegał na stopniowym odchodzeniu klientów od idei otwartych szkoleń za większe pieniądze. Zamiast tego, trendem zaczęły być duże, tanie eventy oraz szkolenia online. Tymczasem ja miałem swoje ukochane „dziecko” – roczny cykl szkoleń, który do pewnego czasu cieszył się świetnym zainteresowaniem. Nagle jednak to się skończyło. Klienci przestali przychodzić. Chcieli już innej formuły. Innego produktu. Na rynku było to widoczne od około dwóch lat. Tyle że ja przez ten czas miałem zamknięte oczy.

Gdy spojrzę w przeszłość, to wiem, że mogłem uniknąć kryzysu. Mogłem wcześniej dojrzeć zmiany i zacząć się do nich przygotowywać. Stopniowo dostosowywać się do nowej rzeczywistości, która niechybnie miała nastać.

I TUTAJ DOCHODZIMY DO PRAKTYCZNEGO ASPEKTU PSYCHOLOGII PRZYSZŁOŚCI

Tym praktycznym elementem jest bodźcowanie siebie myśleniem o przyszłości – nie tyle o androidach czy życiu w kosmicznej symulacji, tylko o przyszłości generalnie. Osobliwość, Matrix czy inny bunt maszyn służą tu jako inspiracja. Jako ten fajny, ciekawy element, który otwiera głowę na bardziej przyziemne aspekty. Na myślenie o trendach i zmianach już teraz – a nie dopiero wtedy, kiedy nastaną. Bo wtedy z reguły jest już za późno.

Każdy powinien interesować się przyszłością w swojej branży, by nie zastygać w tym, co jest. No wiesz – kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Prosta prawda, którą w tym kontekście warto przypomnieć.

Zastanów się, jakie rzeczy działy się pięć czy 10 lat temu, które przegapiłeś przez to, że miałeś za mało otwarty umysł na zmiany w swojej branży czy w życiu – i jakie były tego skutki. Chodzi o to, żebyś miał punkt referencyjny. Bo w przeciwnym razie Twój umysł wypełni się sceptycyzmem i wątpliwościami: „ale po co, to tylko ciekawostki naukowe, nie muszę tego czytać”. Kiedy zdajemy sobie sprawę, że coś nas faktycznie ominęło i przez to dziś jesteśmy niezadowoleni (niewykorzystane szanse bolą najbardziej), to to nam otwiera umysł: „aha, czyli to dlatego muszę śledzić trendy i interesować się przyszłością. Nie dlatego, że Dębowski ma zajawkę, tylko dlatego, że sam coś kiedyś przegapiłem i doświadczyłem związanych z tym konsekwencji”.

Zazwyczaj znamy takie momenty – one do nas wracają w głowie – że coś mogliśmy zrobić inaczej. Chodzi o to, żeby usiąść z kimś, kto nas zna z tego okresu i pogadać: „dobra, co tam wtedy się pojawiało? Jakie trendy, jakie zmiany – na rynku, w dziale w firmie – których ja nie zauważyłem? Czego konkretnie nie zauważyłem i jaki to miało wpływ?”. Cofać się rok po roku i odpowiadać sobie na pytanie, co w tym okresie się działo. Miliarder Richard Branson miał świetnie prosperującą wytwórnię płyt oraz sieć stacjonarnych sklepów muzycznych, aż nagle wszedł iTunes i sklepy muzyczne straciły na znaczeniu. Część interesu trzeba było zamknąć. Pytanie, co było u Ciebie?

Ktoś na małym rynku prowadzi firmę czy zespół i pewnym momencie powstają fundusze typu crowdfunding (finansowanie społecznościowe – międzynarodowo najpopularniejsze są Kickstarter oraz Indiegogo, u nas Polakpotrafi). Ktoś, kto nie może w firmie, w której pracuje, realizować swoich pomysłów, nagle ma możliwość spróbowania swoich sił w crowdfundingu. To duża szansa dla takiej osoby – jeśli firma nie doceniła mojego pomysłu, to może docenią go internauci i pomogą mi go zrealizować? Na tę zmianę obie strony muszą mieć otwarte oczy. Pracownicy, ponieważ uświadamiają sobie, jakie możliwości się przed nimi otwierają, a szefowie firm – ponieważ ich podwładni są kuszeni przez różne ciekawe opcje i jeśli się o nich nie zadba, to odejdą.

Kolejna praktyczna wskazówka, to zadawać sobie pytania: jakie tendencje na rynku teraz widzę? O czym się plotkuje? Dlatego warto chodzić na konferencje, uczestniczyć w klubach biznesu czy chodzić na spotkania z ludźmi i pytać: jakie trendy widzisz na rynku? Co się teraz dzieje? Ludzie o tym plotkują, ale zazwyczaj albo tego nie słyszymy, albo słyszymy, ale nie odnosimy tego do swojej rzeczywistości.

Jeśli nie będziemy co jakiś czas robić spotkań – samemu ze sobą czy z innymi ludźmi – podczas których pojawiają się wątki dotyczące przyszłości, to ryzykujemy, że rzeczywistość w pewnym momencie nas przegoni. A nadrobić dystans nigdy nie jest łatwo.

POMYŚL O SWOICH KOMPETENCJACH JUŻ TERAZ

Jako psycholog, o przyszłości myślę w kontekście psychologicznym. Stąd też nazwa cyklu: psychologia przyszłości. Kto wie, być może powstanie nurt czy też specjalizacja zwana psychologią przyszłości. Już są psychologowie, którzy pracują dla NASA i badają, jak ludzkie ciało i umysł poradzą sobie z podróżą w kosmos.

Zmiany, które dzieją się już teraz, wymagają od nas specyficznych kompetencji. I nie chodzi tylko o kompetencje typowo rzemieślnicze, jak umiejętność napisania programu czy obsługi taśmy produkcyjnej. Mowa o kompetencjach emocjonalno-mentalnych, które coraz bardziej zyskują na znaczeniu. Pisałem o tym TUTAJ.

W kontekście przyszłości są one szczególnie ważne. Wraz ze zwiększającym się przepływem informacji, nasze umysły muszą stawać się coraz bardziej pojemne. Musimy umieć procesować to, co się dzieje, a także sprawnie łączyć kropki. Niczym najlepsi alchemicy syntetyzować ze sobą różne, pozornie niezwiązane fakty i w ten sposób tworzyć nowe rozwiązania. A skoro mamy technologiczną rewolucję i zmiany postępują w zawrotnym tempie, to umiejętność prowadzenia siebie i innych przez te zmiany staje się kluczowa. Im większe zmiany, tym większy opór. Kto nie umie sobie z nim radzić, przepadnie.

Piszemy o tym wraz z Wojtkiem Maroszkiem we wspólnej książce, która wejdzie do sprzedaży jesienią tego roku. Pierwszy rozdział będzie poświęcony właśnie trwającym na świecie zmianom (ze szczególnym ukierunkowaniem na świat biznesu), a kolejne – co w związku z tym. Jak radzić sobie ze zmianą i wynikającymi z niej oporami. Jak się komunikować. Jak rozwijać siebie i innych, by nie tylko nie dać się przegonić rzeczywistości, ale też stale być dwa kroki przed nią.

Bo rzeczywistość bez przerwy dostarcza wyzwań dla psychiki. Musimy być ich świadomi, a także znać sposoby radzenia sobie z nimi. Jednym z najważniejszych czynników jest tutaj spoglądanie w przyszłość. Ciągle otwarte oczy. Ciągle obudzony i czujny. Patrzący szerzej niż inni.

Jeśli czujesz, że i dla Ciebie nastał moment, by bardziej skupić się na przyszłości, możesz podjąć następujące kroki:

  • Obejrzyj pierwsze odcinki serialu „Świat za milion lat” National Geographic – są dostępne na YouTube – i podziel się w komentarzu swoimi obserwacjami. Co szczególnie Cię zaciekawiło? Jak bodźce Cię to do innego spojrzenia na bieżącą rzeczywistość?
  • Stale odpowiadaj sobie na pytania, które zawarłem w tym artykule, pod nagłówkiem „Praktyczny aspekt psychologii przyszłości”. Dzięki temu wyostrzysz spojrzenie na trendy i trwające zmiany.
  • Śledź mojego bloga. To dopiero pierwszy artykuł z cyklu „Psychologia przyszłości”. W kolejnych będziemy zgłębiać temat i wspólnie zastanawiać się, jak wpływa na nas już teraz. Bo na przyszłość się nie czeka – przyszłości wychodzi się naprzeciw.

 

Adam Dębowski

Adam Dębowski

Od 2005 roku pomagam ludziom w podnoszeniu ich efektywności osobistej, biznesowej, kompetencji miękkich, uwalnianiu się od wewnętrznych blokad i emocji, a firmom i menadżerom w zmianie i zarządzaniu zespołem. Moja osobowość i wartości bardzo pomagają w prowadzeniu mediacji w firmach, między organizacjami i osobami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *