Jeśli myślisz o zostaniu coachem, doradcą czy terapeutą, prawdopodobnie masz głowę pełną wątpliwości. Praca z drugim człowiekiem to duża odpowiedzialność. Czy jestem na to gotowy? Czy niczego nie zepsuję? A nawet jeśli nie, to który nurt mam wybrać? Która szkoła jest odpowiednia? No i misja misją, ale czy uda mi się na tym zarobić? To tylko część dylematów, przed jakimi możesz teraz stać. Czas przyjrzeć się im po kolei i szczerze odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań.

Ja sam, jako coach, doradca, trener i trener coachów pracując od 2006 roku w tych rolach, przechodziłem przez wiele etapów zwątpienia i obaw. Dokładnie wiem, co czuje człowiek, w którego głowie kłębi się decyzja o wykonywaniu takiego zawodu. To bywa trudne i niewygodne – ale wątpliwości zawsze są po coś. Zawsze czemuś służą. Trzeba tylko odpowiednio je nazwać i dokładnie się im przyjrzeć. Wtedy zaczynamy znajdować wyjście z chaosu. Droga zaczyna się rozjaśniać, a w miejsce obaw pojawiają się rozwiązania.

Ludzi, którzy myślą o zostaniu doradcą, coachem, terapeutą czy nauczycielem, zasadniczo możemy podzielić na cztery grupy. Mianownik dla nich jest wspólny: chcą lub w naturalny sposób potrafią pracować z drugim człowiekiem, rozmawiać z nim, chcą do niego docierać i dzielić się doświadczeniem, zarówno poprzez słuchanie, jak i mówienie. Jednak każda z tych czterech grup mierzy się z nieco innymi dylematami i wątpliwościami.

Grupa pierwsza.
Utalentowani, którzy nie wiedzą, że mają ten dar lub czy powinni wykorzystać swój dar

Wyobraźmy sobie człowieka, który ma pewien dar. Być może sam nie zdawał sobie z niego sprawy, dopóki nie usłyszał pewnych słów. Ludzie mogli mówić mu na przykład: „świetnie się z tobą rozmawia”. Albo „ty zawsze doskonale mnie rozumiesz”. Może nawet pojawiła się sugestia wprost: „powinieneś zostać coachem lub terapeutą, pracować z ludźmi”. I ten człowiek, choć jest mu miło, czuje również pewne zaskoczenie. „No co ty? Ja jako coach czy terapeuta? Niee…”

Każdy ma w sobie określony potencjał. Predyspozycje, które sprawiają, że mógłby przysłużyć się innym ludziom w jakiś szczególny sposób. Nazwij to darem, talentem, powołaniem lub właśnie potencjałem. Niektórzy podążają za tą wewnętrzną mocą i realizują się w świecie jako programista, malarz, analityk, menadżer – w zależności od tego, do czego czują, że są predysponowani. Inni mogą z czasem uświadomić sobie pewne naturalne zdolności, jak na przykład świetnego rozumienia drugiego człowieka, słuchania i prowadzenia dialogu.

To może być wspaniały i uskrzydlający moment. Jeśli jednak ta osoba już jest na swojej ścieżce zawodowej, pojawi się u niej konflikt wewnętrzny.

„Zaraz, przecież od lat jestem prawnikiem. Miałbym teraz zupełnie zmienić swój kierunek życiowy?”. To, że uświadomiliśmy sobie swój talent, z jednej strony jest uśmiechem od losu. Z drugiej, powoduje dylemat. Wejście na nową ścieżkę oznaczałoby porzucenie starej. A przecież tyle już zainwestowaliśmy! Ukończone studia, lata nauki i zdobywania doświadczenia, kontaktów, wygodne ułożenie w zawodowym świecie, i teraz co? „Miałbym to wszystko porzucić, bo nagle zacząłem zauważać w sobie inne predyspozycje? Z drugiej strony… naprawdę lubię rozmawiać z ludźmi, pomagać im we wzrastaniu, pewne rzeczy przychodzą mi z łatwością, czuję, że to mogłoby być to…”

Czy słyszysz pukanie z podświadomości?

Można na to popatrzeć jak na błahy problem, a następnie odwrócić wzrok i po prostu dalej robić swoje. Rezygnacja z obecnego kierunku na rzecz czegoś nowego to ryzykowna kwestia, a do tego może wcale niepotrzebna. W końcu wszystko jest dobrze: praca idzie do przodu, zarobki są, znam się na tym, co robię. Po co komplikować?

Z jednej strony jest w tym dużo racji. Z drugiej jednak, jeśli zignorujemy pewne sygnały od podświadomości („Hej, to może być to! To może być twój talent i start kolejnego etapu w życiu!”), za jakiś czas – może za rok, za pięć lat albo za 10 – może pojawić się wypalenie. To, czym się zajmujemy, okazało się niewłaściwą ścieżką, której trzymaliśmy się głównie ze względu na wygodę. Tymczasem dar zamknięty w „piwnicy” podświadomości cały czas pukał od środka. Chciał się wydostać na zewnątrz. W pewnym momencie pukanie zmieniło się w mocne walenie, które i tak zignorowaliśmy. W końcu pukanie i dobijanie się – ustało. W ich miejsce pojawił się jednak brak motywacji i chęci do życia, wypalenie, depresja.

Oczywiście konsekwencje nie zawsze muszą być tak dotkliwe, przyjmijmy jednak za generalną zasadę, że tego typu sygnały należy zawsze brać pod uwagę. Wsłuchać się w siebie, zastanowić, otworzyć na różne możliwości.

Wiem, co może teraz się pojawiać. „Ale zaraz, czy to oznacza, że w takim razie muszę zmienić pracę i iść w kierunku doradztwa, coachingu, psychologii czy terapii?”.

Czy musisz – nie, absolutnie. Nie ma takiego przymusu i nikt nie mówi, że ten kierunek zawodowy byłby jedynym właściwym rozwiązaniem. Ale może też okazać się, że jednak jest to słuszna droga. Odpowiedzi należy poszukać wewnątrz. Pobyć przez pewien czas z takimi pytaniami, jak: „Kiedy ludzie mówią mi, że jestem pomocny, że dobrze się ze mną rozmawia, to co tak naprawdę to oznacza? W czym tak naprawdę jestem pomocny? Co składa się na to, że dobrze się ze mną rozmawia? Jeśli miałbym to jakoś wykorzystać w świecie, to jak?”.

Coaching nie jako zawód, a kompetencja

To ostatnie pytanie jest szczególnie ważne. W końcu coaching, doradztwo, trenerstwo, to tylko jeden kontekst, w którym można wykorzystać swoje naturalne predyspozycje. Dar słuchania i mówienia może otworzyć zupełnie nowe drzwi w karierze menadżera, handlowca, mediatora czy nawet wspomnianego wcześniej prawnika. Kończąc kurs czy szkołę coachów, nie musisz od razu zostawać coachem – za to zdobytą wiedzę i umiejętności możesz wykorzystać na wielu różnych płaszczyznach. Biznes coraz bardziej otwiera się na tego typu kompetencje. Jestem zdania, że za około 10 lat na rozmowach rekrutacyjnych na wysokie stanowiska menadżerskie zacznie pojawiać się pytanie o to, czy ukończyliśmy terapię lub przeszliśmy przez głębszy proces coachingowy. Po co? Aby mieć pewność, że dyrektor odpowiedzialny za ludzi, firmę, budżety nie będzie kierował swoimi kompleksami, ego, ponieważ to prowadzi to chorej rywalizacji, korpogier i wypalenia ludzi.

Na znaczeniu zyskuje inteligencja emocjonalna. To, jak ktoś jest poukładany wewnętrz, jakie kierują nim emocje i jaki ma mindset (nastawienie, przekonania, światopogląd), staje się dla zarządów firm kluczową sprawą. Poukładany wewnętrznie pracownik jest bardziej odporny na stres, lepiej wykonuje swoje zadania, potrafi wziąć odpowiedzialność, ale też sam dba o swoje dobre samopoczucie. Za tym idą lepsze zarobki, a więc jest to układ win-win. Inwestując w szkołę coachingu, tak naprawdę inwestujemy w siebie. To proces, który zmienia człowieka: oczyszcza go emocjonalnie, pomaga lepiej radzić sobie z wyzwaniami, daje narzędzia do zarządzania sobą oraz innymi ludźmi. To z kolei przekłada się nie tylko na powodzenie zawodowe i finansowe, ale na życiową satysfakcję w ogóle. Dlatego uważam, że nowoczesne MBA, to takie, które nie będzie uczyło twardym metod zarządzania z elementami komunikacji. Nowoczesne MBA, nowoczesne szkoły doradców to takie, które przeprowadza uczestników przez proces pracy nad własnym ego, cieniem, poczuciem wartości i kompleksami. Wtedy wszyscy, łącznie z biznesem będziemy zdrowsi. W takim kierunku programy rozwojowego kształtujemy w naszym Instytucie i najlepsze uczelnie na świecie będą do tego dopasowywały swoje programy.

Warto mieć to na uwadze, kiedy z podświadomości słychać pukanie 🙂

Grupa druga. Chętni, ale pełni obaw

Osoby, które znajdują się w tej grupie, chcą pójść w kierunku pracy z drugim człowiekiem, jako doradca, terapeuta, coach, czy nawet menadżer, który wykorzystuje w swojej pracy coachingowo-terapuetyczne narzędzia. Bez względu jednak na to, który rodzaj pracy z drugim człowiekiem wybierzesz, prawdopodobnie zetkniesz się z bardzo powszechną w tym świecie obawą…

Czy ja nie skrzywdzę drugiej osoby?”

Czy to nie zaszkodzi klientowi, kiedy zadam mu mocne pytanie? Czy firma nie ucierpi na decyzji, którą podejmie pod wpływem mojej porady?

Posiadanie tego dylematu to bardzo dobry znak. Świadczy bowiem o istnieniu cechy, która jest w tego typu zawodach absolutnie kluczowa: o empatii, współczuciu i kierowaniu się dobrem drugiej osoby.

Ważne jednak, by ta obawa nie powstrzymała Cię przed pójściem w swój rozwój jako nauczyciela, doradcy, coacha czy mentora. Ona znika wraz z nabraniem odpowiednich kompetencji, w miarę praktyki. Nawet mistrzowie w swoim fachu czasem popełniają błędy, jednak wraz z dłuższym stażem pracy zyskujemy coraz większą pewność swoich umiejętności. Inna sprawa, że dobra szkoła przygotuje cię pod tym kątem – żebyś właśnie nikomu nie zaszkodził.

Nauczysz się, jakie pytania zadawać i w jaki sposób doradzać, aby było to zgodne z etyką zawodową i służyło drugiemu człowiekowi. Dowiesz się, jak daleko sięga twoja odpowiedzialność i co masz robić oraz jak myśleć, aby nie przekroczyć pewnych granic. Zrozumiesz też, o czym masz poinformować klienta, aby pomimo Twoich najlepszych intencji – nie skrzywdził on siebie samego.

No dobrze, ale czy poradzę sobie na rynku?”

Świetne pytanie. Bardzo zasadne. W końcu nie każdy coach, terapeuta, doradca czy mentor znajduje zarobki. Jest świetnie wyszkolony, ale klientów jakoś nie ma. Pieniądze nie płyną. Klops.

Podczas cyklu szkoleniowego w Instytucie Liderów Zmian, adepci poznają klasyczną psychologię, psychologię biznesu, elementy terapii, wiedzę coachingową – ale też konkretne aspekty biznesowe, które się z tym wiążą. Kładziemy mocny akcent na realia rynkowe. Kiedyś byliśmy skoncentrowani na tym, żeby dać uczniom wiedzę z zakresu coachingu, tak aby byli świetnymi coachami. I tak rzeczywiście się działo. Nie dawaliśmy natomiast wiedzy z zakresu radzenia sobie z tymi umiejętnościami na rynku, zdobywania klientów. Kilka lat temu zauważyliśmy, że jest to problem nie tylko nasz, ale też wielu innych szkół, które wypuszczają w świat świetnie wyszkolonych specjalistów, którzy potem kompletnie nie wiedzą, jak mają nabyte kompetencje przekuć na pieniądze. Dlatego postanowiliśmy działać inaczej i znacznie poszerzyliśmy program nauczania.

Zawód coacha, doradcy czy trenera często jest zawodem wolnym. Jeśli nie zatrudnisz się w firmie, pracujesz na własny rachunek. Wiele osób nie miało okazji zdobyć doświadczenia w przedsiębiorczości, więc dla nich to będzie zupełnie nowy i obcy świat, w którym muszą nauczyć się stawiać kroki. Jeśli należysz do takich osób, zwracaj szczególną uwagę, by szkoła zaoferowała Ci również tę przyziemną, typowo biznesową wiedzę. Bo rynek jest duży i chłonny. Pieniądze mogą tu być naprawdę niezłe. Pytanie o zarobki tak naprawdę nie brzmi „czy”, tylko „jak”.

Wkrótce na blogu pojawi się artykuł o zarobkach ekspertów oraz wywiad ze mną o realiach rynku, a także kolejne materiały pokazujące sposób pracy doradcy. Zachęcam do śledzenia.

[ilz-hide-content after=”04.07.2018 12:00″]

Dla zainteresowanych:

We wtorek 03.07 organizuję bezpłatne spotkanie on-line pt.:

Jak wygląda zawód doradcy, coacha, trenera ​- fakty i mity

W trakcie dowiesz się:

  • jak wygląda tydzień i miesiąc z mojego życia jako doradcy, trenera, coacha, przedsiębiorcy;
  • ile zarabiają doradcy, trenerzy, coachowie i od czego to zależy;
  • jakie są mity na temat zarobków i sposobu pracy ekspertów;
  • jakie są fakty na temat charakteru pracy w tym zawodzie.

Jeżeli chciałbyś dowiedzieć się więcej na temat pracy doradcy, coacha, trenera, psychologa to > kliknij tutaj <.

[/ilz-hide-content]

Grupa trzecia. Chętni, ale zdezorientowani

Osoby znajdujące się w drugiej grupie pozbyły się części obaw, na przykład o zarobki czy o etykę pracy, i zdecydowały, że chciałyby pracować z ludźmi jako coach, terapeuta, psycholog, mentor… tylko – no właśnie – jako kto konkretnie? W jaką rolę mam wejść? Co konkretnie mam robić?

Na tym etapie można powiedzieć: gdzieś dzwoni, tylko nie wiadomo, w którym kościele.

To zupełnie normalne, ponieważ granica oddzielająca coacha, terapeutę, psychologa, doradcę czy mentora nieraz może być bardzo cienka. Role te często miksują się, przeplatają, a na rynku są osoby, które trudno jednoznacznie sklasyfikować pod tym kątem. Dobrym pomysłem jest po prostu uzupełnić wiedzę, z czym wiąże się konkretny zawód. Jak wygląda praca psychologa, a jak coacha? Co wchodzi w zakres kompetencji mentora? I tak dalej. Można na ten temat poczytać artykuły lub książki, albo porozmawiać z kimś, kto się tym zajmuje. Dzięki temu już zyskujemy pewną jasność. Ale to wciąż dopiero połowa sukcesu.

Rozpoznaj swoje potrzeby oraz słabe i mocne strony

Tak naprawdę najważniejsze jest szczere odpowiedzenie sobie na pytanie, jaki styl pracy jest dla mnie najbardziej odpowiedni. Jak chcę pracować? Z jakimi wyzwaniami w pracy chcę, a z jakimi nie chcę się spotykać? Z czym sobie poradzę, a co będzie ponad moje siły? To moment, w którym łapiemy głęboki kontakt ze swoimi potrzebami oraz mocnymi i słabymi stronami.

Przykładowo, ktoś może stwierdzić, że chcę pracować w zaciszu gabinetu terapeutycznego nad bardzo konkretnymi problemami, jak nerwica czy depresja. Przyjmować kilku pacjentów w tygodniu i nie przejmować się za bardzo biznesową stroną tego wszystkiego, czyli marketingiem, autopromocją, szukaniem klientów.

Wtedy taka osoba może posłuchać na przykład naszej oferty i stwierdzi, że to nie dla niej. Za to ktoś, kto chce mieć szerokie kompetencje doradczo-coachigowo-terapeutyczne, niekoniecznie ukierunkowane na pracę z jednym konkretnym problemem, a do tego działać bardziej biznesowo – taka osoba może zdecydować, że Szkoła Liderów Zmian jest czymś skrojonym dokładnie pod niego.

Należy sobie uświadomić, że coś, co wydaje się atrakcyjne – na przykład bycie mówcą, który za półtoragodzinne wystąpienie dostaje kilka tysięcy złotych – niekoniecznie jest zgodne z naszymi predyspozycjami, charakterem czy głębszymi preferencjami. Nigdy nie daj się uwieść atrakcyjnej ofercie, która może faktycznie być świetna, ale nie pasuje do Ciebie i tego, jak widzisz siebie za rok, trzy, pięć czy 10 lat. Miej też świadomość, że do wyboru odpowiedniego dla siebie stylu pracy ludzie niekiedy dojrzewają latami. Szukaj odpowiedzi na podane wyżej pytania, jednocześnie nie popędzając siebie. Odpowiedź przyjdzie wtedy, kiedy ma przyjść.

Jaką szkołę wybrać?

Wybranie nurtu, w który chcemy się zagłębić, stawia nas przed kolejnym dylematem: która szkoła będzie dla mnie najlepsza?

Warto poczytać opinie, podzwonić, popytać wśród znajomych czy absolwentów. Zerknąć na certyfikaty oferowane przez szkołę po ukończeniu nauki czy na kadrę szkoleniową. Zapoznać się, z jakim miejscem mamy do czynienia. Zadaj sobie pytanie, jaka formuła uczestnictwa w zajęciach jest dla Ciebie najlepsza: duża ilość zjazdów, czy długie zjazdy, ale rzadsze, czy może dużo indywidualnej pracy wspomaganej materiałami online? Każda szkoła ma swój indywidualny harmonogram. Warto zastanowić się, który będzie najbardziej pasował do Twojego stylu życia.

Drugie pytanie, na które musisz sobie odpowiedzieć, to na co przygotuje Cię dana szkoła. Program szkoły obiecuje, jakie narzędzia dostaniesz do ręki – dobrze więc zadzwonić i porozmawiać z prowadzącymi, do czego to się przydaje, w jakim kontekście oni sami z tych narzędzi korzystają. Powiedz o swoich problemach i rozpoznaj, czy szkoła przygotuje Cię do radzenia sobie z nimi.

W naszej szkole jest wiele aspektów coachingowych i terapeutycznych, ale też część skoncentrowanych na doradztwie. Myślimy o sobie trochę, jak o terapeutach dla biznesu. Jest zatem ten kontekst firmy i pracy wraz ze wszystkimi przyziemnymi rzeczami, które go dotyczą, ale pojawiają się również takie zagadnienia, jak wypalenie, stres, poczucie wartości – wszystko to w osadzeniu zespołu, własnej firmy czy zarządzania ludźmi. Kładziemy też akcent na kwestie czysto techniczne: jak lepiej dogadać się z zespołem, zarządem, jak poustawiać pewne procesy.

Inna szkoła może być terapeutyczno-duchowa – pojawi się więc dużo elementów medytacji, technik terapeutycznych dotyczących różnych zaburzeń czy zagadnień związanych ze szczęśliwym życiem i relacjami. Jeszcze inna da bardzo szeroką wiedzę z zakresu samego coachingu, nie wchodząc w aspekty terapeutyczne czy doradcze.

Pytanie, co jest odpowiednie dla Ciebie.

Czwarta grupa. Wyszkoleni, którzy muszą wykonać kolejny krok

Ludzie w tej grupie już są po kursach albo szkole terapii czy coachingu, zdobyli pewne doświadczenie i narzędzia, wciąż jednak nie do końca wiedzą, jak poradzić sobie na rynku.

Jeśli ktoś ma swoją firmę lub gdzieś pracuje, to może zastanawiać się, czy ma porzucić obecne zajęcie i całą energię puścić w nowe, czy potraktować to tylko jako coś dodatkowego. Często w głowach absolwentów różnych szkół coachingowo-doradczo-terapeutycznych pojawia się pytanie o to, czy ukończony kurs wystarczy, czy może trzeba się jeszcze doszkolić.

I być może taka potrzeba faktycznie jest słuszna. Osoba po kursie stwierdza, że warto ukończyć jeszcze jeden, by poszerzyć swoją wiedzę i umiejętności i dopiero wtedy pójść w rynek. Im bardziej człowiek kompetentny, tym lepiej dla niego.

Tylko tutaj trzeba uważać na pewną pułapkę: nigdy tak naprawdę nie będziesz czuł się w pełni gotowy.

Pod spodem jest obawa o to, czy sobie poradzisz. Czy nie padniesz obiektem krytyki i ofiarą brutalnego rynku. Rozwiązaniem tej obawy miałoby być podjęcie kolejnego kursu, który jeszcze lepiej Cię na tę „bitwę” przygotuje.

Zawsze dobrze jest się przygotować. Mieć w rękawie jak najlepsze karty. W pewnym momencie trzeba jednak zagrać z tym, co się ma. Błędy, trudne chwile i krytyka i tak będą się pojawiać. Tego nie da się uniknąć. Żaden kurs przed tym nie uchroni. Jeśli uczciwie uznałeś, że potrzebujesz doszlifować swoją specjalizację, bo na przykład ukończyłeś „ogólny” kurs coachingu i brakuje Ci ukierunkowania – idź i je zdobądź. Może chcesz być specjalistą w świecie firm, biznesu, zarządzania ludźmi. Może pociągają Cię tematy związane z life coachingiem. Może takie, związane stricte z relacjami.

Wybierz swoją specjalizację i zdobądź wiedzę z jej zakresu. A potem zacznij działać.

W której grupie jesteś?

Kiedy określisz, w której grupie jesteś i jakie masz dylematy, obawy i wątpliwości – a liczę na to, że tutaj pomogłem przynajmniej część z nich uświadomić i nazwać – możesz zastanowić się nad nimi samemu albo porozmawiać z profesjonalistą lub po prostu z kimś zaufanym, bliskim. Nie bójmy się rozmawiać, szczególnie na tak ważne tematy, jak wybór swojej ścieżki życiowej.

Możesz też napisać do nas info@adamdebowski.pl: „mam wrażenie, że jestem w tej grupie, pomóżcie mi zdecydować, w jakim kierunku powinienem iść”. Odpowiemy szczerze i zgodnie z informacjami, które od Ciebie uzyskamy – podpowiemy czy nasza Szkoła Doradców i Liderów Zmian wg CVP  jest dla Ciebie, czy nie. Mnie bardzo zależy na tym, aby pracować z ludźmi, którzy szukają tego, co mogę zaoferować, jestem przekonany, że daję i dajemy dużą wartość, jednocześnie Twoim zadaniem jest zweryfikować nas, czy jesteśmy dla Ciebie, a moim, wsparcie Cię, czy inwestycja minimum roku w kontakt ze mną i z moją wiedzą, doświadczeniem będzie wartością, którą docenisz.

 

[ilz-hide-content after=”04.07.2018 12:00″]

Dla zainteresowanych:

We wtorek 03.07 organizuję bezpłatne spotkanie on-line pt.:

Jak wygląda zawód doradcy, coacha, trenera ​- fakty i mity

W trakcie dowiesz się:

  • jak wygląda tydzień i miesiąc z mojego życia jako doradcy, trenera, coacha, przedsiębiorcy;
  • ile zarabiają doradcy, trenerzy, coachowie i od czego to zależy;
  • jakie są mity na temat zarobków i sposobu pracy ekspertów;
  • jakie są fakty na temat charakteru pracy w tym zawodzie.

Jeżeli chciałbyś dowiedzieć się więcej na temat pracy doradcy, coacha, trenera, psychologa to > kliknij tutaj <.

[/ilz-hide-content]

Adam Dębowski

Adam Dębowski

Od 2005 roku pomagam ludziom w podnoszeniu ich efektywności osobistej, biznesowej, kompetencji miękkich, uwalnianiu się od wewnętrznych blokad i emocji, a firmom i menadżerom w zmianie i zarządzaniu zespołem. Moja osobowość i wartości bardzo pomagają w prowadzeniu mediacji w firmach, między organizacjami i osobami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *