Coraz więcej osób myśli o zostaniu coachem, doradcą, szkoleniowcem czy trenerem. Praca z drugim człowiekiem lub z grupą ludzi może być szalenie satysfakcjonująca, a patrząc na cenniki takich specjalistów można snuć wizje naprawdę niezłych zarobków. I to prawda – w tej branży pieniądze często są równie satysfakcjonujące, co sama praca. Podobnie jak w byciu stomatologiem czy prawnikiem – godzina pracy czy konkretna usługa (plomba czy przygotowanie aktu notarialnego) może być wyceniona na 100, 500, 1000 czy 2000 zł. Osoba, która zarabia na etacie 3-5 tysięcy i pracuje 160-200 godzin w miesiącu, mnoży liczbę potencjalnych klientów na coaching przez stawkę za godzinę i nagle myśli: „ja też tak chcę!”. Tyle że nie jest to takie proste.

To jeden z problemów tej branży – przyciąga ludzi, których kusi wyobrażenie o wysokich, a zarazem stosunkowo łatwych zarobkach. „Popracuję sobie kilka dni w miesiącu i zgarnę kilka tysięcy”. Albo „będę brał 200-500 zł za indywidualną sesję, kilka sesji dziennie i w miesiącu mam niezłą wypłatę”. Albo „zrobię jedno-dwa wystąpienie publiczne w miesiącu i wszystko na koncie będzie się zgadzać”. Z jednej strony te przekonania są prawdziwe. Ale z drugiej nie. W grę wchodzi wiele niuansów.

Być może sam myślisz o wejściu na ten rynek. Chcesz pracować z drugim człowiekiem, a jednocześnie zastanawiasz się, ile tak naprawdę możesz na tym zarobić. To bardzo dobre pytanie, bo przecież z samej pasji do pracy człowiek nie wyżyje. Sprawdźmy więc, jak wygląda sytuacja.

Zarobki w branży, patrząc realnie

Najpierw spójrzmy na miesięczne zarobki ekspertów, którzy biorą pieniądze za pojedyncze spotkanie, czyli psychiatrów, terapeutów, psychologów, coachów, doradców. Niech punktem odniesienia będzie 200 zł za sesję indywidualną.

Licząc, że ekspert pracuje 4 dni w tygodniu (piąty dzień się szkoli, wykłada lub pisze) po 7 godzin, wychodzi średnio: 4 dni x 4 tygodnie x 7 godzin x 200 zł = 22 400 zł miesięcznie. Brzmi nieźle, prawda? Realia jednak nie są tak różowe.

Aby ktoś rzeczywiście zarobił tyle w tej branży, trzeba założyć, że 16 dni w miesiącu ma pełne obłożenie. Od tego, co zarobi, trzeba odjąć koszty wynajmu lokalu (2-5 tys. zł) lub podzielenie się z organizacją, w ramach której się pracuje (20-50 proc. godzinowej stawki). Trzeba też odjąć podatek. Większość psychiatrów nie płaci podatku VAT, ale na pewno musi zapłacić podatek dochodowy – jeśli jest samozatrudniony, wtedy podatek wynosi 19 proc., czyli od 22 tys. trzeba odjąć 4256 zł i zostaje 18144 zł. Od tego odejmujemy koszty wynajmu lokalu lub podział z partnerem i zostaje 10-12 tys. zł. W zawodzie eksperckim trzeba systematycznie się szkolić, więc od tej kwoty powinniśmy odjąć kolejne 1-2 tys. zł, które przeznaczymy na aktualizację swoich umiejętności. Zostaje więc 9-11 tys. zł.

Jeśli ktoś ma firmę VAT-ową (często coachowie, trenerzy, doradcy muszą płacić VAT), wtedy od zarobków odchodzi 23 proc. podatku VAT (w praktyce trochę mniej, bo wrzucamy koszty uzyskania przychodu w rozliczenia).

W rezultacie może być tak, że na początku widzimy zarobki 22 400 zł, ale odchodzi koszt wynajmu, podział z partnerem, rozwój, inne dodatkowe koszty, odprowadzamy podatek VAT czy dochodowy i realnie zostaje w kieszeni 5-8 tys. złotych. Jest to ogromna różnica w porównaniu z pierwotną kwotą, lecz zarazem i tak powyżej średnich zarobków w kraju.

Dodatkowo należy pamiętać, że np. podczas wakacji czy w okresie świąt, pacjentów/klientów będzie mniej lub nie będzie ich wcale. Do tego dochodzą nasze własne wakacje czy okresy, w których chorujemy. W praktyce nawet dwa miesiące w roku możemy mieć bez zarobków.

W rezultacie nie zarabiamy 9-11 tys. zł każdego miesiąca w roku, tylko raczej przez 10 miesięcy. Co to oznacza? Że średnia miesięczna to 7500-9100 zł. I tak więcej niż 85 proc. ludzi w Polsce. Sporo, prawda? Tak. Ale to w sytuacji, gdy faktycznie mamy obłożenie przez 4 dni w tygodniu, czyli prowadzimy 25-32 sesji indywidualnych tygodniowo. Ilu to jest klientów? Jedni będą przychodzili co tydzień, inni co 2-4 tygodnie. Przyjmijmy więc, że jest to 25-70 klientów miesięcznie.

Doświadczeni, dobrzy specjaliści będą mieli takie obłożenie. Dla początkujących sytuacja jest inna. Będą oni mieli jednego klienta, pięciu, dziesięciu, a czasem żadnego. Aby dojść w swojej karierze do stanu pełnego obłożenia, potrzeba 2-5 lat praktyki oraz aktywnego docierania do wielu potencjalnych klientów.

Dla uproszczenia przyjmijmy zasadę liczb, którą stworzyłem kilka lat temu na swoje potrzeby. Nazwałem ją „zasadą 10 procent”. Na czym polega? Aby mieć 50 klientów, potrzebujemy dotrzeć do 500 (50 to 10 proc. z 500) wstępnie zainteresowanych klientów. Aby mieć 500 zaciekawionych, potrzebujemy dotrzeć do 5000 zainteresowanych tematem, który poruszamy (500 to 10 proc. z 5 tys.). Aby dotrzeć do 5000, potrzebujemy zaistnieć w świadomości 50000 (5 tys. to 10 proc. z 50 tys.) ludzi przypadkowych. Tak działa „zasada 10 procent”.

Z jednej strony to przerażające, budzi obawę: „nigdy tego nie zrobię, jaaak?”. Z drugiej – przez Facebooka bardzo łatwo jest opłacić reklamę, aby dotarła do 50 tys. ludzi i w efekcie by 50 osób kliknęło w naszą reklamę. Trzeba tylko to wiedzieć. Trzeba zmienić przekonania. Otworzyć umysł. Spojrzeć szerzej. Wyjść ze swojego grajdołka mentalnego, swojej branży czy dziedziny. Spojrzeć inaczej niż do tej pory. To kluczowe. Nie chodzi o utarte „wychodzenie ze strefy komfortu”. Chodzi o to, aby wyjść ze swojej głowy i zrozumieć, że miliony ludzi funkcjonują, żyją i pracują inaczej niż Ty. Zacznij ciekawić się tym, jak inni robią to w swoich branżach, być może zupełnie odmiennych od Twojej.

Oczywiście są inne sposoby dotarcia do klienta: występy na konferencjach, inne kanały social media, networking, kluby tematyczne i tak dalej, i tym podobne. Czy to jest łatwe? Dla niektórych tak, dla niektórych nie. Będą tacy, którzy przez 3 lata niewiele zarobią i się wycofają. Będą tacy, którzy pozostaną cierpliwi i w efekcie będą dobrze zarabiać. Będą tacy, którzy po 12-24 miesiącach będą już utrzymywać się na wysokim poziomie. Pamiętaj, że można też zarabiać na:

  • książkach (choć to niewielki zarobek, dopóki nie będziemy wydawać jej sami lub nie sprzedamy z wydawcą kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy),
  • kursach online,
  • szkoleniach otwartych,
  • szkoleniach dla firm,
  • występach na konferencjach,
  • pisaniu artykułów do magazynów.

Więcej o tych dodatkowych możliwościach zarabiania powiemy sobie za moment.

W pracy z człowiekiem i/lub  firmą możesz przyjąć różne role – od coacha, doradcy czy terapeuty, przez psychiatrę czy terapeutę klinicznego. Przyjrzyjmy się, na czym polega ich praca.

Coach

Pracuje podobnie jak psycholog czy terapeuta. Przyjmuje na sesje, które trwają 60-90 minut. W klasycznym ujęciu coach to osoba, która nie skupia się na przeszłości klienta i jego życiowych problemach, tylko raczej na sposobach, jak być lepszym w pracy, jak poprawić efektywność, obudzić wewnętrzny potencjał, jak rozwijać się i patrzeć w przyszłość. W teorii, coaching to proces rozwoju siebie, zwiększania samoświadomości poprzez odpowiadanie na pytania oraz wykonywanie ćwiczeń, które przybliżają do rozwiązań.

Wraz z rozwojem rynku i wyjścia na świat wielu coachów, powstało również wiele nurtów i podejść do tematu. Coaching zaczął czasami mieszać się z psychologią, terapią, trenerstwem, co szczególnie widać w mediach, gdzie coachem często nazywa się na przykład mówcę motywacyjnego. Organizacja ICF (International Coaching Federation) dba o czystą definicję coachingu, a według niej coach nie daje rad ani nie uczy. Klient coachingu jest to osoba świadoma, która nie szuka wsparcia psychologicznego – i to jest ważne, aby jasno rozumieć czym jest coaching. Jednocześnie klientów, którzy są tacy, jak to opisuje ICF, według mnie na rynku jest mniej niż 1-5 proc. Ponad 95 proc. potrzebuje różnej formy wsparcia i ma swoje problemy natury psychologicznej, które chce rozwiązać poprzez coaching.

Aby zostać coachem najlepiej przejść minimum roczną szkołę coachingu. Oczywiście oficjalnie nie musisz. Możesz po prostu siebie nazwać coachem i zacząć wykonywać zawód. Ale o ile nie jestem w stanie nikomu zarzucić, że stał się trenerem czy mówcą bez żadnego szkolenia – ponieważ ma wiedzę, umie ją przekazać i po prostu się nią dzieli – o tyle aby być coachem, moim zdaniem musisz być przygotowany. Osobiście nie akceptuję tego, że ktoś zostaje coachem po kilku 2- lub 3-dniowych kursach.

Bycie coachem nie polega na zadaniu kilku pytań i zrobieniu ćwiczenia z wizualizacją. To praca z człowiekiem i jego myślami oraz emocjami. Nawet jeśli ktoś przychodzi na czysty coaching, to 95 proc. osób będzie miało swój szereg dylematów i problemów. Ludzie ci nie będą świadomi swoich emocji, jak to definiuje ICF. Dlatego coach musi mieć przygotowanie psychologiczne (nie w rozumieniu, że musi mieć studia psychologiczne, ale musi znać kluczową wiedzę psychologiczno-terapeutyczną, aby wiedzieć, jak wspierać człowieka nie poprzez same proste ćwiczenia coachingowe, ale również coś więcej).

Potrzebujemy wiedzieć, gdzie zaczynają się poważne problemy psychologiczne, które wymagają terapii, a gdzie pomimo problemów klienta możemy go wesprzeć. Często trafiali do mnie klienci po kilku terapiach, które im nie pomogły, ponieważ dopiero narzędzia coachingowe czy metody CVP pozwoliły odnaleźć rozwiązanie. Dlatego od 2009 r. prowadząc szkołę coachingu zwracamy ogromną uwagę na rozwój wielowymiarowy – aby przyszły coach znał wiedzę i umiejętności coachingowe, psychologiczne oraz kluczowe zagadnienia terapeutyczne (nie kliniczne). Od wielu lat obserwując rynek zauważam, że Ci, którzy mają doświadczenie, również wiedzą, że granica między doradztwem psychologicznym, treningiem umiejętności miękkim, coachingiem a terapią – zaciera się.

Wymaga to ciągłego edukowania siebie, aby wiedzieć, jak mądrze i etycznie pomagać ludziom. Bo człowiek naprawdę nie wie, czy potrzebuje słuchać blogera, przeczytać książkę, medytować, pójść do psychologa, terapeuty, coacha czy na szkolenie. Klienci na rynku są zagubieni. Szukają po prostu rozwiązań swoich problemów. A problemy te czasami wymagają wiedzy o swojej osobowości. Czasami spojrzenia w przeszłości. Czasami rozmowy o przyszłości. Ważne, żeby edukować klienta o tym, z czym możemy mu pomóc, a z czym musi udać się do innego specjalisty.

Ważna uwaga: uważam, że „czysty” coaching będzie się kończył, szkoły coachingu będą upadać, a coachowie tracić pracę. O tych trendach mówię w tym nagraniu.

Dlaczego? Nie dlatego, że klasyczny coaching jest zły i niepotrzebny. Wręcz przeciwnie. Jest bardzo ważny i potrzebny. Coaching zmusza do myślenia, refleksji, poznania siebie, spojrzenia szerzej – to jest ogromnie ważne! Tego potrzebuje biznes, świat, tego potrzebują ludzie. Ale… no właśnie, ale. Jeśli temat Cię ciekawi, zachęcam do posłuchania nagrania.

Coach grupowy / facylitator

Prowadzi procesy grupowe, które tak naprawdę polegają na dyskusji prowadzonej w dużej grupie czy w podgrupach. To jest potrzebne, ponieważ ludzie w firmach za mało ze sobą rozmawiają. Być może nie umieją, ciągle się kłócą lub nie mają czasu na dojrzały dialog. Spotkanie grupowe to czas, kiedy mogą wypracować rozwiązania.

Teoretycznie wydaje się to najłatwiejsze, ponieważ nie musisz mieć wiedzy o branży klienta ani konkretnego wykształcenia. Taka praca wymaga zadawania pytań, notowania słów ludzi na flipcharcie, moderowania ich dyskusji. Tyle. Ale to jest AŻ tyle. Trzymanie w ryzach procesu grupowego, zadawanie pytań, prowadzenie ludzi przez etapy, które mają doprowadzić do wypracowania konkretnych rozwiązań – to jest sztuka, która na pierwszy rzut oka wydaje się prosta. Każdy to może zrobić. A jednak ci, którzy prowadzą takie procesy, wiedzą, że ich praca może łatwo doprowadzić do wypalenia i zmęczenia, z którego człowiek łatwo się nie podniesie.

Przygotowanie narzędziowe i emocjonalne jest niezwykle ważne. Emocje, które powstają podczas pracy z ludźmi – ich kłótnie, różnice zdań, różne pomysły, oczekiwania itp. – są silne, jest ich wiele. A to jest obciążające dla psychiki. Niewiele osób potrafi utrzymać to ciśnienie, dlatego praca z własnymi emocjami, a także emocjami uczestników procesu, to kluczowa kwestia.

Podobnie jak w przypadku trenera, aby zostać coachem grupowym wystarczy przygotowanie oferty i jej sprzedaż. Ale! Przygotowanie narzędziowe, aby wiedzieć jak zadawać pytania, jak prowadzić grupę przez proces, oraz rozwinięcie inteligencji emocjonalnej, aby być cierpliwym, uważnym i odpornym na stres – to są trudne i czasochłonne kwestie. Dlatego potrzebujesz przejść przez proces edukacyjny. Często najpierw ludzie uczą się bycia trenerem, a następnie rozwijają umiejętności coachingu grupowego. Inni najpierw odbywają szkołę coachingu indywidualnego i uczą się występować publicznie, a następnie praktykują coaching grupowy.

Konsultant-analityk

Osoba, która potrafi przeanalizować dane dotyczące firmy (finanse, sprzedaż, logistyka) i na tej podstawie doradzić właścicielowi, prezesowi czy menadżerowi. Zazwyczaj na rynku kojarzy się takie osoby z tzw. wielkiej czwórki firm doradczych: EY, Deloitte, KPMG lub PwC. Taki konsultant to ekspert, który musi znać się na analizie, na liczbach, na wnioskowaniu, ale przede wszystkim na takim przedstawieniu raportu, aby rzeczywiście był on dla odbiorcy wsparciem.

Czasami warto opanować pewne miękkie kompetencje radzenia sobie ze stresem, efektywnej komunikacji czy zarządzania. Ale może być też tak, że potrzebujemy po prostu spojrzeć na obecną sytuację, dokładnie ją przeanalizować i podjąć właściwą decyzję. Terapia czy coaching to inny kontekst. Jeśli stres czy różne problemy w firmie wynikają z nie podjęcia ważnych decyzji albo sytuacja stała się zbyt trudna, wtedy nie ma co terapeutyzować, tylko zakasać rękawy i ogarnąć rzeczywistość. W tym właśnie może pomóc konsultant-analityk.

Psycholog

Prowadzi poradnię psychologiczną. Najczęstsze specjalizacje w tym zakresie, to: psycholog dziecięcy – pracuje z dziećmi i ich rodzicami; psycholog pracy – diagnozuje możliwość podjęcia pracy przez kandydata, określa jego profil; psycholog związków, relacji, małżeństw – doradza jak poprawić stosunki w relacji i małżeństwie. Nie każdy psycholog jest terapeutą, za to każdy terapeuta jest psychologiem. Psycholog bardziej doradza, uczy, dzieli się swoim spojrzeniem na to, co widzi. Z kolei terapeuta prowadzi osobę przez trudne procesy zmiany, często w oparciu o jej przeszłość i uwarunkowania. Taki proces może trwać wiele miesięcy, w związku z czym do terapeuty raczej nie umawiamy się na jedno czy dwa spotkania – a do psychologa już tak.

Aby zostać psychologiem potrzebujesz przejść 5-letnie studia psychologiczne lub 3-letnie studia uzupełniające (jeśli wcześniej ukończyłeś studia na innym kierunku i uczelnia zaakceptuje przedmioty, jakie realizowałeś).

Psychiatra

Na drugim, przeciwległym do konsultanta-analityka biegunie możemy umieścić psychiatrę. Często przez ludzi mylony z psychologiem i terapeutą, lecz jego rola jest inna. Psychiatra to lekarz medycyny. Doradza i przepisuje leki w związku z różnymi psychicznymi zaburzeniami i chorobami: od problemów ze snem, przez anoreksję i nerwicę, aż po depresję czy schizofrenię. Spektrum jest szerokie, a żeby móc pracować z tak nieraz trudnymi przypadkami, trzeba ukończyć studia medyczne oraz odbyć staż specjalizacyjny w dziedzinie psychiatrii. Studia trwają 6 lat i kończą się egzaminem państwowym, który daje uprawnienia do rozpoczęcia specjalizacji z zakresu psychiatrii. Specjalizacja trwa ok. 5 lat i obejmuje zarówno zajęcia teoretyczne, jak i staż odbywany w wyznaczonej placówce medycznej. Dopiero po zaliczeniu egzaminu specjalizacyjnego w zakresie psychiatrii absolwent medycyny uzyskuje prawo do wykonywania zawodu psychiatry.

Terapeuta kliniczny

Prowadzi terapię wspierającą dla osób doświadczających nerwic, depresji i innych chorób tudzież zaburzeń psychicznych. W zależności od rodzaju metody jest bardziej słuchaczem, który daje pacjentowi przestrzeń na wypowiedzenie się, prowadzi rozmowę mającą na celu poznanie i zrozumienie przeszłych doświadczeń, lub stosuje ćwiczenia behawioralno-poznawcze, które mają nauczyć ciało i umysł nowych reakcji na stare bodźce, co jest szczególnie przydatne w leczeniu fobii. Terapeuta kliniczny doradza pacjentowi i jego bliskim, jak sobie radzić, doświadczając tak poważnych problemów. Taki specjalista może jednocześnie być psychiatrą lub blisko współpracować z psychiatrą.

Aby zostać terapeutą klinicznym, potrzebujesz być psychologiem oraz ukończyć specjalistyczną szkołę terapii lub kilka takich szkół. Może to trwać 4-5 lat.

Terapeuta

Prowadzi terapię podobnie jak terapeuta kliniczny, z tą różnicą, że nie każdy terapeuta dotyka silnych zaburzeń wymagających farmakologii. Część terapeutów po latach pracy z zaburzeniami odchodzi od tej formy pracy i idzie w kierunku wsparcia psychologicznego lub pracy coachingowej – z tego powodu, że praca kliniczna jest bardzo obciążająca i zarazem niekoniecznie lepiej płatna. Do terapeutów specjalizujących się w depresji, wypaleniu, stanach lękowych, problemów w związkach ustawiają się kolejki. Na świecie rośnie zapotrzebowanie na wsparcie w trudnych sytuacjach życiowych. Często najbardziej ludzie poszukują terapeuty, który albo ma bliskie wsparcie psychiatry albo który sam jest również psychiatrą. Ludzie szukają pigułki, szybkiej zmiany. To stanowi wyzwanie dla pracy, ponieważ problemów, które narastały przez wiele lat, nie da się uzdrowić przez tydzień niczym przeziębienia.

Aby zostać terapeutą potrzebujesz być psychologiem oraz następnie ukończyć szkoły terapii, które trwają 1-5 lat. Wszystko zależy od metodologii, podejścia i specjalizacji.

Trener

Prowadzi warsztaty, szkolenia, czasami treningi indywidualne. Trener może mieć wszelaką specjalizację zależną od tego, na czym się zna. Mówiąc w uproszczeniu, aby zostać trenerem, trzeba umieć przemawiać, prowadzić grupę, układać program szkolenia, przekazywać wiedzę i prowadzić ćwiczenia z grupą. Trener tak naprawdę jest nauczycielem, ale raczej nie w szkole, a na otwartym rynku, w co wchodzi również praca dla firm. Nauczyciel kojarzy się ze szkołą lub lekcjami jeden na jeden, np. angielskiego, a wykładowca z pracownikiem akademickim. Trener zaś jest dla tych wszystkich, którzy chcą zyskać raczej specjalistyczną wiedzę, na przykład z zakresu komunikacji, radzenia sobie ze stresem czy marketingu.

Słowo „trener” jest bardzo pojemne. Możesz zostać na przykład: trenerem wystąpień publicznych, rozwoju osobistego, komunikacji, biznesu, sprzedaży, zarządzania, umiejętności miękkich, generalnie trenerem tego, co sobie wymyślisz lub czego aktualnie potrzebuje rynek.

Z jednej strony, trenerem możesz zostać niejako z marszu. Możesz w pewnym momencie zdecydować, że idziesz uczyć ludzi, puścić w świat informację o warsztacie, który zamierzasz poprowadzić i jeśli faktycznie ktoś przyjdzie – brawo, zostałeś trenerem. Z drugiej strony, jeśli chcesz robić to profesjonalnie, warto przejść minimum roczną szkołę dla trenerów i następnie rozwijać przez kolejne minimum pięć lat różne kompetencje dotyczące pracy z grupą, a także własną wiedzę specjalistyczną. Możesz zrealizować dwie różne roczne szkoły trenerskie, gdyż wtedy zyskujesz różne spojrzenia.

Rynek staje się coraz bardziej wymagający. Weryfikuje niekompetentne osoby, które liczą na łatwy zysk, i eliminuje je. Aby nie być jedną z tych osób, zadbaj o odpowiednią edukację i spójność.

Mówca

Występuje na konferencjach otwartych lub firmowych. Występ mówcy trwa najczęściej od 30 do 90 minut. Jego celem jest zainspirowanie, zmotywowanie, zmuszenie do refleksji. Takie przemówienie często odbędzie się w sytuacji, kiedy w firmie od 10:00 do 16:00 jest spotkanie firmowe dotyczące bieżących spraw, a na koniec został zaplanowany występ gościa specjalnego. Bywa, że firmy raz w miesiącu, jako przerywnik od pracy, zapraszają pracowników na godzinny wykład motywacyjny. W zależności od wykładu jest to show, zabawa, energia, a czasami spokojne przemówienie, które daje wiedzę, zmusza do refleksji.

Niektórzy mówcy nie przygotowują się do wystąpienia. Potrafią od razu wejść na scenę i zrobić świetną robotę. Inni do 30-90-minutowego przemówienia przygotowują się przez wiele godzin i dni – wtedy ich praca to nie tylko samo wystąpienie, ale łącznie np. 50 godzin (np. 10dni po 5h albo 5 dni po 10h) zbierania materiałów, ćwiczeń przed lustrem, układania scenariusza. Trzeba też wziąć pod uwagę czas na dojazd do miejsca, gdzie ma się odbyć przemówienie, a nieraz będzie to miasto po drugiej stronie kraju lub nawet za granicą.

Aby zostać mówcą, teoretycznie nie potrzebujesz żadnej edukacji. Jeśli potrafisz esencjonalnie przekazać swoje doświadczenie tak, aby ludzie otwierali swoje umysły i serca, to możesz próbować swoich sił na scenie. Ale jak każda specjalizacja, i ta wymaga szlifowania oraz ciągłego edukowania się. Dlatego możesz chodzić na różne kursy wystąpień publicznych i przemawiania, aby doskonalić się w używaniu słowa, mowie ciała, nawiązywaniu kontaktu z publicznością itp.

Kto zarabia najwięcej?

Obecnie mówca jest jednym z najbardziej rentownych zajęć w branży, którą można ogólnie nazwać coachingowo-szkoleniowo-terapeutyczną. Dobry mówca otrzymuje 2-3 tys. zł za występ. Lepszy może liczyć na 5 tys. zł, a dla najbardziej znanych i cenionych stawki za przemówienie mogą sięgać od 10 do kilkudziesięciu tysięcy – wszystko to za 30-90 minutowe wystąpienie.

Choć zajęcie faktycznie jest opłacalne i pod wieloma względami atrakcyjne, trzeba mieć na uwadze, że pieniądze za wystąpienie to owoc wielu lat życiowych doświadczeń i zbierania bardzo specjalistycznej wiedzy, a także szlifowania samych umiejętności przemawiania. Jeśli ktoś ma nam zapłacić solidne pieniądze, to będzie słusznie oczekiwał, że występ faktycznie jest ich wart. A to duża sztuka. Nieraz łatwiej poprowadzić całodniowe szkolenie, niż przemawiać przez godzinę i w tym czasie zawrzeć esencję tematu.

Mówca, który wychodzi przed grupę ludzi i opowiada na dany temat, potrafi wyciągnąć najwięcej za godzinę pracy. Ale niekoniecznie najwięcej w roku. Niektórym mówcom bardzo trudno jest się utrzymać z samych wystąpień. Pięknie jest dostać kilka czy kilkanaście tysięcy złotych za 60 minut pracy. Ale czy mamy gwarancję takich projektów w każdym miesiącu przez wiele lat? Jeśli umiemy się sprzedać, to tak. Lecz jeśli nasza pozycja, marka osobista czy umiejętności sprzedażowe nie są na najwyższym poziomie, wtedy w dłuższej perspektywie nie damy rady utrzymać z tego zajęcia siebie czy rodziny.

Świetnie zarabiać może konsultant-analityk, ponieważ osoba po np. Szkole Głównej Handlowej, pracując wiele godzin tygodniowo w jednej z dużych firm doradczych, potrafi w wieku 25-30 lat zarabiać 10-15 tys. zł miesięcznie.

Według mojej najlepszej wiedzy, najwięcej zarabia doradca strategiczny, który pracuje bezpośrednio z zarządem czy właścicielem firmy i który wpływa na losy firmy. Taka osoba za jeden kontrakt trwający od 3 do 12 miesięcy, gdzie w miesiącu poświęca na pracę od jednego do kilku dni, potrafi wziąć 100-300 tys. zł (minus koszty dodatkowych ekspertów, np. prawników, którzy mogą tę kwotę uszczuplić o 20-30 proc.). Za taki sam projekt dla dużej firmy czy korporacji, firmy takie jak EY, KPMG, PWC czy Deloitte wezmą nawet powyżej miliona złotych.

W Polsce rośnie rynek małych firm, które przeobrażają się w średnie, lub małych, które mają milionowe obroty. Te przedsiębiorstwa będą potrzebowały doradców strategicznych, ponieważ wyzwań jest tak dużo, że właściciel, zarząd oraz najlepsi pracownicy nie będą w stanie nad wszystkim zapanować. Podjąć wszystkich właściwych decyzji. Takie firmy nigdy nie zwrócą się do wielkich firm doradczych. Nie będą potrzebować coacha, trenera, mówcy. Potrzebują doradcy, który odmieni strategię firmy i pomoże podjąć najważniejsze decyzje.

Pozostali eksperci, którzy bazują na indywidualnej pracy z klientem, będą zarabiali więcej w zależności od tego, jak popularne i cenione na rynku jest ich nazwisko. Początkujący coach czy terapeuta może brać np. 100 zł za sesję, ale w miarę zdobywania doświadczenia i zaufania klientów, ma pełne prawo podnieść stawkę nawet o kilkaset procent. Bardziej znani czy szanowani specjaliści biorą za pojedyncze spotkanie kilkaset złotych czy nawet powyżej tysiąca. Ci, którzy dodatkowo bazują na ogromnej popularności – tacy „celebryci świata psychologii” – nieraz wyceniają godzinę swojego czasu nawet na kilka tysięcy złotych.

Dodatkowe możliwości zarobku dla coachów, doradców, terapeutów czy trenerów

Bez względu na to, którą z powyższych możliwości zawodowych wybierzesz, w pierwszych latach działalności możesz nie zarabiać w ogóle lub np. 1000 zł miesięcznie. Ale jeśli realizujesz wszystkie założenia efektywnej ścieżki eksperta, robisz dobrą robotę, współpracujesz z ludźmi, korzystasz z marketingu i masz cierpliwość, to po 2-4 latach jesteś w stanie zarabiać przynajmniej te 5-8 tys. zł. A nawet liczyć na kwoty w wysokości kilkudziesięciu tysięcy miesięcznie, jeśli dodasz do swojej działalności prowadzenie warsztatów czy sprzedaż produktów.

Za dzień warsztatu możesz zarobić od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Jeśli sam potrafisz przyciągnąć 20 osób, które zapłacą po 500 zł za dzień szkolenia, wtedy masz 10 tys. zł przychodu – minus koszty sali czy materiałów, czyli w praktyce 5-8 tys. zł. Ale tak naprawdę musisz jeszcze odjąć koszty miesięcznych działań, jak np. utrzymanie serwera, strony www, reklamy, kampanii promocyjnej czy czasu pracy pracownika – ponieważ w pewnym momencie nie jesteś w stanie wszystkiego robić sam. Zatem z kupki 5-8 tys. robi się np. 3-6 tys.

Jeśli docierasz do biznesu, będziesz zarabiać jeszcze lepiej. Warsztaty biznesowe to zarobek od 1000 do nawet 20 tys. zł. Wszystko zależy od tematu, branży, marki, specjalizacji, korzyści dla klienta itd.

Do tego możesz dodać sprzedaż kursów online. Proste kursy internetowe najczęściej kosztują 100-300 zł. Jeśli w ciągu miesiąca dziesięć osób kupi taki produkt, otrzymujesz na konto dodatkowe 1000-3000 zł do wypłaty. Jeśli masz w bazie mailowej 10 tys. osób i 500 osób kupi Twój produkt za 300 zł, zarabiasz 150 tys. zł. Jeśli masz 2000 osób w bazie i produkt za 200 zł kupi 30 osób, zarabiasz 6 tys. zł. Oczywiście trzeba wiedzieć jak stworzyć taki produkt, jak go promować, jak obsługiwać. Jako coach, psycholog czy trener, potrzebujesz nauczyć się e-marketingu. To kolejne wyzwanie, do którego nie przygotowują studia psychologiczne ani większość szkół coachingu. Potrzebujesz zainwestować wiele godzin w uczenie się tworzenia kursów online oraz promocji w internecie. Trzeba odnaleźć w tym spójność i równowagę – na ile być gabinetowym ekspertem, na ile trenerem w internecie, na ile popularnym trenero-coacho-blogero-vlogerem. Robić to czy nie nie? Być na Instagramie czy nie? Pisać artykuły na blogu czy nie? Być blogerem czy nie?

Na produktach online można zarobić – pod warunkiem, że przynajmniej te 10 osób coś od Ciebie kupi. Spójrzmy ponownie na „zasadę 10 procent”: aby 10 osób kupiło produkt (szkolenie, kurs online czy inną usługę), 100 osób musi go zobaczyć. Aby 100 osób go zobaczyło, potrzebujesz dotrzeć do grupy 1000 osób, która generalnie jest zainteresowana danym tematem. Aby dotrzeć do tych 1000 osób, potrzebujesz dotrzeć z reklamą do 10 tys osób. Czasami musi to być 100 tys. osób, a czasami 100. Różne niuanse wchodzą tu w grę i przedstawionych liczb nie traktuj proszę sztywno. Chodzi o zrozumienie mechanizmu. Zawsze liczy się tzw. lejek sprzedażowy. Aby zdobyć jednego klienta, nieraz najpierw musi zobaczyć Cię kilka tysięcy ludzi – na Facebooku, stronie internetowej, konferencjach czy półkach w Empiku. Dlatego opanowanie podstaw e-marketingu jest niezwykle ważne.

Tu przechodzimy do kolejnego tematu, jakim jest napisanie książki. Jeśli napiszesz dobrą książkę, to jesteś w stanie sprzedać ją w kilku lub kilkudziesięciu tysiącach egzemplarzy. Korzystając z usług wydawnictwa, przeciętnie otrzymasz 3-4 zł za sprzedany egzemplarz książki, która na półkach ma cenę 30-40 zł. Przy rocznej sprzedaży na poziomie tysiąca sztuk, otrzymasz wtedy 3-4 tys. zł, co daje 250-350 zł miesięcznie do pensji.

Niewiele. Ale idąc w 10 tys. sztuk, nagle zyskujemy dodatkowe 2500-3500 zł miesięcznie. Jeśli wydasz książkę samemu, wtedy przy cenie za egzemplarz 40 zł masz dla siebie ok. 30 zł. Czyli przy tysiącu sprzedanych sztuk zarobisz 30 tys. zł. Miej jednak na uwadze, że aby sprzedać 10 tys. sztuk swojej książki, musisz poświęcić sporo czasu na napisanie jej, wypromowanie i wydanie, a do tego „wstrzelić się” z tematem, na jaki piszesz. Nie jest to proste, lecz jak najbardziej możliwe.

Kim tak naprawdę chcesz zostać?

Każdy człowiek przez lata swojego życia przychodzi przez wiele etapów. Czasami błądzimy. Czasami szukamy i znajdujemy. Czasami idziemy krok po kroku, aby po wielu latach odnaleźć idealne miejsce dla siebie. Z perspektywy naszego rozwoju, każdy etap jest ważny, wartościowy i niesie jakąś lekcję. Kluczowe jest to, czy aktualizujemy swoją drogę, czy wsłuchujemy się w głosy we własnej psychice, sercu, duszy i podążamy za tym, co nam w środku “gra”, “bulgocze”. Szalenie ważne jest również to, jakie są trendy na rynku  i jak umiemy odpowiedzieć na potrzeby klientów, które ciągle zmieniają się w czasie.

Jak wyglądają ścieżki ludzi przez lata ich życia? Poniżej kilkanaście przykładowych dróg. Każda z nich składa się z 1-6 etapów, a każdy etap może trwać rok, pięć lat, 10 czy nawet 20. Wszystko zależy od człowieka. Zobacz na jakiej ścieżce Ty jesteś:

  1. etat → etat → etat
  2. etat → własna firma
  3. etat → własna firma → trener
  4. etat → własna firma → trener → doradca strategiczny
  5. własna firma → etat → coach
  6. własna firma → coach → trener → doradca strategiczny
  7. etat → analityk → doradca strategiczny
  8. etat → analityk → doradca strategiczny → coach → terapeuta
  9. terapeuta → coach → trener → doradca strategiczny
  10. psycholog → terapeuta
  11. psycholog → terapeuta → coach → mówca → trener → doradca
  12. psycholog → trener → coach → etat
  13. trener → coach → doradca strategiczny
  14. etat → coach → doradca cvp
  15. psycholog → doradca cvp
  16. etat → bloger → mówca
  17. etat → własna firma → bloger
  18. bloger → własna firma → mówca
  19. etat → trener → coach → doradca cvp
  20. etat → własna firma → trener → doradca cvp
  21. i inne możliwe ścieżki, które możemy sobie wyobrazić

Gdy już zaczynasz wiedzieć, w jaką rolę na rynku chcesz wejść, mogą pojawić się różne wątpliwości. Zarobki to tylko jeden z czynników. Musisz wiedzieć, jaki styl pracy najbardziej Tobie odpowiada, w czym się sprawdzisz, a co nie jest dla Ciebie.

Rozważasz wiele racjonalnych czynników, kalkulujesz finanse, a jednak wciąż masz głowę pełną rozterek. „Czy powinienem wejść na tę ścieżkę? Jak mam to zrobić? Czy poradzę sobie na rynku?”. Z tego typu dylematami zmagał się niemal każdy, kto dziś z powodzeniem wykonuje zawód coacha, terapeuty, trenera czy jakkolwiek inaczej realizuje się w pracy z drugim człowiekiem. O tych obawach i wątpliwościach pisałem TUTAJ. Przeczytaj, jeśli czujesz, że potrzebujesz poukładać ważne dla siebie kwestie.

[ilz-hide-content after=”04.07.2018 12:00″]

Dla zainteresowanych:

We wtorek 03.07 organizuję bezpłatne spotkanie on-line pt.:

Jak wygląda zawód doradcy, coacha, trenera ​- fakty i mity

W trakcie dowiesz się:

  • jak wygląda tydzień i miesiąc z mojego życia jako doradcy, trenera, coacha, przedsiębiorcy;
  • ile zarabiają doradcy, trenerzy, coachowie i od czego to zależy;
  • jakie są mity na temat zarobków i sposobu pracy ekspertów;
  • jakie są fakty na temat charakteru pracy w tym zawodzie.
Jeżeli chciałbyś dowiedzieć się więcej na temat pracy doradcy, coacha, trenera, psychologa to > kliknij tutaj <.

[/ilz-hide-content]


Adam Dębowski

Adam Dębowski

Od 2005 roku pomagam ludziom w podnoszeniu ich efektywności osobistej, biznesowej, kompetencji miękkich, uwalnianiu się od wewnętrznych blokad i emocji, a firmom i menadżerom w zmianie i zarządzaniu zespołem. Moja osobowość i wartości bardzo pomagają w prowadzeniu mediacji w firmach, między organizacjami i osobami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *