W biznesie, rozwoju osobistym, coachingu biznesowym, często koncentrujemy się na pytaniach:

  • Jakie mamy mocne strony?
  • Co możemy rozwinąć?
  • Co możemy poprawić?
  • Co możemy udoskonalić?

To, o czym rzadko się mówi, a wpływa na wszystkich, to różne obawy. Obawy te są często nieuświadomione. Bywa, że w momencie, kiedy zdamy sobie z nich sprawę to wstydzimy się o tym mówić. Nie nazywamy ich i unikamy, traktujemy je albo jako błahe, albo jako coś trudnego, z czym nie da walczyć.

Mowa tu o obawach, które dotykają przedsiębiorców na różnych stanowiskach.

Te obawy niejednokrotnie prowadzą do:

  • wypalenia wewnętrznego,
  • utraty energii,
  • braku chęci do pracy,
  • trudności ze wstawaniem rano i zmęczeniem pod koniec dnia,
  • podrażnienia, frustracji i odczuwania napięcia na spotkaniach,
  • trudności w motywowaniu innych.

Te efekty, mogą być wynikiem zmęczenia fizycznego, gdy jesteśmy przepracowani i za mało odpoczywamy. Mogą być spowodowane ciężką sytuacją finansową czy też problemami w firmie. Jednak czasami dotyka to także osób, które nie przepracowują się fizycznie i nie mają problemów finansowych.

Czego dotyczą nasze obawy?

Obawa o stratę pozycji  ma miejsce wtedy, gdy dana osoba ma już wypracowaną, określoną pozycję w przedsiębiorstwie i może martwić się o jej utratę.  Pozycja w firmie powinna być rozumiana jako konkretne stanowisko (np. managera, kierownika, senior accounta, itp.) lub jako wpływowa funkcja, ale niesformalizowana.

Przykładowo – W firmie, w której ktoś nas szanuje, ceni, uważa za autorytet z pewną pozycją, mogą zaistnieć różnorakie zmiany. My, jako specjaliści, powinniśmy mieć poukładany nasz system wartości, aby nie martwić się o stratę pozycji, w momencie, kiedy sytuacja w firmie się zmienia, czy też zmieniają się pracownicy lub przełożony.

W innym wypadku, możemy sobie nawet nie zdawać z tego sprawy, natomiast w głowie będą pojawiać się nieuświadomione myśli, kierujące nas do podjęcia działań, aby:

  • Obronić swoją pozycję i nie stracić pracy,
  • Nie wykazać, że jesteśmy niekompetentni.

Takie myśli nie prowadzą do poszukiwania rozwiązań w danych okolicznościach, a generują jedynie coraz większe napięcie, które uniemożliwia produktywną pracę.

Ta obawa wiąże się z lękiem o utratę pieniędzy. Im wyższe stanowisko posiadamy, im szybciej do niego dochodzimy, tym bardziej boimy się o stratę tego, co już wypracowaliśmy.

Ta obawa jest bardzo racjonalna i oczywista dla wielu ludzi. Niezależnie od tego ile zarabiamy, to bardzo przywiązujemy się do tych pieniędzy. Człowiek zarabiający 100tys. zł miesięcznie może obawiać się o dochody równie mocno, co osoba zarabiająca 2000 zł. Mając duże koszty miesięczne, możemy martwić się o to, że gdy stracimy pracę lub nie dostaniemy premii, nie będzie nas stać na ich pokrycie.

Kolejna obawa to lęk przed ujawnieniem niekompetencji.

Czasem w przedsiębiorstwie dochodzi do takich sytuacji, kiedy pojawiają się nowi specjaliści lub my angażujemy się w nowe projekty. W firmie dochodzi do zmian. W takim przypadku świadoma lub nieświadoma obawa o niekompetencję może być powodem, że przestaniemy skupiać się na tym, co potrafimy i co możemy wnieść do firmy.

Bywa, że pracownicy czy liderzy wymuszają sami na sobie budowanie wizerunku ,,specjalisty od wszystkiego”. Może się zdarzyć, że nie będą oni mieli odwagi przyznać się, że potrzebują pomocy. Takie poczucie nie pozwala im zapytać kogoś innego, przyznać się, że czegoś nie potrafią, że potrzebują się nauczyć.

Prowadzi to do swoistej gry pozorów, w której osoba stara się przekonać innych do swoich zdolności. Zamiast przyznać się, a następnie wypracować odpowiednie rozwiązania, by skupić się na solidnej pracy. Nie jest to łatwe, a dodatkowo kreuje wiele problemów.

Te wszystkie lęki mają źródło w kluczowej obawie o stratę poczucia własnej wartości.

Jeśli konkretna osoba zarabia już odpowiednią sumę pieniędzy, która wystarcza na życie, to nie motywują go już wyższe wynagrodzenie i nagrody. Znaczenie nabiera dla niej bycie docenianą i to, że może ona coś wnieść do firmy. Daje to satysfakcję, która może być silniejsza, niż zarobki.

Jeśli doceniamy kogoś, człowiek czuje się bardziej wartościowy, lepszy, wzmocniony.  Jeśli może coś tworzyć, to ma on poczucie, że coś wnosi do zespołu i czuje się lepiej. We wszystkich relacjach i kontekstach zawodowych, bitwa psychiki o swoje własne poczucie wartości jest jednym z najważniejszych elementów, ma to źródło w poczuciu ważności.

Budowanie wizerunku w oparciu o poczucie własnej wartości

Należy zwrócić uwagę, że to, czego boi się w szczególności osoba bardzo znana i doceniana,  to utrata uznania. Jeśli jej wizerunek jest zbudowany w oparciu o szacunek, a nie o wewnętrzne poczucie wartości, może to wywołać obawy przed stratą tego wszystkiego lub ujawnieniem niekompetencji i utratą pozycji.

Jeśli wchodzimy w nową branżę lub zaczynamy nową pracę i mamy zbyt niskie poczucie wartości, to tym większy odczujemy stres. Pojawi się wtedy napięcie somatyczne. Nie będziemy się skupiali na rozwoju projektów, a na budowaniu swojego wizerunku w firmie i walce o pozycję. Przekłada się to na relacje z innymi osobami.

Tutaj warto przypomnieć  znaczenie – Czym jest poczucie wartości?

To nasze postrzeganie swojej wartości, doświadczenia, umiejętności i tego, kim jesteśmy.

 

Poczucie własnej wartości w biznesie

Stephen Covey mówił, że wartość zaufania w firmie jest miękka i nienamacalna, ale przeliczalna na wyniki w biznesie. Poziom zaufania w danej relacji i przedsiębiorstwie jest wprost proporcjonalny do wyników, jakie ta działalność osiąga. Jeśli nie ma zaufania między ludźmi, partnerami, współpracownikami, klientem a firmą, to przekłada się to na brak wyników.

Zaufanie jest relacją pomiędzy ludźmi, a poczucie wartości działa na poziomie jednostkowym. Można powiedzieć, że ono jest naszym wewnętrznym źródłem zaufania do siebie i poczuciem, że jesteśmy kimś wartościowym, że możemy wnieść coś wartościowego.

Takie nastawienie jest  źródłem pewności siebie, odwagi, chęci do podzielenia się pomysłami. Natomiast brak zbudowanego w sobie poczucia wartości często sprawia, że ludzie nie ufają sobie i swoim pomysłom.

Przykładowo, lider, któremu brakuje takiego poczucia własnej wartości, może poczuć się za słaby, by nadal prowadzić organizację. To z kolei może prowadzić do agresji, którą będzie starał się nadbudować brak pewności siebie. Negatywne komentarze, przytłaczanie, deprecjonowanie innych czy krytykowanie sprawiają wtedy, że taka osoba czuje się lepiej.

W momencie, gdy to poczucie wartości jest słabe, a lęk silny,  człowiek zaczyna być źródłem konfliktów, niepewności i brakuje konkretnego podejmowania decyzji.

Problemy wynikające z lęku o utratę poczucia wartości

Obawy o utratę poczucia wartości są wynikiem wielu różnych problemów.

Każdy z nas ma w sobie nieuświadamianie obawy. Aby zdać sobie z nich sprawę, należy je nazwać. Takie zachowanie może nas uwolnić i doładować. Po uświadomieniu sobie konkretnych obaw, przestaną one spalać wewnętrznie.

Pamiętaj, nie chodzi o to, aby doszukiwać  się problemów. Trzeba jednak znaleźć w sobie odwagę, żeby przyznać się, że może istnieć coś, czego się obawiamy. Może to być jakiś uniwersalny mechanizm. Nawet, jeśli żadna z tych obaw nie dotyka nas bezpośrednio, to mogę zagwarantować, że po prostu nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Kiedy uważamy, że te problemy nas nie dotyczą, to warto, zwrócić uwagę, że mogą one występować blisko nas u kogoś innego. Na przykład u członka zespołu,  rodziny lub współpracownika. Negatywne konsekwencje, odnoszące się do drugiej osoby, będą dotykały również nas, w pośredni sposób.

Przy współpracy z innymi osobami , kiedy z nimi rozmawiamy i chcemy ich zmotywować, zachęcić do czegoś, to może zdarzyć się między wami napięta atmosfera.  Bardzo często okazuje się, że zrobiliśmy już wszystko, aby kogoś przekonać, zmobilizować, ale to nie zadziałało w pełni. Prawdopodobnie ten człowiek czegoś się obawia, może mieć lęk albo wątpliwość. Nie macie przez to dobrego kontaktu i brakuje współpracy. Warto wtedy zapytać:

„Czy jest coś, czego się obawiasz? Czego mógłbyś się obawiać w tej sytuacji?”

Okazuje się, że w niektórych przypadkach, takie pytanie może stać się źródłem poprawy wielu okoliczności. Dla przykładu:

Opowiadamy pewnemu klientowi o korzyściach konkretnego produktu. On jednak nie chce dokonać zakupu. Bardzo często dzieje się tak, bo pojawia się w nim jakaś obawa.

Wśród sprzedawców panuje opinia, by nie opowiadać o obawach lub negatywnych cechach produktu. Jednak w pewnych sytuacjach warto zadać klientowi pytanie – „Czego Pan się obawia?”. Gdy klient to nazwie, sprzedawca może odpowiedzieć na te obawy i zaoferować lepszą obsługę. Wzmacnia to nasze możliwości  sprzedażowe produktu. Wspomina o tym między innymi Neil Rackham w książce „SPIN Selling”.

Często zapominamy o tym, by zadać to pytanie – czego się obawiasz? Bywa tak, że inni nie są w stanie od razu odpowiedzieć. Czasem po prostu nie zdają sobie z tego sprawy, bo nikt nie zadał im takiego pytania na głos.

Musimy nauczyć się rozmawiać  o obawach w umiejętny sposób. Te rozmowy mogą stać się metodą na uwolnienie i rozwiązanie konfliktów czy oporów u ludzi.

Jak śpiewa Adam Nowak z Raz Dwa Trzy: nazywaj rzeczy po imieniu, a zmienią się w okamgnieniu.

Metoda skuteczniejsza od motywacji

Może zdarzyć się tak, że osoba, której zlecimy projekt, przyzna się szczerze do swojej niekompetencji. Nie ukrywając, świadomie odpowie: „Obawiam się, że przez to będę miał zbyt dużo pracy albo nie będę w stanie tego ogarnąć, bo nie jestem wystarczająco kompetentny, nie mam wiedzy”.

Wydaje się nam, że dajemy komuś świetny projekt i szansę na rozwój, ale druga osoba będzie hamowana przez obawy. Będzie miała poczucie, że wymagamy od niej wiedzy, której nie posiada. Brakuje wtedy zabezpieczenia obaw tej osoby.

Czasem bardziej wartościowe jest, kiedy projektem zajmuje się osoba, która nie ma bogatego doświadczenia, ale spojrzy na zadanie z zupełnie innej strony.

Warto wtedy zapewnić, że jest to powód, dla którego chcemy powierzyć projekt właśnie tej osobie. Dajemy jej informację, że nie wymagamy, by była wszechwiedząca.

Słysząc to, taki pracownik będzie bardziej zmotywowany,  nie wejdzie w projekt z ogromną obawą.

Jeśli nauczymy się pytać o obawy, rozmawiać o nich i je rozwiązywać, wiele spraw pójdzie znacznie prościej.

A jakie są Twoje obawy?

Adam Dębowski

Adam Dębowski

Od 2005 roku pomagam ludziom w podnoszeniu ich efektywności osobistej, biznesowej, kompetencji miękkich, uwalnianiu się od wewnętrznych blokad i emocji, a firmom i menadżerom w zmianie i zarządzaniu zespołem. Moja osobowość i wartości bardzo pomagają w prowadzeniu mediacji w firmach, między organizacjami i osobami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *