Ufać ludziom czy nie? Kontrolować czy sprawdzać? Pytać czy mówić? Wspierać ludzi czy wymagać? Mówić szczerze czy być miłym? Jedni jasno wiedzą co należy robić. Drudzy umieją łączyć dwie perspektywy. Inni są w konflikcie wewnętrznym.

Pytanie, kto osiąga zamierzone efekty? W tym artykule ujawniam swoje własne dylematy i konflikty wewnętrzne, a także pokazuję, z czym boryka się 80% klientów, którzy do mnie trafiają.

Moje pierwsze dylematy

Od lat zajmuję się psychologią. Na początku była to psychologia komunikacji, następnie psychologia społeczna, później psychologia sportu, kolejnym krokiem psychologia sukcesu i szczęścia. Następnie zacząłem zgłębiać psychologię kliniczną, a kolejny etap to psychologia biznesu.

I tak od lat wszystko co robię krąży wokół człowieka, jego umysłu, emocji w różnych kontekstach.

W 2006 roku poprowadziłem swoje pierwsze szkolenie, ale to w styczniu 2009 razem z żoną i wspólniczką Kamilą uruchomiliśmy swój brand, znany teraz pod nazwą: Instytut Liderów Zmian.

Zbliża się 10-lecie naszej podróży. I tuż przed tym wydaję swoją trzecią książkę, najważniejszą publikację, która w 60% podsumowuje to, czym się zajmuję. Te 60% wyznacza fundamenty, ale to te 40%, którego nie da się umieścić w książce wyznacza to kim jestem, jak pracuję, dzięki czemu osiągam efekty.

Dopiero w boju własnego biznesu, pracy dla klientów, firm wypływa ta esencja, która daje realną zmianę.

Która część jest ważniejsza? Te 60% czy 40%? Nie da się tego powiedzieć. Wszystko się uzupełnia. Te przemyślenia, po 10 latach doprowadziły mnie do zadania sobie pytań: Mając to wszystko, mając tę całą potężną wiedzę o człowieku, własny know-how, metody, czym to wszystko jest?

Szczerze o moich konfliktach wewnętrznych

W 2009 roku musiałem zadać sobie pytanie co chcę robić, czym chcę się zająć. Wtedy bardzo pomocna była wiedza z zewnątrz, know-how amerykański na podstawie którego stworzyliśmy Szkołę Coachingu o niezwykle silnych podstawach wiedzy, praktyki.

Po 10 latach wciąż korzystam z tego czego się nauczyłem, jednak bardzo dużo jest własnych wniosków, koncepcji, metod, które pozwalają mieć swój styl, swój fundament wiedzy. Mając tak wiele ponownie w głowie kłębiły się myśli: Czym jest to wszystko? Jaki kierunek nadać na kolejne lata?

Czasami mając niewiele nie wiemy gdzie zmierzać. Czasami mając wiele czujemy, że możemy iść w wielu kierunkach. Życie przedsiębiorcy, lidera czy specjalisty to ciągłe poszukiwanie i weryfikowanie kierunku. W tym często wspieram moich klientów, nad tym sam przez ostatnie miesiące pracowałem.

I doszedłem do ważnego wniosku.

Tak naprawdę zajmuję się komunikacją międzyludzką, która w zmianach jest kluczowym elementem. Ta komunikacja to tak naprawdę ciągła praca z oporem, blokadami, obawami, które powstają w nas i w innych podczas jakichkolwiek zmian. Komunikacja ludzka to sztuka pracy z oporem. Nieustannie w tym wspieram. Czy to przyszłych coachów, doradców, trenerów, którzy chcą pomagać innym. Czy to działy sprzedaży, aby lepiej trafiali do klientów. Czy to menadżerów, aby umieli lepiej zarządzać, wystąpić przed pracownikami. Czy to zarząd, aby wprowadzając zmiany robili to lepiej. Czy każdego człowieka, który sam przechodzi przez zmiany w życiu, ale pojawiają w nim przeróżne obawy, które tworzą opór, który prowadzi do stanięcia przed „ścianą”.

Gdy patrzę na lata wstecz uświadamiam sobie, że często „ściana” wyrasta, ponieważ nie potrafimy zdecydować. Czy A czy B? X czy Y? W pewnym sensie życie i biznes to ciągła sztuka wyborów, którą drogą iść. W 2005 roku musiałem decydować, na jaki kierunek w życiu postawić. W 2008 roku potrzebowałem razem z Kamilą podjąć decyzję, gdzie chcemy wspólnie zmierzać zawodowo. Teraz, w 2018 mając ogrom doświadczeń, potrzebowaliśmy wybrać co jest naszą esencją, skoro tak wiele można robić.

  • Pracować z ludźmi 1na1, czy z firmami?
  • Skupić się na szkoleniach online czy warsztatach na żywo?
  • Postawić na wspieranie ludzi terapeutycznie czy biznesowo?
  • Kierować ofertę o niższej cenie i docierać szeroko czy mieć wysoką cenę i pracować z małą ilością klientów?
  • Czy rozbudowywać firmę pod kątem ilości pracowników, czy pracować ja+Kamila i opierać się na partnerach zewnętrznych?
  • Czy jestem bardziej terapeutą, coachem, doradcą, trenerem, mówcą, czy przedsiębiorcą?
  • Czy być aktywnym na FB, Instagramie itp., czy skupić się tylko na spotkaniach z ludźmi na żywo?
  • Czy rozwijać firmę w obszarze edukacji, coachingu i doradztwa czy skupić się na twardym biznesie produkcyjnym, handlowym?
  • A może wszystko na raz?

 

Konsekwencje trzymania w sobie konfliktów

Tego typu pytania zadajemy sobie od 2007 roku, ale w tym roku po 10 latach działania pod własną marką, świadomości, że każdy kierunek jest możliwy, te pytania były jeszcze trudniejsze. Niektóre dylematy były normalnymi analizami biznesowymi, gdzie decyzja zależała od spojrzenia na wyniki, liczby. Proste. Inne natomiast miały naturę wręcz egzystencjalną – kim ja jestem, czym jest firma, co jest bliskie nam? I te dylematy prowadziły nieraz do konfliktu wewnętrznego, który potrafił zabierać dużo energii mentalnej i fizycznej, przez co nie starczało sił na inne działania. A nawet jeśli były siły, to nie było tzw. „przelotu w głowie” – ciężko było myśleć kreatywnie, twórczo.

To wpływało na to, że na przykład nie było systematycznie nagrań na youtube, czy musiałem spauzować na 2 tygodnie nagrania podcastów. Na szczęście inne działania mogły być kontynuowane, ponieważ dzięki odpowiedniej pracy nad sobą wiedziałem co odpuścić, a co kontynuować oraz jak odzyskiwać siły. Jest taki okres, podczas którego pomimo dylematów albo konfliktów wewnętrznych można działać, ale jest też moment kulminacyjny, w którym czas podjąć decyzje.

Niestety, wiele osób przeciąga tę chwilę na wiele tygodni, miesięcy lub lat i są tego poważne konsekwencje zawodowe lub co gorsza zdrowotne.

Dlatego trzeba umieć:

  • podjąć decyzje
  • uspójnić się
  • wybrać
  • ruszyć z miejsca.

 

Do jakich odpowiedzi doszliśmy? Obserwuj nasze działania oraz oczekuj za jakiś czas artykułu i nagrań w tym temacie.

To były moje dylematy lub konflikty wewnętrzne. A jakie są inne? Z jakimi ludzie spotykają się każdego dnia?

Czy wiemy, co nam siedzi w głowie?

W połowie tego roku miałem cykl 8 sesji doradczo-coachingowych z jednym z menadżerów. Podczas 4 sesji zapisaliśmy kilka wniosków, które wypłynęły w wyniku dyskusji na temat, jak należy rozmawiać z pracownikami podczas zmian, trudnych niejasnych momentów w firmie, opóźnień itp:

  • Nie bądź dyrektywny. Dawaj ludziom przestrzeń
  • Pytaj, nie narzucaj
  • Słuchaj, a nie mów
  • Dawaj ludziom odpowiedzialność, nie rób wszystkiego sam
  • Ufaj ludziom, nie kontroluj
  • Bierz odpowiedzialność za komunikację, a nie zwalaj winy na innych
  • Niech emocje nie biorą góry, zachowaj spokój
  • Mów szczerze, nie zatajaj informacji
  • Bądź sobą, nie udawaj
  • Unikaj konfliktów, dobra atmosfera jest najważniejsza
  • Nie wynik jest najważniejszy ale ludzie
  • Nie oceniaj, ocenianie jest złe, akceptuj
  • Doceniaj ludzi, a nie krytykuj
  • Wspieraj ludzi, ucz ich
  • Skup się na rozwiązaniach, a nie na przyczynach.

Wiele osób, które osiągnęły wiele powiedzą coś co napisał mi ten klient po sesji, gdy wysłałem mu mailem listę wniosków:

Adam, to wszystko co mówiłeś, o czym rozmawialiśmy i co mi tu wysłałeś to, niestety, (dochodzę do wniosku), ale mądrości książkowe, które może sprawiają, że ludziom jest milej, ale te zasady rozleniwiają, tworzą większe problemy, ponieważ nie można być szczerym. Tłumimy w sobie emocje, prawdziwość. Poza tym, wiele osób takich jak jak, włącznie ze mną nie dotarło tu gdzie jestem poprzez bycie miłym. Jestem odporny, twardy, skuteczny dzięki temu, że inni byli dla mnie i ja dla innych:

  • dyrektywny i zdecydowany. Jeśli nie jesteś pewny siebie i pewny swojej wizji, to pytasz. Jeśli jesteś pewny, wyznaczasz;
  • mówiłem co mają robić, a nie pytałem, nie rozmawiałem, bo to było marnowanie czasu;
  • robiłem większość sam, bo dawanie innym odpowiedzialności źle się kończyło;
  • kontrolowałem i byłem kontrolowany. Ufać można przyjacielowi, żonie, ale nie pracownikom;
  • wskazywałem winnych, bo wtedy ludzie się mobilizowali;
  • nie tłumiłem gniewu, pokazywałem emocje. Wiadomo wtedy, czy coś jest dobrze robione czy nie. Dzięki temu był szacunek i koncentracja na zadaniach;
  • byłem mało szczery. Zawsze szczerość obracała się przeciwko mnie. Dawałem palec, urywali rękę. Szczere dzielenie się wątpliwościami, myślami tylko powodowało plotki, niekończące się dyskusje;
  • nie unikałem konfliktów. Gdy była różnica zdań, była mocna dyskusja, a nawet kłótnia. Dbanie o dobrą atmosferę osłabia, spowalnia, obniża efektywność;
  • wynik jest kluczowy. Gdy jest wynik, ludzie są szczęśliwi. Koncentracja na ludziach odwodzi od wyniku;
  • oceniałem zawsze. Im szybciej ocenię sytuację lub kogoś tym szybciej wiadomo co zrobić. Jeśli ktoś nie jest w stanie znieść oceny, to jest za słaby;
  • mnie nikt nie wspierał i dlatego jestem tu gdzie jestem. Sam musiałem do tego dojść. Wspieranie rozleniwia i rozpuszcza;
  • zawsze patrzę do przodu na rozwiązania, ale zawsze też chcę zrozumieć przyczynę, aby wiedzieć dlaczego tak się stało, kto to zrobił i dlaczego

Te zasady, które są odwrotnością tego co wypisaliśmy na spotkaniu mnie stworzyły, dały mi to, gdzie jestem, kim jestem.

Zapytałem go w kolejnym mailu:

Rozumiem. Mam do Ciebie kluczowe pytanie: czy te zasady, które spisaliśmy na spotkaniu, to ja Ci narzuciłem, wypisałem z książki, czy był to wynik naszej dyskusji? Ja je notowałem w oparciu o Twoje wnioski, zgadza się? Czy się mylę?

Bo mam wrażenie, że co innego mówiłeś na spotkaniu, a co innego w mailu, a do tego uznajesz, że te zasady ze spotkania są tylko moje, jakby nie wypłynęły od Ciebie. Wyjaśnij proszę.

To co odpisał było niezwykle ciekawe:

Woooow. To żeś mnie zagiął. Mam chyba schizofrenię. Czuje się jak głupek. Masz rację. Przepraszam.

Jakby mnie piorun strzelił. Byłem przeświadczony, że tamte wnioski ze spotkania są Twoje, a nie moje.

Kiedy faktycznie są tak naprawdę moje, są wynikiem naszej rozmowy, padały ode mnie.

Mam poczucie rozdwojenia. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem.

Muszę się z tym przespać.

Następnego dnia napisał:

Będziesz miał Adam co opowiadać na swoich szkoleniach i występach.

Ale teraz widzę jakiś w tym sens.

Z każdą z tych zasad się zgadzam tak naprawdę.

Bo te twarde zasady mnie ukształtowały, ale zdałem sobie sprawę, że zawsze szukałem odpowiedzi na pytanie: czy można inaczej? Chciałem inaczej, ale często się do tego nie przyznawałem. Ale jednocześnie uważam, że twarde zasady też są ważne.

Zacząłem czytać tę książkę Collinsa „Wizjonerskie organizacje”, którą poleciłeś. Jest tam ten fragment, o którym mówiłeś, że liderzy potrafią łączyć skrajności: zdecydowania i wrażliwości, ostrości i łagodności, wizjonerstwa i szczegółowości.

To ogromne wyzwanie.

Już nie mogę się doczekać Twojej książki „Ściana”, choć to za kilka miesięcy (mail był pisany w lipcu 2018 roku), na pewno tam będą odkrycia! Dzięki.

Jeśli temat wewnętrznych konfliktów Cię interesuje i chcesz się dowiedzieć jak sobie z nimi radzić to obejrzyj ten live:

Konflikty wewnętrzne ludzi, a może i Twoje?

Jak widzisz po tej wymianie maili, mój klient miał do czynienia w swoim życiu z tzw. konfliktami wewnętrznymi. Czyli zestawem przekonań i myśli, które są w opozycji do siebie. Im więcej ich posiadamy w sobie tym bardziej one nas spalają. Czasami też wystarczy jeden, ale duży konflikt naszych wewnętrznych myśli, które nazywamy też „częściami”, aby on doprowadził nas do wypalenia, zmęczenia, niemożności podjęcia decyzji. Wszystko w rezultacie prowadzi do stagnacji i nieosiągania tego, na czym nam zależy.

Konflikt wewnętrzny tworzą silne opory w nas samych. Powodują, że mamy opór przed zrobieniem czegoś, powiedzeniem czegoś co byśmy chcieli zrobić lub powiedzieć. Moja praca, jak być może już wiesz, polega głównie na wspieraniu ludzi czy firm w pokonywaniu oporu, niechęci, blokad, które stoją na drodze do celu. To tzw. ściana, od której się odbijamy. Problem większości ludzi polega na tym, że nie wiedzą, co tak naprawdę jest źródłem tej ściany. Nie jest to łatwe, ponieważ źródeł może być wiele. Jednym z nich są właśnie konflikty wewnętrzne. Podsumujmy więc jakie one mogą być. Poniższe konflikty dotykają każdego w każdej roli: menadżera, pracownika, rodzica, dziecka.

Opór i doświadczanie ściany dotyka każdego niezależnie od stanowiska, roli, zarobków. Pierwszy krok do poradzenia sobie z tym to dokładna świadomość, jakie tak naprawdę „części” w nas walczą ze sobą.

Konflikty wewnętrzne w ramach współpracy zawodowej:

    1. Należy być wymagającym i dyrektywnym do ludzi VS Należy dawać ludziom przestrzeń
    2. Należy narzucać ludziom swoją opinie, bo inaczej będzie chaos VS Należy pytać ludzi, prowadzić dyskusje
    3. Należy mówić ludziom co mają robić VS Należy słuchać, głównie słuchać
    4. Należy liczyć na siebie, robić większość samemu VS Należy liczyć na innych, dawać ludziom odpowiedzialność, nie robić wszystkiego samemu
    5. Należy kontrolować ludzi VS Należy ufać ludziom
    6. Należy znaleźć winnego, aby wiadomo było kto jest odpowiedzialny za błąd VS Należy wziąć odpowiedzialność za to co się stało
    7. Należy okazywać negatywne emocje (złość, gniew, frustrację) VS Należy zawsze zachować spokój i nie okazywać emocji
  • Kolejne 8 przykładowych konfliktów oraz wskazówki jak radzić sobie z konfliktami znajdziesz w materiale do pobrania na końcu artykułu

Konflikty wewnętrzne osobisto-życiowe

    1. Należy skupić się na robocie VS Należy zadbać o siebie
    2. Należy docisnąć tematy zawodowe VS Należy odpocząć
    3. Należy zachowywać dla siebie swoje problemy VS Należy dzielić się z bliskimi swoimi problemami
    4. Należy być samodzielnym, nie liczyć na innych VS Należy prosić o pomoc, korzystać z pomocy z innych
    5. Należy zadbać o swoje interesy VS Należy dbać o bliskich, znajomych
    6. Należy wypocząć VS zadbać o dom, posprzątać
    7. Należy poćwiczyć, wyjść na trening VS spotkać się z rodziną
  • Kolejne 8 przykładowych konfliktów oraz wskazówki jak radzić sobie z konfliktami znajdziesz w materiale do pobrania na końcu artykułu

 

I co w związku z tym?

Ktoś mógłby uznać, że przekonania po lewej stronie są złe, a te po prawej wspaniałe i dobre. Ktoś inny powie: Te po lewej są realne, konkretne, a te po prawej to mrzonka, książkowe dyrdymały. Jeszcze inna osoba: To po lewej sprawia, że jesteśmy skuteczni, to po prawej, że jesteśmy mili. Kolejna: Tak naprawdę tylko te zdania po prawej pozwalają być efektywnym. I tak dalej i tak dalej. A jak ty uważasz?

Bazując na moim osobistym doświadczeniu, wiedzy psychologicznej oraz pracy z ludźmi i firmami, uważam, że wszystko zależy od kontekstu i od rodzaju relacji w jakiej jesteśmy w tym momencie. Świat nie jest zero-jedynkowy. Coś co wydaje się złe w sytuacji X, może być najlepsze w sytuacji Y.

Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że istnieje coś takiego jak konflikt wewnętrzny. A jeśli mają tę świadomość, to nie umieją go znaleźć i nazwać. Jeśli potrafią, to wyzwaniem jest poradzenie sobie z nim. A nawet jeśli sobie z nim poradzimy, to za kilka dni, tygodni, miesięcy pojawi się nowa sytuacja, która będzie wymagała od nas ponownego „ujarzmienia konfliktu”.

Jeśli nie znasz swoich konfliktów wewnętrznych, to być może dlatego, że jesteś w takim momencie lub dłuższym okresie życia, że ich nie masz lub są one małymi dylematami. Jest też możliwość taka, że są one w Tobie, powodują problemy, ale nie zdajesz sobie z nich sprawy. Nie należy szukać na siłę. Z jednej strony każdy ma w sobie różne przekonania, myśli, części, które mają różne zdanie, ale nie zawsze celem jest uświadamianie sobie ich.

Jednak, gdy czujemy, że stoimy przed ścianą, gdy nie dzieje się dobrze, gdy dłuższy czas nie robimy czegoś co planowaliśmy, to powodem mogą być konflikty wewnętrzne. I czas się nimi zainteresować. Czasami sama świadomość konfliktu już go zaczyna uwalniać. Jak śpiewa Adam Nowak z Raz, Dwa, Trzy: Nazywaj rzeczy po imieniu a zmienią się w oka mgnieniu.

Tego Ci życzę! Ale jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o tym, co robić aby z nimi sobie radzić to zapraszam na LIVE na Facebooku jutro, w niedzielę o 19:00. Tam będę kontynuować ten temat i doradzać co robić, aby zrozumieć konflikty oraz co robić, aby z nimi sobie radzić.

Dodatkowe materiały :

Adam Dębowski

Adam Dębowski

Od 2005 roku pomagam ludziom w podnoszeniu ich efektywności osobistej, biznesowej, kompetencji miękkich, uwalnianiu się od wewnętrznych blokad i emocji, a firmom i menadżerom w zmianie i zarządzaniu zespołem. Moja osobowość i wartości bardzo pomagają w prowadzeniu mediacji w firmach, między organizacjami i osobami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *