Poczucie wewnętrznego wypalenia i związany z tym stres dopadają nas czasem niespodziewanie. Dosłownie chwilę wcześniej wydawało się, że oto właśnie osiągnęliśmy w  naszym życiu dobry moment. Wszystkie sprawy – i osobiste, i zawodowe – są dobrze poukładane, wszystko idzie własnym rytmem i nagle: TRRACH. Przestajemy odczuwać radość życia, przestajemy być w stanie funkcjonować w ramach swojej pracy, przestajemy być w stanie utrzymywać normalne, partnerskie relacje z ludźmi – i tymi, z którymi pracujemy, i tymi, z którymi mieszkamy i widujemy się na co dzień. Oto właśnie doszła do głosu Ciemna Czwórka: Stres, Wypalenie, Marazm, Depresja.

U każdego z nas przejawy jej pojawienia się będą manifestować się w różnym natężeniu. Jedni jakoś po prostu przetrwają te „trudne dni”, inni będą potrzebowali pomocy specjalisty: psychologa, terapeuty lub coacha. Niektórzy zwrócą się także o pomoc do psychiatry, choć tutaj zalecałbym dużą ostrożność – o czym za chwilę. Te cztery stany następują często po sobie, jeden po drugim, i ostatecznie może to doprowadzić nawet do depresji klinicznej.

Dużo mówi się o różnych „metodach na stres”. Należą do nich: ćwiczenia oddechowe, joga, sport, masaż, odpoczynek, pozytywne nastawienie, a nawet brzmiące czasem jak ironiczny żart zalecenie: „nie stresuj się”. No bo jak tu nie stresować się, kiedy sytuacja wymyka nam się spod kontroli i czujemy, że przestajemy mieć na nią wpływ, chociaż przecież dotyczy bezpośrednio naszej osoby. Do tego większość z nas nie umie prawidłowo oddychać ani odpoczywać oraz nie pójdzie na zajęcia z jogi albo na masaż, ponieważ nie ma na to czasu. Różni perfekcjoniści i uzależnieni od pracy pracoholicy mają przecież na głowie mnóstwo spraw. Niektórzy próbują wprawdzie myśleć przy tym pozytywnie, jednak negatywne myśli wciąż pojawiają się w ich polu świadomości i nie zawsze umieją sobie z nimi poradzić.

Często nie wiemy, jak zareagować i wtedy błądzimy. Znane z przeszłości metody nie działają, bo zamiast wniknąć w istotę problemu, ślizgamy się po jego powierzchni. Nie rozumiemy wtedy, co się z nami dzieje. Bywa też tak, że nasi bliscy nas nie rozumieją. Nie chcą nas wtedy posłuchać ani z nami porozmawiać – a jeśli nawet się na to zdecydują, to taka rozmowa ma wtedy charakter powierzchowny i nie jest dla nas żadną pociechą. I wtedy ani masaż, ani nawet porządne wakacje nie rozwiążą naszego problemu. Owszem, odprężymy się na chwilę, ale problemy wracają już po jednym dniu. I znowu dopada nas Ciemna Czwórka, od której – czasem dosyć rozpaczliwie – uciekaliśmy.

Nawet kiedy jakaś metoda „ogarnięcia” sytuacji sprawdziła się w przeszłości, może się nieoczekiwanie okazać, że nie daje się jej zastosować tym razem. I wtedy zupełnie już nie wiemy, jak zareagować.

Przeciwieństwem Ciemnej Czwórki jest Jasna Czwórka: Spokój, Wdzięczność, Miłość, Dopuszczanie (dopuszczanie do siebie zmiany, sukcesu, porażki, słabości, mocnych stron). 

Spokój oznacza uniezależnienie się od bodźców zewnętrznych

Nie chodzi przy tym wcale o to, żeby chodzić nieustannie uśmiechniętym i wyluzowanym, bo przecież „nic się nie dzieje”. Chodzi natomiast o brak „chaosu w środku”, który prowadzi do wewnętrznego konfliktu. Bo jeżeli osiągnęliśmy spokój wewnętrzny, to żadna siła zewnętrzna, nawet chaos dookoła nas, nie zdoła wytrącić nas z równowagi.

Praktyka wdzięczności umożliwia odczuwanie miłości. Badania naukowe potwierdzają, że tzw. „stan wdzięczności” jest jednym z najsilniejszych neurologicznie, jaki człowiek jest w stanie wywołać świadomie. Bądź więc wdzięcznym za wszystko, co Cię w życiu spotyka, traktując to jako cenną lekcję, ofiarowaną Ci, abyś mógł doskonalić się wewnętrznie. Bo miłość mamy dlatego, że albo ją otrzymaliśmy od kogoś, albo sami kogoś kochamy. Chyba, że umiemy doświadczyć miłości do siebie, chociaż wiele osób nie ma pojęcia, co to znaczy.

Obok wdzięczności jednym z najważniejszych dla naszej psychiki jest uczucie miłości. Wielu osobom dosyć trudno jest go doświadczyć, ponieważ zanim ktoś nas pokocha, musimy pokochać siebie. A jak można pokochać siebie, skoro nikt nas nie kochał w młodości? Albo jak pokochać kogoś, kiedy kilku partnerów już nas w przeszłości zraniło – i to czasem naprawdę mocno?

I w ten sposób zamyka się swoiste błędne koło.

Drogą wyjścia z niego jest właśnie praktyka wdzięczności. To jedna z kluczowych emocji, która prowadzi do miłości. I jeszcze Dopuszczanie. Aby dopuszczać do siebie i sukcesy, i porażki. A także świadomość, że możemy być niedoskonali oraz wszelką zmianę. Wielu rzeczy nie dopuszczamy, a to prowadzi do stresu, wypalenia a nawet depresji.

Cztery Kroki Głębokiej Zmiany

Aby Jasna Czwórka była obecna w nas i w naszym życiu warto zastosować Cztery Kroki Głębokiej Zmiany:

  1. ZROZUMIENIE, co się z nami dzieje. Na jakim etapie naszego życia teraz jesteśmy, jakie są nasze talenty i jaką mamy osobowość.
  2. POCZĄTEK ZMIANY – wiele osób nie wie, jak się do tego zabrać. Nie sięgamy po książki, po artykuły, nie jeździmy na szkolenia – ale nie podchodzimy także do dziewczyny czy do faceta, którzy wpadli nam w oko. Po prostu boimy się rozpoczynać nowe rzeczy w naszym życiu – nawet, kiedy wiemy, jak to zrobić. I nie rozpoczynamy także pracy nad sobą – choć wiemy, że trzeba – tu z kolei nie wiemy jak i nie szukamy pomocy z zewnątrz. Kiedy jednak w końcu zdecydujesz się coś zrobić, następuje:
  3. BUDOWANIE nowej rzeczywistości nowych nawyków, efektem wprowadzenia których jest:
  4. TRANSFORMACJA, która jest ostatecznym domknięciem całego procesu przemiany. Nie każdemu jest dane dotrzeć aż tutaj, pomimo że dużo czyta, szkoli się, rozmawia i buduje. Kiedy jednak nie wejdzie w ten proces wystarczająco głęboko i nie domknie całego cyklu przemian, do transformacji nie dojdzie.

Kluczowe znaczenie ma tutaj zrozumienie i przestrzeganie 17 zasad.

1. SPÓJRZ NA SWOJĄ PSYCHIKĘ WIELOWYMIAROWO – ZROZUM DZIAŁANIE ŚWIADOMEGO UMYSŁU

Aby umieć pomagać innym, wesprzeć ich i być przy nich, kiedy tego potrzebują, zobacz swoje życie i swoje emocje w kontekście bycia jednym z wielu ludzi na Ziemi, którzy podlegają wielu bodźcom oraz znajdują się w przeróżnych sytuacjach. Nie będziesz oczywiście pracować z nikim terapeutycznie, ale będziesz potrafił wesprzeć potrzebujących jednym słowem. Czasem jedno zdanie wystarczy, żeby ludzie poczuli się dobrze i uwolnili się od dręczącego ich problemu psychicznego.

Kiedy zrozumiesz działanie świadomego umysłu, zaczniesz zarządzać swoimi myślami i tzw. „wewnętrznym krytykiem”. Ten krytyk, nieustannie odzywający się w naszym wnętrzu, to po prostu poczucie, że jesteśmy „za mali”, „niedoskonali”, że ciągle „mamy za mało” – także w sferze materialnej. Potrafi tak „dobijać” nas wewnętrznie, że nie mamy siły wstawać rano z łóżka. Nie ma wtedy mowy o tym, żeby cieszyć się z odniesionego sukcesu. To jedna z głównych przyczyn stresu, który prowadzi do Wypalenia, Marazmu i Depresji.
Pracując na co dzień z osobami, które doświadczyły Wypalenia oraz Marazmu widzę, że nikt nie nauczył ich „nienakręcania się myślami”. Problemy są przecież nieodłącznym atrybutem naszej egzystencji. Bywają bardzo bolesne: ktoś stracił pracę, ktoś zbankrutował, komuś umarła bliska osoba. I tutaj bardzo ważne jest, w jaki sposób przyjmujemy tego rodzaju zdarzenia do wiadomości.

2. ZROZUM DZIAŁANIE UMYSŁU PODŚWIADOMEGO

Pamiętaj, że mniej męczy nas samo wykonywanie kolejnych zadań, niż sposób myślenia o czekających nas powinnościach. Przy czym nie chodzi tu wcale o tak zwane „pozytywne myślenie”. Jestem raczej zwolennikiem „myślenia realno-pozytywnego”. Badania naukowe pokazują, że kiedy ktoś koncentruje się wyłącznie na „myśleniu pozytywnym”, oczekuje wtedy zbyt wiele od rzeczywistości. Naprawdę wierzy w to, że wszystko mu się zawsze uda i tym łatwiej popada wtedy w depresję w razie niepowodzenia. I będzie znacznie mniej skuteczny: i życiowo, i zawodowo. Dlatego:

Jednym z priorytetów współczesnej edukacji powinno być uczenie ludzi zarządzania swoimi myślami.  

W niektórych szkołach zaczyna być już praktykowany trening uważności oparty na treningu świadomego oddychania.

My także uczymy naszego małego synka od najmłodszych lat, jak zapanować nad ciągiem negatywnych myśli. Co bowiem można zrobić, kiedy pojawia się jakaś kolejna myśl, „nakręcająca” nas negatywnie?

Czasem trzeba się w nią wsłuchać i zaakceptować ją, bo może przecież nieść ważną dla nas informację. Należy zatem podjąć decyzję, czy akceptujemy tę myśl i wdajemy się w „konwersację” z nią, czy też po prostu wyrzucamy ją z głowy, żeby nam nie przeszkadzała.

To są konkretne, proste metody i wydają się wręcz oczywiste, jednak nie wszyscy umieją z nich skorzystać.

Bardzo ważnym obszarem jest w życiu każdego człowieka dialog z własną podświadomością. Tymczasem wiele osób nie ma w ogóle pojęcia o jej istnieniu.

Wsłuchuj się w swoją intuicję – ona często podsuwa Ci naprawdę ważne informacje.

80% moich klientów przyszło do mnie już po jakiejś terapii. Niektórzy trafili także wprost spod „skrzydeł” jakiegoś psychiatry, który nie podjął nawet jakiejkolwiek próby oddziaływania terapeutycznego. Dawał im tylko takie, czy inne leki, a najdłuższa rozmowa z nim trwała 10 minut i dotyczyła kwestii: jaki lek zapisać. To naprawdę karygodne. Moim zdaniem takie osoby powinny tracić pracę. Mamy wielu psychiatrów naprawdę genialnych, ale równie wielu można, niestety, zaliczyć do kategorii „bardzo złych”.

Innym ślepym zaułkiem, dla niektórych osób, nie wszystkich, jest tak zwana „terapia logiczna”. Polega ona na tym, że jej uczestnik spotyka się ze swoim terapeutą na przykład raz na tydzień i „przegaduje” wtedy swoje życie. W terapii humanistycznej, psychodynamicznej stosuje się metodę słuchania, pracy ciszą, podczas której pacjent dochodzi do rozwiązań i odkryć. To jest dla wielu osób bardzo potrzebne, czasami jednak niewystarczające – wtedy, kiedy trzeba sięgnąć głębiej i wsłuchać się w tak zwaną „wewnętrzną mądrość” oraz pozwolić dojść do głosu intuicji. A tylko wtedy sięgniemy do podświadomości i odnajdziemy potrzebne nam odpowiedzi.

Oczywiście w przypadku klinicznej depresji najpierw trzeba zastosować kurację lekową, zanim nasz pacjent będzie gotowy do psychoterapii.

A kiedy już do niej dojdzie, będzie potrzebna – czasem nawet przez wiele miesięcy – terapia klasyczna, czyli po prostu „wysłuchiwanie pacjenta”. Potem przyjdzie jednak czas na wejście w pracę z podświadomością. Wiele osób nie umie oraz obawia się tego „wsłuchiwania się w siebie”, które można by określić jako: „samoświadomość na głębszym poziomie”.

3. UPORZĄDKUJ „CZAS” W SWOJEJ WYOBRAŹNI

Określiłbym ten aspekt pracy mianem „operacyjnego”. Tak, jak każdy z nas wypracował sobie własną metodę zbierania i porządkowania danych, tak samo w odmienny, sobie tylko właściwy, sposób postrzega swoje relacje z fenomenem czasu.

Na przykład niektóre osoby żyją zawsze przeszłością. W ogóle nie myślą o tym, co jest „tu i teraz”. I w żadnym wypadku nie poświęcają swojej uwagi temu, co przed nimi. Przyszłość w ogóle dla nich nie istnieje.

Dla odmiany inni żyją z kolei wyłącznie przyszłością. Ciągle planują, kombinując jak może być inaczej. Nie podejmują jednak wcale działań „tu i teraz”.

Jeszcze inni żyją wyłącznie chwilą bieżącą, właśnie „tu i teraz”. Koncentrują się jednak na tym w przesadny sposób, tak, jak gdyby planowanie przyszłości oraz wspominanie przeszłości w ogóle nie istniały. Nie potrafią zatem: ani wyciągnąć wniosków z przeszłych doświadczeń, ani zaplanować przyszłych wydarzeń.

Każda skrajność, przesada w którymkolwiek z tych kierunków, odbije się ostatecznie na nas w sposób niekorzystny. Dlatego bardzo zachęcam do utrzymywania równowagi, balansu – odpowiedniego dystansu wobec przeszłości, odpowiedniego bycia „tu i teraz” oraz odpowiedniego patrzenia na przyszłość.

Brak odpowiedniego umiejscowienia w swojej głowie tej linii czasu może mieć skutki niezbyt dla nas korzystne. Bywa także powodem pojawienia się opisanej wyżej Ciemnej Czwórki. Bo kiedy wracamy wciąż pamięcią do nierozwiązanych spraw z przeszłości, przypominamy sobie, że ktoś nam coś zrobił albo też rozpamiętujemy, że kiedyś osiągnęliśmy sukces, a teraz nam się nie udaje – to czujemy się tym przybici. „Dobija” nas to bardzo boleśnie.

4. ZROZUM MECHANIZM NEGATYWNYCH EMOCJI Z PRZESZŁOŚCI

Ludzie są przeważnie świadomi tego, że przeszłość ma na nich wpływ. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, jakie emocje z przeszłości wciąż jeszcze w nich tkwią. Tym bardziej nie wiedzą też, co z nimi zrobić. Żyją więc pogrążeni latami na przykład w gniewie, albo w żalu. Można wyróżnić siedem takich emocji, którym powinien przyjrzeć się każdy człowiek po trzydziestce:

  • strach
  • gniew
  • poczucie winy
  • smutek
  • wstyd
  • zranienie
  • żal

Przyjrzenie się im, a potem przepracowanie ich to wręcz obowiązek każdego mądrego człowieka. Wtedy nie przekaże już swoim dzieciom gnębiących go frustracji, lęków, smutków oraz żalów.

Wielu z nas wychodzi z domu rodzinnego będąc „nasiąkniętymi” przekonaniami, obawami czy też negatywnymi emocjami swoich rodziców, a także czasem swoich dziadków. I uporanie się z Czarną Siódemką ma dla nas wręcz kluczowe znaczenie. Jeżeli tego nie uczynimy, będziemy zmuszeni egzystować bez tak zwanego DAZ-u, to akronim, którego używamy w metodologii Change Value Process, pod którym kryją się 3 słowa i 3 główne potrzeby człowieka: Docenienia, Akceptacji, Zrozumienia.

Jeżeli do 20. roku życia nie doświadczyliśmy wystarczającego poziomu DAZ-u od rodziców oraz od świata, to niestety bliżej nam będzie do Czarnej Czwórki, niż dalej.

Jeżeli po 20. a przed 30. rokiem życia przeszliśmy proces terapeutyczny, coachingowy lub inaczej poradziliśmy sobie z brakiem DAZ-u, to będziemy zabezpieczeni. Ale jeśli nie zrobiliśmy w tej kwestii wystarczających postępów, to odczujemy konkretne skutki emocjonalne. Nie będziemy na przykład potrafili obdarzyć DAZ-em swoich dzieci: docenić je, zaakceptować i zrozumieć.

Jako menadżerowie nie będziemy potrafili docenić, zrozumieć i zaakceptować swoich pracowników. Komunikacja między nami będzie wtedy bardzo utrudniona.

Kiedy nasza potrzeba DAZ-u nie została zaspokojona w wystarczającym stopniu, łatwo też nami manipulować. Jesteśmy wtedy niedowartościowani, czujemy się nieakceptowani i niezrozumiani, a napotkawszy toksycznego partnera, nie będziemy potrafili wyjść z tej toksycznej relacji. Taki partner najpierw da nam DAZ, a kiedy będziemy już „złapani”, zacznie je stopniowo odbierać, wpędzając nas w niezbyt komfortowe stany psychiczne.

Czasami, jeszcze jako dzieci, jesteśmy w takiej toksycznej relacji z mamą, tatą, dziadkiem, ciocią czy wujkiem. I potem pozostajemy w niej nadal jako osoby dorosłe. Brak DAZ-u powoduje, że nasza podświadomość „biegnie” jak głodny piesek do każdego, kto się do nas na przykład uśmiechnie albo poklepie nas po plecach. Nie mamy wtedy siły na jakiekolwiek zaznaczenie swoich granic i zachowujemy się wobec tej osoby jak jej niewolnik.

Czasami jesteśmy także niewolnikami jako pracownicy, czasami jako dzieci rodziców, a czasami jako partnerzy w związkach miłosnych lub w relacjach koleżeńsko-przyjacielskich. Ludzie stają się wtedy „żebrakami emocjonalnymi”. Na tym potrafią żerować różni pseudo-menedżerowie korporacyjni.

Brak DAZ-u manifestuje się także podczas przesadnych, niepotrzebnych zakupów. Wciąż musimy kupować sobie nowe, lepsze, bardziej „nowoczesne” ciuchy albo gadżety. One są oczywiście czasem potrzebne, ale ich nadmiar na pewno już potrzebny nie jest. Kiedy się zatem pojawia, to jest to wiadomy znak, że usiłujemy dowartościować się nowym zegarkiem albo samochodem.

5. NAUCZ SIĘ UWALNIAĆ NEGATYWNE EMOCJE Z PRZESZŁOŚCI

Dlatego właśnie tak bardzo ważne jest nauczenie się uwalniania negatywnych emocji z przeszłości. Kluczowa jest tutaj rola świadomości. Przy jej pomocy trzeba domykać nierozwiązane sprawy z przeszłości: ze swoimi rodzicami, ze swoim rodzeństwem, z wujkami, ciociami, dziadkami, a także z przyjaciółmi byłymi i obecnymi.

Jeżeli mamy wiele niedomkniętych, nierozwiązanych spraw, które są źródłem tej, opisanej powyżej, Czarnej Siódemki, to wszystko się wtedy w nas kumuluje. I stąd już prosta droga do Czarnej Czwórki: Stresu, Wypalenia, Marazmu czy Depresji.

Takie domykanie przeszłości wiąże się czasem z tym, że trzeba kogoś przeprosić. A czasem też komuś wybaczyć. Bywa to wtedy naprawdę trudne, bo my sami sobie nie potrafimy często wybaczyć. Mając żal i pretensje do samych siebie jesteśmy wciąż i wciąż na siebie źli.

Wtedy może zdarzyć się, że stracimy cierpliwość przy dzieciach nie z powodu przemęczenia, ale dlatego, że niesiemy w sobie nieprzepracowany gniew z przeszłości. Nasza podświadomość „uważa” w takiej chwili, że wybuchając na dziecko, „przewentylujemy” te emocje i osiągniemy pewien stopień spokoju wewnętrznego.

Czasem trzeba wejść w proces „domykania przeszłości” jeszcze głębiej. Uczymy tego w ramach akcji pt. „Wewnętrzne Przełamanie”, która prowadzi do tego, aby umieć porozmawiać samodzielnie ze swoją psychiką. Bo czasem trzeba jednak pójść do doświadczonego psychologa, coacha albo terapeuty, żeby przeprowadził nas przez takie przepracowanie przeszłości. A czasem wystarczy chwila rozmowy z przyjacielem, któremu powiemy: „Wiesz co? Mam żal do ojca”.Albo: „Wkurza mnie matka”. Albo: „Mam żal do brata”.

Bywa tak, że przegadanie tego z kimś raz w życiu wystarczy, by oczyścić w sobie te emocje. Bywa jednak i tak, że potrzeba w tym celu procesu trwającego wiele miesięcy. I wtedy trzeba głęboko pracować z podświadomością – samo „przegadanie” nie będzie tu na pewno wystarczające.

Ludziom brakuje czasem nie wiedzy albo jakiejś techniki czy też terapeuty/coacha/psychologa. Wręcz dotkliwie przeszkadza im brak społeczności, w obrębie której będą mogli przedyskutować swoje przemyślenia oraz omówić doświadczenia. Dlatego w Instytucie Liderów Zmian stworzyliśmy Klub Leadership Mindset Community – społeczność obecnych i przyszłych liderów. Niekoniecznie przy tym menadżerów przedsiębiorstw, ale ludzi, którzy pragną być liderami dla samych siebie. Mają oni wtedy właściwy sobie sposób myślenia czyli mindset, który pozwala na inne podejście do własnych problemów, polegające na szukaniu rozwiązań, a nie zamykaniu się w sobie.

W biznesie liderzy szukają rozwiązań biznesowych, technologicznych, strategicznych. Natomiast w życiu lider, na przykład mama albo tata, także szuka rozwiązań „życiowych”. Na przykład dziecko ma jakiś problem w szkole i trzeba mu pomóc.

Jedną z głównych cech i kompetencji liderów jest szukanie rozwiązań. 

W ramach Klubu Leadership Mindset Community (KLMC) nieustannie realizujemy naszą misję wspierania ludzi, liderów i firm aby rośli. To jest motto naszej działalności.

Jednym z obszarów naszego zaangażowania jest edukacja, wierzymy bowiem, że w życiu wygrywa ten, kto więcej wie: o sobie samym, o innych ludziach i o biznesie.

Kiedy ktoś narzeka, że stracił pracę, pytamy go: Czy wiesz dlaczego? Czy orientujesz się, jaka jest obecnie koniunktura na rynku? Czy rozumiesz, co dzieje się teraz wokół Ciebie?

Chcemy inspirować do znajdowania równowagi pomiędzy osiąganiem wyników finansowych w lepszej pracy a znajdowaniem spokoju wewnętrznego. I głęboko wierzymy, że:

Efekty mają źródło w tobie.

Naszym drugim mottem jest:

Życie to proces stawania się sobą na miarę, jaką sobie wyznaczasz i jaką odkrywasz.

Pamiętajmy też o tym, że:

Życie nie daje Ci tego, co oczekujesz, tylko to, na co jesteś gotowy.

Trzeba zatem nieustannie pracować nad sobą samym, stając się kimś więcej, niż myślisz, że jesteś.

Pragniemy zapraszać do naszego Klubu jak najwięcej osób, które podpisują się pod tymi stwierdzeniami, które chcą mieć taki mindset, czyli nastawienie, sposób myślenia. Które kierują się silnymi wewnętrznymi wartościami i zachowują równowagę wewnętrzną, a jednocześnie dążą do rozwoju zawodowego, biznesowego oraz finansowego. Bo dbając o swoje wnętrze oraz nie zaniedbując spraw zawodowych możemy zajść naprawdę daleko.

6. ODKRYWAJ SPOSÓB PROWADZENIA DIALOGU Z SAMYM SOBĄ

To naprawdę niesamowicie ważne i większość ludzi nie poświęca uwagi temu zagadnieniu. Większość ludzi nie prowadzi także dialogu ze swoimi bliskimi ani ze swoim otoczeniem, na przykład w pracy. Ludzie nie umieją podzielić się z nikim ani tym, co ich boli, ani swoimi sukcesami.

Z drugiej strony, nawet kiedy się na to zdecydują, to rodzina czy przyjaciel nie bardzo chcą ich słuchać. Ponieważ nie ma pomiędzy ludźmi dialogu, nie widać także wspomnianego wyżej DAZ-u: Docenienia, Akceptacji, Zrozumienia. Ludzie obawiają się też mówić o swoich sukcesach, bo spodziewają się, że ktoś ich wyszydzi, albo będzie zazdrościł i zacznie krytykować.

Za to kiedy jest ciężko, wtedy szukamy przyjaciół, z którymi moglibyśmy porozmawiać głęboko, szczerze i otwarcie. Niestety, często brakuje nam takiej społeczności wokół nas, żeby znaleźć w niej partnerów do szczerej i otwartej rozmowy.

Jeżeli zatem masz chociaż jedna osobę, z którą możesz głęboko i szczerze porozmawiać o takich osobistych tematach, to jesteś jedną z najszczęśliwszych osób na świecie. I naprawdę warto to docenić.

Nasi klienci trafiający na Program Wewnętrznego Przełamania albo do KLMC poszukują właśnie możliwości wymiany myśli. Potrzebują po prostu szczerze z kimś porozmawiać. A co dopiero, kiedy mówimy o dialogu z samym sobą. Dla wielu osób nie jest on naprawdę łatwy.

Wiele osób potrafi przeprowadzić swoje myśli przez tzw. ciąg logiczny, albo też „pogadać z samym sobą”, żeby dojść do konkretnych wniosków i rozwiązań. Kiedy jednak dojdzie do bardzo silnego stresu, wypalenia czy marazmu, czasem także depresji, występuje wtedy zjawisko swoistego „zapętlenia” i dana osoba przestaje być w stanie funkcjonować w logiczny, uporządkowany sposób. W przypadku pierwszych trzech elementów Ciemnej Czwórki potrafimy niekiedy poradzić sobie z nimi sami. Ale kiedy dojdzie już do tego czwartego etapu – nie jakiegoś okołodepresyjnego marazmu tylko prawdziwej depresji – wtedy osoba nią dotknięta nie poradzi sobie bez wsparcia terapeutycznego czy nawet bez pomocy psychiatry i serwowanych przez niego leków antydepresyjnych.

7. INTEGRUJ WEWNĘTRZNE KONFLIKTY, BUDUJ WEWNĘTRZNĄ SPÓJNOŚĆ

Wiele osób budzi się rano i od razu zaczyna zmagać się z prawdziwą nawałnicą myśli pt. „Co zrobić?”. Następuje wtedy mobilizacja całego organizmu i tak, „na adrenalinie”, upływa im życie. Adrenalina wywołuje z kolei kortyzol – hormon stresu, który powoduje zawężenie naczyń krwionośnych. Może to prowadzić do zaburzeń pracy układu krwionośnego, wrzodów żołądka, a także do bólów głowy. Dosyć często dręcząca niejedną osobę migrena jest rezultatem kumulacji małych stresów, na które nie zwracamy w ogóle uwagi. I ma w efekcie ma ona źródło psychosomatyczne.

Bywa także, że kładzie się człowiek wieczorem do łóżka, a w jego głowie kotłują się myśli: „ojej, tego nie zrobiłem”, „tamto mi się nie udało” – przeżywa nawałnicę myśli, które trudno zaliczyć do kategorii „dialogu z samym sobą”. Nie mówi więc do tej myśli: „OK, po co przychodzisz?”, albo: „co ja mogę z tym zrobić?” i w dłuższej perspektywie miewa to dosyć poważne konsekwencje.

Trzeba odkrywać sposób prowadzenia dialogu z samym sobą.  

Niestety, większość ludzi samych siebie nieustannie krytykuje. Niektórzy, po przeczytaniu książki o pozytywnym myśleniu, powtarzają zalecone tam „mantry” pozytywnej afirmacji w rodzaju: „jestem pewny siebie, jestem pewny siebie”, albo: „dam sobie radę, dam sobie radę” itd. Jeżeli wykonają wszystko według książkowego przepisu to na pewno zadziała – jednak na krótko. Znacznie bardziej istotny jest, moim zdaniem, dialog z samym sobą.

Spróbujcie teraz pewnego ćwiczenia, polegającego na byciu dla siebie „Miłym Wojownikiem”. Prowadzi ono do przełamania starych schematów – niesamowicie ważnej procedury przeprowadzanej w Procesie Wewnętrznego Przełamania. Każdy człowiek powinien przejść przez taką transformację wewnętrzną, która otwiera zupełnie nowe perspektywy funkcjonowania w życiu.

Bo ludzie są albo za bardzo waleczni – przy okazji, bywa, brutalni i chamscy – dla siebie oraz dla innych, albo zbyt łagodni. Przyjrzyj się schematom, jakie odtwarzasz w swoim życiu i oceń, ku której z tych skrajności bardziej się skłaniasz w swoim postępowaniu.

Ćwiczenie na przywołanie „Miłego Wojownika”

Zamknij oczy i przywołaj w swoim umyśle jakiś problem z zeszłego tygodnia albo miesiąca: obraz, wspomnienie, myśl lub też odczucie. Może miałeś jakiś kłopot w rodzinie albo w pracy? Określ to „głosem wewnętrznym” albo skup się na uczuciu towarzyszącym temu zjawisku.

I kiedy już to masz, powiedz do siebie tak:

— Widzę ciebie, zauważam ciebie, akceptuję ciebie. Widzę ciebie, zauważam ciebie, akceptuję ciebie.

Zacznij teraz głęboko oddychać, biorąc dwa razy głębszy i dwa razy dłuższy wdech oraz dwa razy głębszy i dwa razy dłuższy wydech. I powiedz trzy razy do siebie:

— Zauważam siebie, akceptuję siebie, widzę siebie

Teraz oddychaj jeszcze głębiej i spokojniej, i powiedz do siebie:

— Doceniam siebie, uczę się doceniać siebie

— Akceptuję siebie, uczę się zaakceptować siebie

— Rozumiem siebie, uczę się zrozumieć siebie

A teraz, wciąż mając w sobie to pierwotne uczucie, które chciałeś zmienić i które zaczęło już, być może, ewoluować w pożądanym przez Ciebie kierunku; mając w sobie tę myśl pierwotną, która być może zaczęła już ewoluować w pożądanym przez Ciebie kierunku oraz mając w sobie ten obraz pierwotny, który być może zaczął już ewoluować w pożądanym przez Ciebie kierunku, wyprostuj się.

Wstań albo usiądź prosto, odciągnij ramiona do tyłu, wyciągnij głowę do góry, weź trzy razy krótki, mocny wdech i wydech, skup się na tym problemie i powiedz do siebie, krótko i konkretnie:

szukam rozwiązań, koncentruję się na rozwiązaniach 

szukam rozwiązań, koncentruję się na rozwiązaniach 

Zrób teraz gest, jakbyś otrzepywał się z jakiegoś pyłu, jak gdybyś przygotowywał się do podniesienia czegoś ciężkiego, ponownie zamknij oczy, zrób głęboki, szybki wdech i równie głęboki i szybki wydech i ponownie powtórz:

szukam rozwiązań, koncentruję się na rozwiązaniach 

szukam rozwiązań, koncentruję się na rozwiązaniach 

uczę się rozwiązać ten problem

uczę się rozwiązać ten problem

uczę się rozwiązać ten problem

jeszcze jeden szybki wdech i wydech

i otwórz oczy.

To jest jedno z ćwiczeń prowadzących do tego, aby kształtować w sobie tzw. spokojnego wojownika, miłego wojownika albo też zrównoważonego wojownika. Gdzie na początku wchodzimy w stan zrównoważenia/balansu, żeby nie atakować siebie, tylko się wyciszyć, a później siebie mobilizujemy.

To jest przykład tego, że trzeba szukać odpowiedniego sposobu mówienia do siebie. A później, w kolejnym kroku, zaczynamy dialog. Zaczynamy zadawać sobie pytania, które pozwalają nam znajdować odpowiedzi. Stąd siódma metoda: „Integruj wewnętrzne konflikty, buduj wewnętrzną spójność”. Bardzo poważnym problemem jest to, że ludzie nie umieją znaleźć wewnętrznych konfliktów i wchodzą w skrajności. Są za mili dla ludzi albo dla nich a ostrzy. Są zbyt łagodni dla swoich dzieci i wszystko im odpuszczają albo też zbyt ostrzy i za bardzo wymagający. Są albo leniami, albo perfekcjonistami. Wpadają albo w biznes, biznes, biznes i nie mają rodziny ani przyjaciół, albo tylko w rodzinę, rodzinę, rodzinę i jest problem z finansami.

Ci, którzy umieją zintegrować konflikty, zbudować wewnętrzną spójność, łączą rodzinę z karierą. To zawsze jest wyzwanie, ale umieją to zrobić. Umieją raz „docisnąć” kontrakt, a raz odpuścić i nie wchodzić w niego. Umieją raz spokojnie porozmawiać z pracownikiem albo z szefem, bardzo łagodnie, a raz bardzo stanowczo i asertywnie.

Ale dlaczego ludzie tego nie potrafią? Chodzą przecież na szkolenia z asertywności, czy z komunikacji, po to, żeby umieć wyrazić coś mocniej. Ale dopóki my nie zintegrujemy naszych wewnętrznych konfliktów, nie połączymy tych skrajności, nie zbalansujemy siebie, to będziemy popadać w skrajności.

Idea tak zwanego Wewnętrznego Przełamania, Wewnętrznej Transformacji właśnie na tym polega. Żeby nie tylko umieć prowadzić dialog ze sobą, nie tylko umieć domknąć przeszłość, ale zrozumieć na czym polegają – i jak się tworzą – konflikty wewnętrzne. Czasami taki konflikt wewnętrzny związany z popadaniem w skrajności wynika z tego, że tata był ostry a mama łagodna, albo odwrotnie. I wtedy mieliśmy dwa różne wzorce. Niektórzy z nas, dzięki tym dwóm różnym wzorcom, stanęli pośrodku i umieją być i tacy, i tacy. Umieją to świetnie łączyć. A niektórzy poszli albo w jedną skrajność, albo w drugą, albo też zanegowali obie i w ogóle nie umieją się odnaleźć. Nie wiedzą, w którą stronę iść w życiu. Nie umieją się zachować.

Dziecko takiego rodzica staje się chamskie i ordynarne, rozleniwia się i przestaje uczyć. Teraz to ono zaczyna przejmować kontrolę w domu, bo rodzic nie potrafi wprowadzić mądrych zasad życia rodzinnego. A inni ludzie wchodzą takiej osobie na głowę, nawet kiedy ma już 40 czy 50 lat. Jak to powiedział kiedyś nauczyciel warsztatów aktorskich, na których byłem: „Adam, w teatrze jest jedna podstawowa zasada: raz musisz przypierdolić, a raz odpuścić. Musisz raz wygenerować bardzo, bardzo silną emocję na scenie, żeby wcięło widzów – a raz odpuścić, żeby dać im głęboki czas na refleksję i wyciszenie. Ale aktor, który nie umie zintegrować tych dwóch sił w sobie, nie potrafi tego zrobić. I ma później tego konsekwencje. Nie tylko na scenie, że jest gorszym aktorem, ale także później w życiu”.

Niestety, często tego rodzaju konflikty wewnętrzne są źródłem alkoholizmu albo popadnięcia w zażywanie narkotyków, ponieważ człowiek rozdarty wewnętrznie, nie wie kim jest. Czuje pustkę. Gubi się. Nie wie, czy chce wejść w związek z kobietą/mężczyzną, czy chce być wolną jednostką. Nie wie także, czy chce pracować na etacie, czy też ma w głębokim poważaniu korporację albo firmę. I ciągle się „wozi”. A to wchodzi w relację, a to z niej ucieka. Albo zakochuje się nadmiernie i za szybko podejmuje pewne decyzje. I tak dalej, i tak dalej.

8. WYDOBYWAJ ZASOBY Z PRZESZŁOŚCI

Czyli po pierwsze nie wolno odcinać się od przeszłości. Wielu moich klientów przychodziło z takim nastawieniem: „Odciąłem się od przeszłości, ona była beznadziejna i nie chcę o niej w ogóle gadać”. Odpowiadałem im wtedy: „Rozumiem, że nie jesteś gotowy na to, by porozmawiać, albo popracować nad negatywnymi emocjami z przeszłości, ale nie możesz się od niej odcinać”. „Jak to nie?!” – on na to prawie krzyczy. „Trzeba się skoncentrować na pozytywnej przyszłości”. „Pamiętaj jednak, że Twoje zasoby pochodzą z przeszłości” – wpadam mu w słowo. „W przeszłości miałeś chociaż jeden sukces. Jeśli o nich nie pamiętasz, to jak Twój umysł: podświadomość i świadomość, czyli jak Ty możesz odczuwać pewność siebie, skoro zapomniałeś o wielu sukcesach, nawet małych?!”.

„Nie osiągnąłem żadnych sukcesów” – komunikuje mój rozmówca nadal podnosząc głos. „I tu się właśnie mylisz” – ja na to. Bo każdy ma w życiu jakieś, mniejsze lub większe, sukcesy, tylko o tym często nie pamięta. A jeżeli nawet pamięta, to nie umie tego docenić.  A jeżeli nawet docenia, to przeżywa to zbyt płytko. Nie potrafi wykorzystać tego rodzaju wydarzeń do wzmocnienia siebie.

To naprawdę ważne, żeby pamiętać, co już osiągnęliśmy, co kiedyś zrobiliśmy. Nie po to, żeby żyć przeszłością, ale po to, żeby świadomie czerpać z tej przeszłości, ze związanych z nią wspomnień, pozytywną energię.

Zwróćcie uwagę, jaką siłę ma nostalgia, z jaką siłą oddziaływują na nas wspomnienia. Czasem wręcz „odżywamy” oglądając film czy zdjęcia z przeszłości. Albo jak uwielbiamy wspominać starych nauczycieli: i tych „fajnych”, i tych „mniej lubianych”. Jak to jednoczy ludzi, zbliża ich do siebie. I ważnym aspektem programu Wewnętrznego Przełamania jest, by umieć właśnie czerpać z przeszłości, wiedzieć, że nie należy się od niej odcinać. Tak samo każde społeczeństwo ma w czasie roku kilka świąt, podczas których „pamięta” o konstytucji, o niepodległości danego kraju, o zwycięstwie, w Polsce o wyjściu z PRL-u. Kraj, który nie pielęgnuje tradycji, ginie. Po pewnym czasie może nawet zniknąć z mapy świata – ponieważ będzie zbyt słaby, żeby się utrzymać, kiedy znikną więzi spajające jego społeczność. Tworzące jej wspólnotę.

Umiejętne pielęgnowanie pamięci o przeszłości jest ważne nie tylko w skali całego kraju. To samo dotyczy wspomnień pielęgnowanych na łonie rodziny, a także w umyśle pojedynczej osoby. W dzisiejszym „zabieganym” świecie wielu z nas pędzi do przodu nie tracąc czasu na jakieś tam wspomnienia. Koncentrujemy się zatem przede wszystkim na przyszłości, ewentualnie rozpamiętując także negatywne historie z przeszłości. Brakuje nam za to prostych „rytuałów wspomnień”. Czasem jedynie wspominamy z tak zwanym rozrzewnieniem: „ach, jakie to były czasy” itp.

Ludzie nie umieją wydobyć zasobów z przeszłości. Połączyć się z tymi emocjami, które nam wtedy towarzyszyły. A to jest niesamowicie ważny element procesu wewnętrznej transformacji, wspomnianego wyżej Wewnętrznego Przełamania. Nie będąc w stanie przywołać w umiejętny sposób naszej przeszłości, możemy wręcz nie być w stanie dokonać tej, tak potrzebnej, wewnętrznej transformacji.

Zachęcam zatem bardzo, aby dziś wieczorem, gdy będziesz udawać się na spoczynek, przypomnieć sobie choć jeden swój „mikrosukcesik”. I zobacz, przywołując to wspomnienie, czy jesteś w stanie „poczuć” go w sobie. Zacznij dzisiaj i potem kontynuuj to ćwiczenie każdego kolejnego dnia. Trzeba bowiem nieustannie trenować, aby osiągnąć mistrzostwo. Wtedy będziesz potrafił „przywołać” w sobie to uczucie, kiedy będziesz go potrzebował.

9. BUDUJ POCZUCIE WARTOŚCI

Musisz docenić swoją wartość i nauczyć się „odczuwać ją w sobie”. Wiele osób nie potrafi, niestety, powiedzieć o sobie nic dobrego. Nie są także na przykład w stanie skonstruować swojego CV. Kiedy przychodzą do nas, aby uzyskać pomoc w zmianie swojej kariery, nie potrafią powiedzieć najbardziej oczywistych rzeczy, ponieważ od dzieciństwa wdrażano ich w swego rodzaju „skromność”: nie przechwalaj się, nie wywyższaj się. W zasadzie to słuszne, bo po co się przechwalać czy wywyższać się. Ale znać swoją wartość naprawdę warto.

Poznaj więc swoją wartość, bo każdy ją ma. Nawet, kiedy jej nie czuje w sobie. Trzeba zrozumieć, że to, co nosimy w sobie, ma wielką wartość oraz – co najważniejsze – nauczyć się odczuwać ją w sobie. Bo nawet jeżeli ludzie potrafią bez problemu opowiedzieć o sobie: w czym są dobrzy, jakie mają talenty i kompetencje oraz osiągnięcia, to wielu z nich nie odczuwa tej wartości w sobie. I stanowi to wtedy naprawdę dużą przeszkodę w osiąganiu życiowych celów.

Dlatego funkcjonuje w psychologii bardzo ważne pojęcie „poczucia własnej wartości”. Mówi się także o tzw. „samoocenie”, która dotyczy oceniania siebie: umiem coś zrobić dobrze lub źle. U jej podłoża leży „pewność siebie”. Jeżeli jestem pewny siebie, mam pewność, że sobie poradzę, to mam wtedy wyższą samoocenę. Ale źródłem tego wszystkiego jest właśnie „poczucie własnej wartości”. Kiedy bowiem „czuję” swoją wartość, to naturalnie pojawia się pewność siebie oraz zdrowa samoocena. A z nią w parze idą: odwaga oraz asertywność.

Niezwykle interesujące jest to, że człowiek może nawet wymienić wiele swoich sukcesów i może także mieć poczucie swojej wartości, a jednak mimo wszystko dopada go Ciemna Czwórka. Okazuje się wtedy, że zabrakło mu pewnych subtelnych aspektów poczucia własnej wartości. Bo to, że docenimy na przykład u siebie kompetencje w postaci znajomości języka angielskiego i czujemy swoją wartość związaną z językiem angielskim, to niekoniecznie to buduje nasze poczucie wartości na poziomie głębszym. I nie chroni to nas przed stresem, wypaleniem, marazmem czy depresją.

Trzeba bowiem odkrywać tak zwane „esencjonalne źródła poczucia własnej wartości”.
Takie, które pozwalają nam być odpornymi na trudne sytuacje życiowe. 

10. ZADBAJ O WEWNĘTRZNE DZIECKO

Jedną z najważniejszych rzeczy do odkrycia na poziomie podświadomym jest tak zwane „wewnętrzne dziecko”. Pisał o nim m.in. zmarły w 1970 roku światowej sławy amerykański psychiatra polskiego pochodzenia Eric Berne. Według wypracowanej przez niego koncepcji Analizy Transakcyjnej, w każdym z nas funkcjonują trzy „osoby”: wewnętrzne dziecko – to my z czasów dzieciństwa z wszystkimi obawami i radościami przynależnymi do tego wieku; wewnętrzny rodzic – to część naszej osobowości ukształtowana przez zakazy i nakazy rodzicielskie, która czasem przywołuje nas do porządku według schematów zapożyczonych od swoich rodziców/wychowawców; i wreszcie wewnętrzny dorosły – to niezależna od innych część naszej osobowości, zdolna do samodzielnej oceny sytuacji oraz do podejmowania autonomicznych decyzji. Czasem, a nawet dosyć często, nie rządzi nami wcale wewnętrzny dorosły, ale właśnie albo rodzic odmawiający nam prawa do posiadania własnego zdania, albo wewnętrzne dziecko.

Jeżeli mieliśmy dzieciństwo pełne miłości i zrozumienia ze strony dorosłych, to nasze wewnętrzne dziecko jest pełne radości i zachowuje się wtedy swobodnie i spontanicznie. Jeżeli jednak wewnętrzne dziecko zostało skrzywdzone i zamknięte w przysłowiowym „ciemnym lochu”, to wtedy cierpi na tym całe nasze życie. Przestajemy być swobodni i spontaniczni, co odbija się negatywnie na naszych relacjach z ludźmi i ze światem. Analiza Transakcyjna Berne’a dotyczy właśnie relacji pomiędzy ludźmi działającymi z różnych pozycji. Najlepsza, najbardziej efektywna jest tutaj relacja dorosły – dorosły – wtedy obaj partnerzy dojdą szybko do rozwiązania satysfakcjonującego dla obu stron. Najmniej efektywna będzie relacja rodzic – dziecko – wtedy ten pierwszy wystąpi z pozycji „wyższości rodzicielskiej” a drugi z pozycji „dziecka niezdolnego do przeciwstawienia się rodzicowi”.

Dlatego tak bardzo ważne jest, by popracować trochę ze swoim wewnętrznym dzieckiem. Jeżeli bowiem w okresie od narodzin do około 22 roku życia nie doświadczymy od rodziny i świata DAZ-u czyli: Docenienia, Akceptacji i Zrozumienia, to czujemy, jako dzieci, że czegoś nam brakuje. Że jesteśmy „emocjonalnie niekompletni” i potem szukamy przez całe życie, żeby ktoś nas docenił, zaakceptował i zrozumiał.

Jeżeli potem, w życiu dorosłym, będziemy mieli szczęście, to trafimy na przyjaciela, szefa lub partnera, który da nam to doświadczenie. Nie powinniśmy jednak uzależnić się od tego, bo będziemy wtedy niewolnikami tej relacji. Dlatego tak ważne jest umieć popracować z wewnętrznym dzieckiem. To jest także integralny element procesu wewnętrznej transformacji, wewnętrznego przełamania.

Jednym z elementów takiej pracy jest pozwolenie sobie na radość oraz odkrycie w sobie spontaniczności. Bo jeśli mamy w sobie dziecięcą radość, nie zapomnieliśmy o niej pomimo upływu lat, to znaczy, że mamy odpowiednią relację ze swoim podświadomym wewnętrznym dzieckiem.

Pamiętamy Jasną Czwórkę: Spokój, Wdzięczność, Miłość, Dopuszczanie. Potrzebujemy dopuścić do siebie Radość i Spontaniczność. Jeżeli jednak nie trenujemy tego, to nawet kiedy mamy poczucie wartości oraz pamiętamy o sukcesach z przeszłości, a nie zadbamy przy tym o wewnętrzne dziecko i związane z nim radość i spontaniczność, może nas dosięgnąć Ciemna Czwórka.

Natomiast kiedy nasze wewnętrzne dziecko jest „poranione”, to wtedy trzeba popracować głębiej. I tego właśnie uczymy na Wewnętrznym Przełamaniu po to, żeby zrozumieć to głębiej i umieć z tym pracować. Prowadzić dialog ze swoją podświadomością. Bo zwykłe, powierzchowne gadanie na pewno tu nie wystarczy. Twoim zadaniem jest zatem zadbać o swoje wewnętrzne dziecko. Pomoże w tym ćwiczenie zwane…

Ćwiczenie „Przytul i tańcz”

Technicznie jest ono bardzo proste, choć dla niektórych z nas może być wyzwaniem. Zamknij więc oczy oraz weź trzy spokojne wdechy i wydechy, rozluźniając przy tym ciało.

  • spokojny wdech
  • spokojny wydech

Skup się teraz i przywołaj wspomnienie z pozytywnej przeszłości. Kiedy miałeś 3, 5, 10, 15 lat. Niech teraz pojawi się w Twojej wyobraźni, w myślach albo w odczuciach to wrażenie lub też obraz siebie z pozytywnego momentu z Twojego życia. Niech podpowie Ci tutaj Twoja intuicja. Zobacz to, poczuj. Nawet jeśli widzisz tylko zarys wspomnienia z młodości, jakiś pozytywny fragment, wyobraź sobie teraz, że wychodzisz do tego „siebie“ / tej „siebie“ – małej, młodszej istoty i po prostu ją przytulasz. Ujrzyj swoimi oczami, jak tego małego siebie/tę małą siebie przytulasz do serca. I uśmiechnij się do niej/do niego. Niezależnie od tego, jak wyraźnie – lub niewyraźnie – widzisz tę sytuację, po prostu zrób ten gest. W wyobraźni lub nawet fizycznie. I szepnij tej małej istotce na ucho: „doceniam Cię“, „akceptuję Cię”, „rozumiem Cię”,  „doceniam Cię“, „akceptuję Cię”, „rozumiem Cię”.

A teraz zacznijcie oboje bardzo spontanicznie tańczyć. I bardzo gorąco zachęcam Cię do tego, żeby zrobić to fizycznie. Wyobraź sobie że Ty obecny/obecna oraz Ty mały/mała 3-5-10-letni razem tańczycie. Po prostu pozwól sobie na głupią, zwariowaną spontaniczność. Rób do tego głupie miny, jakie tylko przyniesie Ci fantazja, ręce do góry, na boki, w dół, poruszaj pośladkami, zrób falę całym ciałem. Ujrzyj też, jak Ty mały także tańczy. Im więcej masz w sobie spontaniczności, luzu i braku wstydu przed samym sobą, tym masz lepszy kontakt z wewnętrznym dzieckiem. Pośpiewaj sobie jeszcze przy tym, także wydając nieartykułowane dźwięki. Możesz trochę „pojazzować” głosem itd. Po prostu wyluzuj, wyjmij przysłowiowy „kij z tyłka”. Uśmiechnij się do siebie rozluźniając ciało. I ujrzyj oczami wyobraźni, jak mała Ty/mały Ty także sobie tańczy. I śpiewaj sobie przy tym, nawet, jeżeli nigdy tego nie robiłeś wcześniej. Tutaj nikt z zewnątrz Cię przecież nie usłyszy, usłyszy Cię za to Twoje „wewnętrzne dziecko” i będziecie się przy tym oboje świetnie bawić.

Wiem, że dla niektórych z Was to będzie bardzo trudne. A dla innych z kolei niezwykle proste i łatwe. W ten sposób nie tylko poprawiamy sobie nastrój – czasami tylko na chwilę – ale przede wszystkim zaczynamy kontaktować się z naszym tak zwanym „wewnętrznym dzieckiem”, co ma naprawdę ogromną wartość.

Czasami trzeba wręcz „fizycznie przytulić” tego małego człowieczka wciąż żyjącego w nas, a potem jeszcze z nim naprawdę potańczyć. A czasem wystarczy po prostu wykonać to wszystko jedynie w wyobraźni. Ta relacja jest naprawdę niesamowicie ważna dla nas i naszego funkcjonowania w świecie. Jak zauważył słynny Joe Dispenza, znany na całym świecie wykładowca, badacz, konsultant biznesowy, pisarz i edukator: „Wiele efektów w Twoim życiu ma źródło w Tobie. Nie zawsze jednak osiągasz to, czego oczekujesz, a jedynie to, na co jesteś gotowy”.

11. NAUCZ SIĘ DOSTRZEGAĆ SIEBIE

Wszystkie powyższe zasady służą właśnie temu, żeby dostrzegać siebie. Wiele osób nie jest bowiem do tego przygotowanych i nie wie, jak to praktykować. Nie jesteśmy na siebie uważni, nie jesteśmy dla siebie dobrzy i nie szanujemy siebie. Nie jesteśmy skupieni na tym, żeby zatroszczyć się o siebie. Poświęcamy się innym, poświęcamy się karierze, poświęcamy się temu, żeby ładnie wyglądać – nie jesteśmy jednak w stanie poświęcić równie dużo uwagi naszym emocjom.

Podobnie pytamy czasem kogoś, co u niego słychać ale nie słuchamy wcale potem odpowiedzi. A czy kiedykolwiek zadajesz takie pytanie samemu sobie?! Pamiętaj więc, że

Ty jesteś ważną osobą i masz prawo o siebie zadbać.

Niektórzy powiedzą: „to przecież oczywiste i co Ty tutaj za pierdoły wygadujesz?!”. Naprawdę istnieją jednak osoby, które tego nie robią. W ich hierarchii wartości ich własna osoba jest wtedy na ostatnim miejscu i zupełnie nie potrafią o siebie zadbać.

12. POZNAJ SIEBIE LEPIEJ

Nawet jeśli umiemy pracować nad emocjami oraz prowadzić dialog z podświadomością, to wciąż za mało znamy siebie samych. Nie wsłuchujemy się bowiem w siebie w sposób wystarczający.

Naprawdę trzeba zrozumieć, jak działa nasza osobowość – w tym nasze talenty. One funkcjonują na wielu poziomach. Dlatego w czasie kursu Wewnętrzne Przełamanie poznajemy 21 funkcji podświadomości. Dlatego pracujemy z wewnętrznym dzieckiem. Dlatego uczysz się zadawać sobie przeróżne pytania, żeby siebie lepiej zrozumieć. To jest, oczywiście, praca na całe życie i jeden kurs Wewnętrznego Przełamania do tego nie wystarczy. Na pewno jednak udział w nim będzie ważnym wkładem w niezwykle istotne dzieło poznania samego siebie.

13. ODKRYJ CODZIENNE ŹRÓDŁA WEWNĘTRZNEJ MOCY

To naprawdę rzecz niezwykłej wagi. Bo nawet jeśli mamy przepracowaną przeszłość oraz zintegrowane konflikty wewnętrzne, uporządkowane myśli, a także dobry kontakt z wewnętrznym dzieckiem, to bez elementu zwanego Wewnętrzna Moc nie poradzimy sobie. Dlatego podczas Wewnętrznego Przełamania – rozumianego jako zachodzący w nas ważny proces wewnętrzny – potrzebujemy na co dzień wiedzieć, co nas doładowuje, co jest źródłem radości. Ponieważ jeżeli na co dzień nie dostarczamy sobie tlenu albo pożywienia, to nasze ciało źle funkcjonuje, prawda?

Pytanie więc: czym karmimy się na co dzień? 

Bo nawet jeśli dziesięć lat temu uporządkowaliśmy swoje życie albo dwa lata temu mieliśmy cudowny związek, to jeśli od dwóch lat zaniedbujemy siebie i nie szukamy rzeczy, które dają radość naszym związkom, rodzinie, dzieciom itp., to możemy błyskawicznie wpaść we władanie Ciemnej Czwórki. To jest właśnie jedna z przyczyn marazmu, a nawet depresji: niepielęgnowanie małych, subtelnych rzeczy w naszym życiu.

Oczywiście bywa to niełatwe, kiedy mamy na głowie dzieci, pracę, albo właśnie wyrzucają nas z pracy i jeszcze zachorujemy, to wtedy tracimy przysłowiowy „wątek”. Czasami życie naprawdę daje nam „po nosie”. Do niedawna mogliśmy w takim przypadku przynajmniej wyjechać gdzieś na weekend, żeby odetchnąć, albo chociaż pójść na basen, czy do kina albo do restauracji. Teraz, w okresie pandemii, nie jest to już, niestety, możliwe.

W tym trudnym czasie tym bardziej manifestuje się to, że ludzie nie umieją pracować sami ze sobą. Ponieważ, kiedy szukali sposobu na odstresowanie się, używali do tego metod „zewnętrznych” typu: sport, kino, teatr, koncert itd. Oczywiście nie ma w tym nic złego, ja także uwielbiam ten sposób spędzania wolnego czasu.  Kiedy jednak człowiek nie potrafi „wejść” do własnego umysłu i zadbać o wewnętrzną moc, wewnętrzną radość bez wsparcia ze strony tych czynników zewnętrznych typu: koncert, siłownia czy restauracja, to wtedy osaczy go właśnie Ciemna Czwórka.

Na szczęście kiedy odpowiednio wytrenujemy swój umysł, pracując mentalnie i praktykując kontakt z podświadomością możemy czuć się ze sobą: i w sobie, i w życiu dobrze – nawet, kiedy na zewnątrz jest trudno i ciężko.

14. OTACZAJ SIĘ MĄDROŚCIĄ

Szukaj ludzi, którzy mogą być dla Ciebie inspiracją, znajdź także odpowiedniego dla siebie mentora. Otaczaj się książkami oraz osobami, które mogą być dla Ciebie inspiracją. To mogą być nauczyciele, którzy wiedzą znacznie więcej niż my albo nasi rówieśnicy o podobnym lub nawet mniejszym poziomie doświadczenia. To ostatnie wtedy, gdy dostrzegamy w nich wrodzoną mądrość, która jest dla nas inspiracją. Członkowie naszego Klubu Leadership Mindset Community mogą korzystać z takich „sesji transformacji”, polegających na wymianie doświadczeń pomiędzy sobą. Chodzi tu o pewną społeczność i dlatego podczas naszych kursów funkcjonuje zawsze internetowe forum, na którym uczestnicy różnych treningów mogą dzielić się swoimi przemyśleniami, a także zadawać pytania dotyczące nurtujących ich zagadnień.

15. NAUCZ SIĘ UWALNIAĆ NIEPOKÓJ O PRZYSZŁOŚĆ

Lękamy się o przyszłość, kiedy nie mamy jej zaplanowanej albo też kiedy zaplanowaliśmy ją w nadmiernym stopniu. Wtedy zwyczajnie obawiamy się, że nam się to nie uda. Niektórzy próbują wszystko nadmiernie kontrolować i przez to żyją w nieustannym stresie. A taki skumulowany stres, związany z chęcią kontrolowania każdego aspektu naszego życia, może doprowadzić do depresji.

Zatem pierwsza podstawowa sugestia:

Nie trzymaj się jednego scenariusza.

Kiedy ktoś mnie pyta, czym się zajmuję, wyjaśniam, że psychologią strategiczną. Czyli przenoszę najważniejsze odkrycia z psychologii i terapii do biznesu – w formie doskonalenia zasad strategii marketingu czy prowadzenia sprzedaży oraz negocjacji. A jednocześnie pewne mądrości strategiczne przenoszę do psychologii. Jedną z nich jest zasada tworzenia minimum trzech scenariuszy: pozytywnego, średniego oraz negatywnego. I przygotowywanie się do każdego z nich.

To samo dotyczy życia osobistego. Nie można myśleć wyłącznie negatywnie albo wyłącznie pozytywnie. Trzeba bowiem przygotowywać się do takich właśnie trzech scenariuszy. Niestety, całkiem spora liczba osób nawet myśli o takim podejściu do sprawy, w efekcie nie prowadzi jednak żadnych przygotowań.

Zrozum intencje swoich obaw.

Bardzo ważne jest zrozumienie intencji odczuwanych przez nas obaw. Spytaj więc swoją podświadomość, w jakim celu generuje właśnie takie, a nie inne obawy. Istnieją sytuacje w miarę oczywiste, kiedy lepiej jest wezwać taksówkę niż iść piechotą przez zakazaną dzielnicę, albo włączyć latarkę niż poruszać się po omacku w ciemnym tunelu. Oczywiście kiedy taka obawa ulegnie zapętleniu i wzmocnieniu, grozi nam paraliż decyzyjny, trzeba jednak zawsze zrozumieć jej intencję. Bo jeżeli przeżywamy stres przed wystąpieniem publicznym, to być może powinniśmy się do niego lepiej przygotować? Przewidzieć na przykład możliwe obiekcje uczestników – i wtedy obawa zniknie.

16. BUDUJ SWOJĄ WIZJĘ PRZYSZŁOŚCI

Buduj także swoją wizję przyszłości, czyli odkrywaj to, do czego dążysz. Patrz dalej i szerzej. Wiele osób, kiedy nie ma wizji przyszłości, choćby półrocznej czy rocznej, czuje się pozbawiona energii życia. Wtedy stresuje się, wręcz „wypala” codziennością. Niektóre osoby po prostu nie lubią takiego „codziennego rzemiosła” w domu, przy rodzinie, przy dzieciach, w pracy. Jeżeli będą jednak miały wizję, co mogłoby wydarzyć się za rok, albo za pięć czy dziesięć lat, to wtedy ta wizja będzie dla nich prawdziwym „akumulatorem”.

Oczywiście ważne jest, żeby wiedzieć, że może być różnie. Czasem trzeba będzie tę wizję zmienić, dopasowując elastycznie do warunków zewnętrznych, które uległy zmianie. Dobrze zarządzana wizja daje wielu z nas – choć nie wszystkim – dużo dobrej energii.

Wiele osób przeżywa stres, a nawet wypalenie, kiedy traci wizję przyszłości. Ktoś pracuje na przykład wiele lat w korporacji. Daje z siebie wszystko, jest lojalny i nagle TRRACH, przychodzi pandemia i wylatuje na przysłowiowy „zbity pysk”. I nie ma wizji „co dalej”. Niezależnie od tego, czy jesteś pracownikiem na etacie czy też prezesem firmy, także na etacie, trzeba mieć wizję swojej przyszłości, żeby nie zostać zaskoczonym przez jakąś nieoczekiwaną sytuację.

I ostatnia rzecz.

17. ZATRZYMUJ SIĘ

Dbaj o mądrą autorefleksję i porządkuj myśli. Czasami tyle wystarczy. Zadaj sobie pytanie, kiedy ostatnio zatrzymałeś się i poszukałeś „tego, co jest w środku”. Żeby głębszą autorefleksją ogarnąć swoje życie i uporządkować swoje myśli.

Dlatego zapraszam Cię do Programu Wewnętrzne Przełamanie, w trakcie którego poznasz rozwinięcie i praktyczne zastosowanie wszystkich opisanych wyżej zasad.

Jeśli potrzebujecsz przejść przez wszystkie kroki zmiany i poznać dogłębnie funkcje podświadomości, a także jak integrować konflikty oraz jak akceptować siebie i pracować nad poczuciem własnej wartości – zapraszam do Wewnętrznego Przełamania.

Aby nie ślizgać się po powierzchni, wyjść z Ciemnej Czwórki: Stresu, Wypalenia, Marazmu i Depresji a przywołać Jasną Czwórkę: Spokój, Wdzięczność, Miłość, Dopuszczanie trzeba podążać szlakiem Czterech Kroków: Zrozumienie, Początek Zmiany, Budowanie i Transformacja.

Na tym polega praca podczas Wewnętrznego Przełamania.

Dowiedz się co wpłynie na Twoje zarobki i skuteczność w kolejnych latach

i zwiększ swoje przychody oraz wyprzedź konkurencję

Podaj swoje imię oraz adres e-mail, aby pobrać bezpłatne fragmenty książki „Ściana” i dołączyć do ponad 30 000 osób, które co tydzień otrzymują bezpłatne artykuły z zarządzania, psychologii biznesu i zmiany.

Administratorem Twoich danych osobowych będzie Instytut Liderów Zmian S.C. z siedzibą w Warszawie (00-728) przy ul. Kierbedzia 6/92, NIP: 9512232706, REGON: 141163520. Szczegóły związane z przetwarzaniem danych znajdziesz w Polityce prywatności.

Adam Dębowski

Adam Dębowski

Od 2006 roku pomagam ludziom i firmom w większej skuteczności zarządzania zespołem i zmianą. Wspieram w rozwoju przywództwa i w osiąganiu lepszych efektów w krótszym czasie. Wspieram zespoły w polepszaniu komunikacji i współpracy. Uczę, jak pokonywać opór.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *