Ostatnio usłyszałem w jednym z filmów na youtube, jak GaryV powiedział: Jeśli większość ludzi nie będzie się przejmować Twoją śmiercią, to czemu przejmujesz się ich opinią?!? Genialna myśl dla tych, którzy przejmują się opinią innych. Ja na szczęście mam to już za sobą. Dlaczego? Bo poznałem swoją wartość, wartość siebie, tego co robię. Bardziej umiem dołożyć sam sobie. Przejmuję się bardziej swoim zdaniem na temat siebie niż opinią innych. Nie raz potrafię sobie przywalić mentalnie. Bywa to orzeźwiające. Kiedyś robiłem to przesadnie. Ale wyważyłem to. Część osób ma to już za sobą, część jeszcze przed sobą.

Dziś chcę podzielić się myślą związaną z tym, jak patrzysz na siebie i czy przypadkiem (niezależnie od wieku) nie stetryczałeś mentalnie. Bo jeśli tak, to czas na tzw. mentalnego plaskacza, aby otrzeźwieć i wyjść z tego mentalnego marazmu. To podstawa psychologii przyszłości – mieć świeży umysł, jasny, otwarty. Hasło na dziś: Nie bądź tetrykiem, człowieku!

Stetryczenie jest problemem, który może dotknąć nie tylko naszych rodziców czy dziadków, ale każdego, w każdym wieku. Gdy tak się stanie, po prostu zostajemy z tyłu. A w dzisiejszym świecie gwałtownych zmian na rynku i w biznesie, może oznaczać to śmierć zawodową, biznesową czy finansową. Z czego bierze się mentalne stetryczenie i jak temu zaradzić?

Słowo tetryk kojarzy się ze starszym człowiekiem, który nie rozumie otaczającego go świata, tkwi w swojej przestarzałej mentalności i często jeszcze obraża się, że rzeczy nie są takie, jak dawniej. Zasadniczo to się zgadza, z jednym tylko zastrzeżeniem – wcale nie trzeba być starym, żeby być tetrykiem. To nie nasz wiek determinuje stetryczenie, tylko nasza mentalność. Można być stosunkowo młodym tetrykiem i dość często to obserwuję, doradzając w firmach lub pracując jeden na jeden z szefami czy menadżerami.

Spotykam się z ludźmi około 35. roku życia, którzy jedną nogą są w nowej rzeczywistości, otoczeni przez nowoczesne aplikacje, technologie i trwające zmiany, a drugą – wciąż tkwią w swojej zastygłej mentalności, która jednak tych zmian nie dopuszcza, nie rozumie, nie chce wyjść im naprzeciw. Powstaje tarcie między tym, co jest, a tym, jak chcieliby, żeby było. A świadomie lub nie, chcieliby, żeby było po staremu.

Pytanie, które możemy sobie zadać, to czy to zawsze musi dotyczyć kwestii związanych z nowymi technologiami i szeroko pojętą nowoczesnością, na zasadzie „nie będę korzystał z żadnych głupkowatych aplikacji, kartka i długopis mi wystarczą”?

Nie ma nic złego w korzystaniu z kartki i długopisu, jeśli komuś to służy w osiąganiu efektów. Chodzi raczej o nie zamykanie się na te technologie i świeże rozwiązania, które z początku mogą wydawać się skomplikowane i niepotrzebne, a tak naprawdę często znacznie ułatwiają życie i pomagają wynieść działania na wyższy poziom. Ale nie tylko o to chodzi. Stetryczała mentalność ogólnie dotyczy kurczowego trzymania się różnych koncepcji, które mogły stracić na aktualności. Ślepoty na to, że biznes, rynek czy świat poszły do przodu i w związku z tym trzeba dokonać pewnych aktualizacji. Ta aktualizacja zawsze zaczyna się od naszego sposobu myślenia, postrzegania rzeczywistości – a za tym idą zaktualizowane działania.

Możemy mieć czasami poczucie, że to rzeczywistość faktycznie zmienia się na gorsze i wtedy nie powinieneś się na to godzić.

Rzeczywistość zawsze jest, jaka jest. Prawa rynku oraz to, dokąd zmierza świat, to siły potężniejsze od naszego widzimisię. Oczywiście zawsze można powiedzieć: „głupi klienci, przestali kupować produkt” albo „co za beznadzieja, kiedyś było lepiej”. W tych stwierdzeniach jest ukryta niechęć, pewna złość. I to może nas popchnąć do tego, żeby dokonać zmian, bo skoro „głupi klienci przestali kupować produkt”, to może trzeba poszukać innej grupy docelowej albo zmienić produkt?

I to świadczyłoby o tym, że mentalność nie jest stetryczała. Może być niechęć, może być złość – ale jeśli ostatecznie wychodzimy zmianom naprzeciw, staramy się coś zrobić, jakoś się w tym wszystkim odnaleźć, to koniec końców poradzimy sobie. Tymczasem wielu ludzi – i to właśnie ich nazywam tetrykami – zamyka się w tych negatywnych osądach na temat ludzi i świata. Kończy się na tym, że „klienci są głupi” albo „korporacja jest głupia”. Kończy się na marudzeniu i narzekaniu. Obrażaniu się na świat za to, że coś z nim jest nie tak. Tego jest bardzo dużo wokół nas. Samo narzekanie nie jest złe, ba, często wręcz jest potrzebne, bo pomaga jakoś radzić sobie z negatywnymi emocjami – ale ono powinno być tylko etapem przejściowym, a nie końcowym!

Narzekanie wydaje się być naszym sportem narodowym, ale pytanie czy stetryczenie zawsze musi wiązać się z narzekaniem?

Uważam, że nie zawsze. Czasami chodzi o zwykłą ślepotę, brak uważności i czujności. Sam tego doświadczyłem około 2012 roku. Mieliśmy w firmie ofertę drogiego, bardzo solidnego, kompleksowego i długotrwałego programu szkoleniowego. To było moje „dziecko”. Zawsze na początku roku ludzie wykupywali komplet miejsc i na kolejne miesiące byliśmy ustawieni. I nagle to się skończyło. Nagle klienci przestali się zapisywać. Nie rozumiałem, co jest grane. Przecież ten produkt jest taki świetny! O co tym ludziom chodzi? Tymczasem winny byłem ja sam. Przespałem moment, w którym rynek zaczął się zmieniać. Coraz popularniejsze stawały się krótsze, tańsze eventy, prowadzone przez dynamicznych mówców. Ten trend był widoczny, tylko to ja miałem klapki na oczach – bo w przeciwnym razie musiałbym uznać, że moje ukochane „dziecko” musi dojrzeć, musi się zmienić i dostosować do nowej rzeczywistości. Nie chciałem tego. Wolałem, żeby było po staremu.Dalej były kłopoty finansowe i sporo nieprzespanych nocy. Wróciliśmy na właściwe tory i stale zwiększamy przychody, ale tamtego okresu nie wspominam dobrze. Ten sam problem może w pewnym momencie dotknąć każdego, od szeregowego pracownika, przez menadżera, po szefa firmy: jeśli nie masz otwartych oczu na to, co dzieje się wokół, lub widzisz, co się dzieje, ale wolisz się na to obrażać zamiast wymyślić coś konstruktywnego, zostaniesz z tyłu, we własnym sosie. To szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy wszystko zmienia się w zawrotnym tempie. Niczego nie można być pewnym, bo co chwilę pojawia się coś nowego. Ludzie tracą pracę na rzecz robotów, biznesy transformują się, a potrzeby rynku nieraz wydają się skomplikowane i niejasne. W takich warunkach stetryczenie często oznacza śmierć zawodową, śmierć firmy, śmierć kariery.

Co jest przeciwieństwem stetryczenia?

Elastyczność. Otwartość na zmiany i śledzenie trendów, nawet tych mniej wyraźnych. Ciągła czujność i nie przywiązywanie się do niczego. To trudna sztuka, która rzuca wiele wyzwań dla psychiki. Trzeba bardzo umiejętnie zarządzać sobą, swoimi emocjami, swoją mentalnością, a także mentalnością i emocjami innych ludzi. Mówimy o kompetencjach, które stają się dla rynku pracy kluczowe, choć wciąż mało się o nich mówi. Tym między innymi zajmuje się psychologia przyszłości, nurt, który rozwijam na swoim blogu.

Przyszłość jest pełna niewiadomych, pełna niespodzianek. Tylko dostrzeganie trendów i elastyczne reagowanie na to, co się dzieje, może sprawić, że sobie w niej poradzimy. Aby nie stetryczeć tworzę co pewien czas nowe kursy, które są świeże, nowe, udoskonalone w treści i formie. Zarazem robię to po to, aby ludzie, którzy chcą się ode mnie uczyć byli bodźcowani i mieli gwarancję, że ze mną nie stetryczeją. Po to prowadzę tego bloga, podcasty Daily Dębowski (publikowane na iTunes, na iPhone, na Spotify, na Androidzie w aplikacji Stitcher czy Podcast Addict), po to uruchomiłem na nowo mój kanał youtube.com/adamdebowskipl. Chcę być na bieżąco i chcę dawać innym nowości.

Jaki to wszystko ma związek z głównym tematem “Niech ludzie przestaną wchodzić Ci na głowę”?

Jeśli będziesz cały czas mieć świeży umysł, to nie dasz sobie wejść na głowę. Dlaczego? Ponieważ będziesz mocny psychicznie, będziesz aktywny, będziesz się rozwijać, będziesz mieć aktualną wiedzę, Twoja świadomość otaczającego świata będzie większa.

Osoby, które tetryczeją, są zgnuśniałe lub słabsze mentalnie, łatwo dają się manipulować. Niestety, tak po prostu jest. To brutalna prawda.

Na ostatnim webinarze dzieliłem się tym, co należy mówić, jak reagować na trudne osoby, w trudnych sytuacjach. To najlepiej oceniany webinar ostatnich miesięcy. Kluczowa jest świadomość błędów jakie popełniamy, tego jak przygotowywać się do rozmów z niełatwymi “przeciwnikami” oraz jak reagować na krytykę. Świadomość tych rzeczy pobudza nasz umysł, sprawia, że trzeźwiej myślimy, nie dajemy sobie wejść na głowę.

Ale antytetrycyzm ma tak naprawdę kluczową zasadę, która jest fundamentem: Znam swoją wartość i nie pozwolę, aby ktoś nade mną dominował. Mam prawo do własnej opinii, zdania, emocji. Nie jestem niczyim niewolnikiem, niczyją zabawką. To ważne mindsety, które budują w nas świadomość, że nie możemy się zniewolić.

Gdy zachowujemy świeżość, elastyczność umysłu, mamy otwartą głowę. Nie boimy się nowości i wyzwań. Jednak wtedy na drodze pojawia się inne wyzwanie – nie ci źli, którzy chcą nas “przydusić”, ale ludzie, z którymi mamy coś tworzyć, współtworzyć, współpracować. To wspaniale mieć kogoś obok siebie, ale zawsze w takiej relacji pamiętaj o tym, by:

  • umieć przekonywać ich do swojej idei, pomysłu, projektu lub produktu
  • umieć zarządzać, współpracować na wyższym poziomie niż do tej pory

Jeśli nie tetryczejesz i nie dajesz sobie wejść na głowę, dzięki odpowiedniej mentalności, to inwestuj w rozwój Inteligencji Emocjonalnej i Biznesowej poprzez rozwój sztuki przekonywania oraz zarządzania. Możesz to robić po swojemu albo poświęcić chwilę uwagi na moje dwa najnowsze szkolenia online, które przygotowywałem ostatnie pół roku. Nowa forma, nowe treści na nowej platformie online. Jeśli cenisz to robię, jeśli lubisz się ode mnie uczyć, jeśli potrzebujesz przekonywać lub/i zarządzać lepiej, to spójrz co przygotowałem. To świeże bułeczki na naszej platformie! 🙂

Akademia Przekonywania i Sprzedaży Idei

Przekonywanie innych to sztuka, wykraczająca daleko poza „dobre gadane”. Poznaj od podszewki istotę procesu, jakim jest przekonywanie, zrozum etapy, z jakich się składa i naucz się skutecznie radzić sobie z najczęstszymi oporami, jakie mają ludzie. 10 szybkich modułów i bardzo konkretna wiedza skoncentrowana na rozwiązaniach.

W tym miejscu poznasz ofertę Akademii Przekonywania

Akademia Lidera

Akademia Lidera

8 modułów i bardzo konkretne rozwiązania problemów, jakie trapią każdego, kto ma pod sobą ludzi. Bez względu na to, czy jesteś szefem, menadżerem czy liderem zespołu – praca z innymi zawsze będzie dostarczała wyzwań. Z niektórymi trudno sobie poradzić. Na szczęście rozwiązania są na wyciągnięcie ręki.

W tym miejscu poznasz ofertę Akademii Lidera.

Pakiet obu Akademii w wyjątkowej cenie

Standardowa cena jednego szkolenia to 570 zł, ale teraz przez najbliższe dni możesz zakupić obie Akademie w cenie 570 zł.

W tym miejscu skorzystasz z oferty specjalnej.

Adam Dębowski

Adam Dębowski

Od 2005 roku pomagam ludziom w podnoszeniu ich efektywności osobistej, biznesowej, kompetencji miękkich, uwalnianiu się od wewnętrznych blokad i emocji, a firmom i menadżerom w zmianie i zarządzaniu zespołem. Moja osobowość i wartości bardzo pomagają w prowadzeniu mediacji w firmach, między organizacjami i osobami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *