W ostatnim czasie coraz więcej osób mówi – między wierszami albo dosłownie – że czują się nieuporządkowane, poszatkowane, a ich życiu towarzyszy chaos. Te wszystkie sformułowania opisują stan umysłu i ciała człowieka, który jest przemęczony mentalnie. Źródeł tego rodzaju przemęczenia może być przynajmniej kilka, a pierwszym krokiem do wyjścia na prostą jest rozpoznanie ich.

 

Bywa tak, że nawet jeśli ktoś fizycznie nie robi tyle, ile by mógł, to mentalnie nie wytrzymuje. Czasami, kiedy taka osoba porządnie się wyśpi, to wstaje w doskonałym samopoczuciu i zaczyna nad wszystkim panować. Ale po tym jednym dniu często ponownie czuje się źle. W wielu przypadkach skutkuje to objawami typowo somatycznymi: bólami głowy, które nie wiadomo skąd się biorą, płytkim oddechem, uczuciem nacisku na klatce piersiowej, ściskiem w brzuchu, napięciami w dolnej części kręgosłupa bądź wrażeniem braku energii w nogach, nie stania stabilnie na ziemi.

 

Czasami może chodzić o złe odżywianie, brak snu, brak witamin, brak ruchu. Lecz co z człowiekiem, który jest zdrowy, odżywia się prawidłowo, śpi tyle, ile potrzeba, a do tego z jakąś regularnością uprawia sport – i nadal jest wyczerpany, ma uczucie swoistego rozbicia, tak jakby był wewnętrznie poszatkowany? Wtedy można z ogromnym prawdopodobieństwem mówić o przemęczeniu mentalnym. By znaleźć źródło tego problemu i jego rozwiązanie, trzeba zerknąć głębiej.

 

To, co dobre, również męczy

 

Wrażenie chaosu i wewnętrznego poszatkowania, które doprowadza do napięć w ciele, wypływa z kilku różnych źródeł. Jednym z nich może być zbyt duża ilość rzeczy na głowie. Co jednak należy podkreślić – często nie chodzi o sam ich nadmiar, a o intensywność oraz nacechowanie emocjonalne. Co oczywiste, napór szczególnie przykrych i stresujących zdarzeń jest bardzo wyczerpujący.

 

A co z przyjemnymi zdarzeniami lub aktywnościami, które pchają nas do przodu i wnoszą do naszego życia radość? Czy zawsze są dla nas jednoznacznie dobre i dają nam energię?

 

Intuicja może podpowiadać, że tak. Jednak w tym wypadku intuicja sobie, a rzeczywistość sobie.

 

Ktoś może występować gdzieś na koncercie albo wyjeżdżać często w podróż i to jest dla niego pozytywne – lecz z drugiej strony kosztuje go wiele energii. Nie zauważa, że ponosi ten koszt, ponieważ jest emocjonalnie nakręcony; pozytywne emocje niejako zaślepiają go na fakt, że ma ograniczoną wydolność. Zarówno fizyczną, jak i mentalną. Potem może się dziwić, dlaczego jest psychicznie przemęczony, skoro wszystko ostatnio dobrze się układało. Trzeba mieć na uwadze, że rzeczy nie muszą być przykre i negatywne, aby doprowadzać do wyczerpania człowieka.

 

Warto zweryfikować, ile takich intensywnych działań podejmujemy w ciągu dnia czy tygodnia. Uświadomienie sobie poziomu ich intensywności i na przykład przedstawienie go na skali od –10 do + 10 może nam pomóc zrozumieć, na ile się przeciążamy i w jaki sposób nasze ciało i umysł reagują na to, co dzieje się wokół.

 

Wykończeni nieefektywnym myśleniem

 

Kolejnym źródłem, z którego może wypływać wewnętrzny chaos i mentalne przeciążenie, jest sposób, w jaki myślimy o danym wydarzeniu. Filozofia zmiany Change Value Process (CVP) zakłada, że męczymy się nie tyle samym robieniem rzeczy, ile przede wszystkim sposobem myślenia o nich.

 

Czasami jest tak, że osoby, które mają fizycznie znacznie mniej do zrobienia od innych, przemęczają się myśleniem o tym, jaka to robota ich czeka. Dla nich rozwiązaniem jest dodanie sobie czegoś do pracy, gdyż dzięki temu, paradoksalnie, znajdą więcej czasu. Osoba, która ma pięć rzeczy do zrobienia może czuć się bardziej zrelaksowana i wypoczęta niż osoba, która ma jedną rzecz do zrobienia, ale ciągle mieli ją w głowie analizując, co musi zrealizować i jak ma się za to zabrać. Głównym celem powinno być nie ograniczenie zadań do wykonania, a ograniczenie niepotrzebnego myślenia o tych zadaniach.

 

Nieefektywne myślenie doprowadza do przeciążenia. Trzeba zweryfikować to, w jaki sposób interpretujemy dany fragment rzeczywistości czy jakieś działanie, które jest do podjęcia. To nasze indywidualne podejście do spraw, zestaw myśli i przekonań, z jakim aktualnie idziemy przez życie, może być faktycznym balastem – a nie to, co mamy do zrobienia czy jakie sytuacje nam się przytrafiają.

 

Dorosłe dzieci w dużym świecie

 

Przygotowując się do mojego pierwszego wyjazdu służbowego, poświęciłem temu zdarzeniu niezwykle dużo mentalnej energii, nawet nie do końca zdając sobie z tego sprawię. Myślałem o tym, ile rzeczy muszę spakować, jak i gdzie wymienić walutę, jakie dokumenty zabrać, w jaki sposób szybko przetransportować się z lotniska… Pewnie wiele osób zna to z własnego doświadczenia, że takie myślenie nieraz wyczerpuje człowieka już na dwa tygodnie przed wyjazdem.

 

Z drugiej strony, to normalne, bo przecież trzeba wszystko zaplanować i przewidzieć pewne sytuacje. Lecz w pewnym momencie, gdy już ileś razy pojechałem za miasto czy za granicę, to stało się to dla mnie czymś normalnym, rutynowym – i wtedy myślenie o tym stało się zbędne.

 

Tak jak dla dziecka pierwsze mycie zębów jest wydarzeniem, skomplikowaną czynnością, tak z biegiem czasu staje się to czymś zwyczajnym i nie wymagającym wysiłku. Dopóki dziecku nie uda się zautomatyzować tego działania, może wręcz przechodzić przez bunt – że nie chce tego robić, bo „mycie zębów jest głupie”.

 

W wielu sytuacjach mamy taką mentalność dziecka. Gdy robimy coś nowego albo coś, co jest wyzwaniem, to wtedy ilość naszych myśli jest nieproporcjonalnie duża i doprowadza nas to do przemęczenia. Instynktownie chroniąc się przed ubytkiem energii, możemy odwlekać zadanie w czasie, nieświadomie je sobie obrzydzać czy reagować na nie dużym stresem. Tak będzie się działo do czasu, aż nie rozwiniemy w danym obszarze wystarczających umiejętności lub wewnętrznie nie pogodzimy się z faktem, że nowe czynności zawsze wiążą się z większym obciążeniem dla ciała i umysłu. Wraz z tą akceptacją, łatwiej jest zachować stan relaksu. Nawet w obliczu wyzwań.

 

Skutki życia w niezgodzie ze sobą

 

Bywa, że to, co robimy, męczy nas, bo jest to rzecz bardzo daleka od tego, co rzeczywiście chcemy robić (choć często świadomie tak o tym nie myślimy). Zaczynamy się wypalać, bo dane zajęcie nie jest spójne z naszymi wartościami, światopoglądem, tym co nas interesuje czy pasjonuje. W takim wypadku będzie nam towarzyszyć spadek motywacji, uczucie poszatkowania i napięcie w różnych miejscach ciała.

 

Sugeruję nie patrzeć na to jak na negatywną reakcję, z którą należy sobie radzić poprzez relaksację czy jakieś tabletki. To bardzo ważna informacja od organizmu: „hej, coś jest nie tak, coś musisz zmienić w swoim życiu, bo inaczej napięć będzie coraz więcej!”. Można to potraktować jak swego rodzaju lampkę ostrzegawczą. Podobnie jak w samochodzie, gdy zapala się lampka, to lepiej zajrzeć do silnika, ponieważ coś może tam być nie tak. Wielu ludzi w zamian zakrywa tę lampkę lub odłącza kable, żeby się nie świeciła. Szuka sposobu, by lampka zniknęła, ale nie poprzez rozwiązanie problemu, tyko poprzez jej wyłączenie czy przygaszenie.

 

Na pewnym etapie życia trzeba na nowo przemyśleć pewne sprawy, swój kierunek zawodowy, bo inaczej każdy kolejny miesiąc czy rok będzie doprowadzał do większego zmęczenia, wypalenia czy nawet depresji – ponieważ jednym z większych źródeł stanów depresyjnych jest właśnie życie w niezgodzie ze swoimi wartościami, osobowością i z tym, co chcielibyśmy robić. Im większa ta niezgoda, tym większe napięcia się gromadzą.

 

Traktując swój opór przed wykonywaniem danej pracy jako problem mniejszej wagi, nie dostrzegamy, że przykre uczucia pączkują w nas niczym drożdże i doprowadzają do coraz większego wyczerpania psychicznego. Aby to zauważyć, warto przede wszystkim rozwijać samoświadomość, ale też rozmawiać: z przyjaciółmi, rodziną czy z kimś z zewnątrz – konsultantem, doradcą, coachem. Spojrzenie, jakie może dać wnikliwy obserwator, a zarazem życzliwy człowiek, bywa bezcenne.

 

W Change Value Process koncentrujemy się na rozpoznawaniu i eliminowaniu źródeł napięć – które co prawda mogą być różne dla każdego człowieka, ale niemal w każdym przypadku doprowadzają do podobnych konsekwencji. Czując mentalne przemęczenie i swoiste wewnętrzne rozbicie, warto uczciwie zrewidować pewne obszary swojego życia. Czy intensywność rzeczy jest ostatnio zbyt duża? A może zmagam się z czymś dla mnie nowym, co postrzegam jako wyzwanie? Albo to, czym się zajmuję, jest niezgodne z korzeniem mojej osobowości, przekonań i wartości? Takie z pozoru proste pytania doprowadzają do nieraz przełomowych odpowiedzi, które pozwalają zmienić swoją sytuację życiową oraz na nowo przywrócić spokój umysłu.

Dowiedz się co wpłynie na Twoje zarobki i skuteczność w kolejnych latach

i zwiększ swoje przychody oraz wyprzedź konkurencję

Podaj swoje imię oraz adres e-mail, aby pobrać bezpłatne fragmenty książki „Ściana” i dołączyć do ponad 30 000 osób, które co tydzień otrzymują bezpłatne artykuły z zarządzania, psychologii biznesu i zmiany.

Administratorem Twoich danych osobowych będzie Instytut Liderów Zmian S.C. z siedzibą w Warszawie (00-728) przy ul. Kierbedzia 6/92, NIP: 9512232706, REGON: 141163520. Szczegóły związane z przetwarzaniem danych znajdziesz w Polityce prywatności.

Adam Dębowski

Od 2006 roku pomagam ludziom i firmom w większej skuteczności zarządzania zespołem i zmianą. Wspieram w rozwoju przywództwa i w osiąganiu lepszych efektów w krótszym czasie. Wspieram zespoły w polepszaniu komunikacji i współpracy. Uczę, jak pokonywać opór.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *