Bardzo często w swojej praktyce spotykam się z osobami, które pomagają innym. To bardzo szlachetna postawa, ale nie w każdym wypadku zdrowa. Jeśli podczas pomocy nie zadbamy o własne granice, jesteśmy na prostej drodze do Ciemnej Czwórki (stres, wypalenie, marazm, depresja).

Dbanie o sobie zaczyna się od uświadomienia sobie paru elementów:

  • prawdziwa intencja (po co pomagam?)
  • sposobu (czy pomagam, jak uważam za słuszne, czy tak, jak ktoś potrzebuje?)
  • stopnia poświęcenia (czy moje życie na tym cierpi?)
  • poziomu znajomości siebie i uważności (czy zauważam swoje fizyczne i psychiczne granice wytrzymałości? czy znam swoje prawdziwe potrzeby?)

 

Zacznijmy od intencji.

Czy pomagasz dlatego, że wszyscy pomagają? Czy dlatego, że uważasz, że tak powinno się robić? A może dlatego, że rzeczywiście Ty tego chcesz?

To rozróżnienie jest kluczowe. Jeżeli pomagamy z dużym poświęceniem dlatego, że wszyscy wokół pomagają lub „bo tak powinno się robić”, to nasza podświadomość zauważa, że coś jest nie tak.

Czy według naszej podświadomości to jest nasze? Nie, dla podświadomości staje się to zewnętrznym nakazem, który ze względu na zbyt dużą intensywność stał się zagrożeniem dla naszego organizmu. Wtedy też zaczynamy doświadczać stresu, marazmu, wypalenia, a nawet depresji, ponieważ nasza podświadomość mówi STOP, spójrz na siebie, spójrz co się z Tobą dzieje i próbuje odciągnąć nas od robienia rzeczy, które nam zagrażają.

Dopiero sytuacja, w której rzeczywiście MY chcemy pomagać pozwala podświadomości odetchnąć, ponieważ ta pomoc staje się ważna dla NAS. Wtedy nie robimy tego z powodu nacisku środowiska bądź przekonań, tylko jest to rzeczywiście nasza potrzeba.

 

Przejdźmy do sposobu pomagania.

Jak zabierasz się do pomocy? Na jakiej podstawie wymyślasz pomysły na to, jak pomóc innym?

Jedną z największych pułapek pomocy jest to, że dostarczamy taką pomoc, jakiej my byśmy oczekiwali, a nie taką, jakiej potrzebuje osoba, której pomóc chcemy.

Intencja jest spójna, ale do kogo ta pomoc jest wtedy dopasowana? Do nas, bo to nasze oczekiwania i potrzeby przelaliśmy na pomysły, jak pomóc.

To ma swoje głębokie konsekwencje, ponieważ skuteczność takiej pomocy drastycznie się zmniejsza. Wtedy zaczynamy mieć pretensje. Do kogo? To zależy – albo to „ja jestem zły” bo nie potrafię pomagać, uderzamy w siebie, albo idziemy w innym kierunku – to ci, którym pomagam są źli, bo gardzą moją pomocą, nie szanują jej. Do niczego dobrego to nie prowadzi.

Prawdziwy proces pomocy musi zacząć się od akceptacji i zrozumienia osób, którym chcemy w czymś pomóc, żeby ta pomoc była skuteczna, a nie tylko pompowała nasze ego.

 

Nie mniej ważny jest stopień poświęcenia.

Jeżeli tak bardzo chcemy pomóc, że cierpi na tym nasze życie, że zaczynamy być zakładnikiem własnego działania, to naturalnym jest, że po czasie nasza podświadomość i nasz organizm się zbuntują. Przecież trzeba przetrwać. Wtedy nasze złe samopoczucie jest alarmem, żeby zadbać o siebie.

Jeżeli długotrwale pomagamy innym, ale zaniedbujemy przez to nasze relacje, zdrowie, nadmiernie ryzykujemy finansowo, czy poświęcamy na to za dużo czasu, to jesteśmy na równi pochyłej. To przestaje być pomoc, a zaczyna być poświęcenie siebie.

Jak na to zareaguje nasz organizm i nasza podświadomość? Przecież to staje się zagrożeniem dla nas samych i elementów, które zapewniają nam przetrwanie.

Jak organizm może się przeciwko temu buntować? To proste, wprowadzi nam emocje, które będą nas od tego odciągać, czyli np. stres i złość. Jeśli tego nie posłuchamy, wytoczy większe armaty i dostarczy nam wypalenie czy depresję. Zrobi wszystko, żebyśmy uniknęli zagrożenia.

Dlatego ważny jest balans. Pomaganie innym nie powinno kończyć się nadmierną stratą. Jeżeli poświęcamy na to tyle czasu, że nie widujemy się prawie wcale z rodziną, nasze relacje będą blednąć i w pewnym momencie wrócimy do domu, w którym żyją obcy dla nas ludzie.

Jeżeli poświęcamy swoje pieniądze w stopniu, który sprawia, że jesteśmy na granicy naszego bezpieczeństwa finansowego, lub, co gorsza, taką granicę przekroczyliśmy, to sami zaczynamy potrzebować pomocy. Stajemy się częścią problemu, nie rozwiązania.

 

A jak się do tego ma poziom znajomości siebie i uważności skierowanej na siebie?

Im mniej wiemy na swój temat, im mniej mamy refleksji w tym zakresie, tym łatwiej pomagać w sposób, który nam samym szkodzi.

  • Jeśli nie zdajemy sobie sprawy z naszych potrzeb finansowych, to skąd mamy wiedzieć, gdzie musimy wyznaczyć granicę, by nasz budżet domowy się nie zawalił?
  • Jeśli nie zauważamy naszego zmęczenia, złej diety, niedospania, przebodźcowania, ponieważ nie wiemy, po jakich symptomach to poznać, to jak mamy o to zadbać?

Najłatwiej przekraczamy granice, które nie są wyraźnie zaznaczone. Właśnie z takiego powodu możemy nie zauważyć, kiedy sami znajdziemy się w trudnej sytuacji i sami zostaniemy z przysłowiową „ręką w nocniku”.

 

Dlatego właśnie uruchomiliśmy w ramach Instytutu Liderów Zmian i grupy Supporters inicjatywę „Pomagamy Pomagać”, gdzie pomagamy mentalnie osobom niosącym pomoc uchodźcom z Ukrainy. Robimy to po to, żeby zadbać o tych, którzy postanowili zadbać o innych.

Tego wszystkiego uczę także w Szkole Doradców, bo bardzo wielu studentów ma dużą potrzebę pomagania innym. Nie chcę, żeby poznane metody stały się dla nich narzędziem samozniszczenia.

Zniszczenie siebie nie jest sposobem na pomoc innym. Jest wyłącznie sposobem na ucieczkę od siebie. Dbajcie o siebie!

Aby pomóc w trudnych chwilach, aby o tym przypominać, w ramach akcji Pomagamy Pomagać, właśnie na takich tematach się skupiamy. Jeśli wspomagasz osoby z Ukrainy zapraszam do zamkniętej grupy na Facebooku: https://www.facebook.com/groups/pomagamypomagac

Jest ona bezpłatna, ale należy przejść weryfikację wypełniając ankietę. Nie chcemy, aby były tam przypadkowe osoby. Chcemy Was wspierać i chcemy stwarzać przestrzeń do wspólnego wspierania siebie nawzajem. Chcemy Pomagać Pomagającym.

 

Taka Myśl, w ramach 22 #felietondebowskiego.

A jaka jest Twoja Taka Myśl?

Dowiedz się co wpłynie na Twoje zarobki i skuteczność w kolejnych latach

i zwiększ swoje przychody oraz wyprzedź konkurencję

Podaj swoje imię oraz adres e-mail, aby pobrać bezpłatne fragmenty książki „Ściana” i dołączyć do ponad 30 000 osób, które co tydzień otrzymują bezpłatne artykuły z zarządzania, psychologii biznesu i zmiany.

Administratorem Twoich danych osobowych będzie Instytut Liderów Zmian S.C. z siedzibą w Warszawie (00-728) przy ul. Kierbedzia 6/92, NIP: 9512232706, REGON: 141163520. Szczegóły związane z przetwarzaniem danych znajdziesz w Polityce prywatności.

Adam Dębowski

Od 2006 roku pomagam ludziom i firmom w większej skuteczności zarządzania zespołem i zmianą. Wspieram w rozwoju przywództwa i w osiąganiu lepszych efektów w krótszym czasie. Wspieram zespoły w polepszaniu komunikacji i współpracy. Uczę, jak pokonywać opór.

Powrót do listy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.