Kłopoty zdarzają się w życiu każdego z nas. Wielu z nich nie jesteśmy w stanie naprawić. Czasem po prostu dlatego, że nie są one od nas zależne, ale czasem dlatego, że nie potrafimy tak naprawdę określić, co się zepsuło. Widzimy co prawda, że coś nie gra. Tylko co? Dlaczego nie możesz się cieszyć? Co wpłynęło na Twoją sytuację? I wreszcie: dlaczego to właśnie Tobie musiało się to przytrafić?
Może i chciałbyś coś zmienić. Pójść na szkolenie, do psychologa czy kupić jakiś poradnik. Tylko jaki, skoro nie wiesz, jakie jest źródło Twojego problemu? Wydaje Ci się, że z zewnątrz wszystko jest w porządku. Albo przynajmniej, że inni mają gorzej.
Najczęściej tym źródłem są trzy, pozornie niezwiązane z problemem, kwestie: nieprzepracowana przeszłość, zaburzone poczucie wartości i brak widzenia sensu swojego przyszłego życia. To właśnie nad nimi powinieneś pracować, jeśli chcesz nauczyć się radzić sobie z najtrudniejszymi sytuacjami w życiu.
Co ja mogę o tym wiedzieć?
Zastanawiasz się może, dlaczego czuję się zdolny do udzielania Ci rad na takie tematy. Przecież mam takie szczęśliwe życie. Nie brakuje mi pieniędzy, lubię swoją pracę, mam cudowną rodzinę, jestem zdrowy. To wszystko prawda. Jednak to nie ma żadnego znaczenia. Dobre życie nie jest żadnym gwarantem Twojego szczęścia, jeśli nie masz przepracowanych tych trzech kwestii: swojej przeszłości, przyszłości i poczucia wartości.
Opowiem Ci pewną historię z przed paru lat. Historię złotej klatki.
W firmie wszystko toczyło się swoim rytmem. Realizowałem model biznesowy, który dostarczał naprawdę sensowny przychód. Było dobrze. Na tyle dobrze, że pozwoliłem sobie na stagnację i brak rozwoju. Zamknąłem siebie i swoją firmę w złotej klatce. Złotej, bo tworzącej pewną idyllę, poczucie dobrobytu. Klatce, gdyż stan ten nie pozwalał mi ruszyć dalej. A jak to mówią: kto stoi w miejscu, ten się cofa. Rynek się zmieniał, klienci zaczęli uciekać w kierunku lepszych, bardziej kuszących, nowocześniejszych ofert. Ja zaś zacząłem mieć problem ze swoim ego. Mówiło mi ono: Skoro jesteś rozpoznawalny, ludzie cię obserwują, to musisz się zachowywać. Czułem ogromną presję. Czułem, że wpadłem w pułapkę powinności. Przez to nie potrafiłem konfrontować się z problemami, które spotykały mnie w biznesie. Klatka stała się czarna. Może potrzebowałem oderwania? Pojechałem na wakacje. Udany wyjazd. Wróciłem wypoczęty i… nie miałem ochoty wstawać z łóżka, spotykać się z ludźmi, pracować. W takich sytuacjach człowiek się załamuje. Czuje, że coś jest nie tak, ale nie umie sobie poradzić. Bez odpowiedniej wiedzy jest słaby i przytłoczony. To właśnie praca nad moim ego, nad planowaniem przyszłości i przepracowanie przeszłości pomogło mi opuścić klatkę i znaleźć się tu, gdzie jestem.
Czy chcę powiedzieć przez to, że w mojej przeszłości zdarzyło się coś złego? Coś, co mnie zniszczyło? Nie, ale co ciekawe, wydawało mi się, że skoro pomagam ludziom w walce z trudną przeszłością, to sam powinienem taką mieć. Powinienem mieć kłopoty z rodziną, alkoholem albo chociaż pieniędzmi. Co za paradoks, że czułem się gorszy przez to, że nie miałem trudnej przeszłości. Ludzka psychika jest naprawdę… pokręcona.
Ze swojej historii wyciągam jedno bardzo ważne spostrzeżenie: musisz przepracować swoją przeszłość. Niezależnie od tego, czy była ona szczęśliwa czy trudna.
Trzy obszary pracy
1.Przeszłość
Łatwo nam zrozumieć, że ktoś może mieć problemy z przeszłością, jeśli miał np. trudne dzieciństwo. Był szykanowany, wyśmiewany czy poniżany. Jako dorosła osoba może on pójść w dwie strony:
- Cierpieć na wieczną depresję z powodu poczucia bycia bezwartościowym, wybrakowanym człowiekiem. Nie podejmować wyzwań zakładając z góry, że nie da rady. Ulegać presji i krytyce, która jest często zwyczajnym “hejtem”.
- Może też walczyć i próbować udowodnić wszystkim, że potrafi wiele osiągnąć i że jednak jest coś wart. Wydaje się, że to lepsza opcja. Niestety, nie zawsze. Czasem osoba ta wcale nie dąży do realizacji własnych marzeń, a jedynie próbuje sprostać wyimaginowanym bądź realnym wymaganiom ze strony rodziców, szefa czy po prostu społeczeństwa.
Są na świecie też tacy, którzy zawsze mieli szczęście, pieniądze, zdrowie i dużo miłości. Byli wychwalani i niczego im nie brakowało. Czy ktoś taki nie musi pracować nad własną przeszłością? Przeciwnie. W dorosłym życiu osoby te często albo rozleniwiają się, nie widzą powodów dla których mieliby się starać, albo dopada ich narcyzm. Uważają, że skoro są tacy wartościowi, to wszystko im się należy. Nie rozwijają się i nie pokonują własnych barier. Nie dlatego, że ich nie mają, ale dlatego, że nie widzą takiej potrzeby. Wiedzą, że i tak dobrze im się (czasem pozornie) układa, więc nie mają motywacji czy przykładów osób, za którymi mogliby podążać.
2. Poczucie wartości
Nie za wysokie i nie za niskie – jak wyznaczyć jego zdrowy poziom? Ogromna większość ludzi ma z tym problem.
Między przechwalaniem się, a zdrowym docenianiem siebie wydaje się być bardzo cienka granica. Może dlatego tak wiele ludzi mówiąc, że jest skromnym, tak naprawdę obniża swoją wartość. Zaczyna wierzyć w to, że „tamten sukces to kwestia szczęścia, a ten komplement należy się komuś innemu.
Jak tak myśląca osoba może, na przykład na rozmowie rekrutacyjnej, udowodnić, że nadaje się na dane stanowisko?
Ze zbyt wysokim poczuciem wartości też nie jest tak dobrze. Jak osoba, która jest przekonana o swojej wyjątkowości i perfekcyjności ma dostrzegać błędy, które popełnia?
W jaki sposób oni oboje mają mierzyć się z trudnymi sytuacjami, jeśli albo biorą całą winę na siebie, albo przeciwnie – nie potrafią ponieść odpowiedzialności za swoje nie do końca trafione decyzje?
3. Przyszłość
Rozwój to domena współczesnych czasów. Dlaczego warto się rozwijać?
Po to, by wyciągnąć ze swojego życia najwięcej, ile się da. Po to, by pokonywać swoje ograniczenia. Po to, by nie stać w miejscu.
Ale nie tylko po to. Rozwój jest też drogowskazem. Obrazem tego, co czeka nas w przyszłości. Wizją, nadzieją, celem i paliwem, ale przede wszystkim czymś, co nadaje nam poczucie sensu.
Kiedy spotyka nas coś złego w życiu, potrzebujemy zapalnika, który zmotywuje nas do walki z naszym problemem. Czegoś, co będzie przypominało Ci po co żyjesz. Punktem odniesienia mówiącym o tym, o co teraz walczysz. Innymi słowy: sensem całego Twojego życia, ponieważ najcenniejszą wizją przyszłości jest dostrzeganie istoty wszystkich spraw, w które się angażujesz.
Praca nad przyszłością polega przede wszystkim na odnalezieniu sensu Twojej działalności. To również posiadanie wiedzy o tym, co nie odpowiada Ci w teraźniejszości oraz pomysł, jak i na co to zmienić. Jak w końcu masz wyjść z tarapatów bez celu, do którego chciałbyś iść?
To jednak nie wszystko. Rozwiązanie problemu nie przychodzi Ci do głowy nagle. To wymaga czasu i przejścia pewnej drogi. Pokonania etapów, a konkretnie…
7 etapów ewolucji osobistej
- Początkowo w ogóle go nie zauważasz dotykającego Cię problemu. Wszystko wydaje się być w porządku i “po staremu”.
- Pierwszym sygnałem są zwykle skutki problemu. W przypadku firmy mogą być to na przykład niższe przychody, w przypadku spraw prywatnych możesz zacząć odczuwać smutek bądź niepewność. Na tym etapie jesteś już w stanie nazwać obszar, w którym coś nie gra. Ale tylko nazwać. Na próbę jego przemyślenia czy naprawy jeszcze nie czas.
- Pojawia się załamanie. Lamentowanie, myśli typu: “Dlaczego mnie to spotyka?” i narzekanie na otaczającą rzeczywistość. To bardzo ważny etap pozwalający wyrzucić z siebie negatywne emocje, oczyścić się mentalnie. Istnieje jednak pewne zagrożenie. Zagrożenie, że zaczniesz się nakręcać. Krytykować wszystko na około i wewnątrz Ciebie. To tu właśnie może narodzić się hejt. Osobie znajdującej się na tym etapie należy przede wszystkim stworzyć przestrzeń, w której się wygada. Na rady jest jeszcze za wcześnie.
- Wreszcie nadchodzi moment, kiedy zaczynasz rozumieć, dlaczego coś się stało. A przynajmniej – zaczynasz tych przyczyn szukać.
- Wiesz już, w jakim kierunku powinieneś patrzeć. Zaczynasz szukać porad i wiedzy, która Ci pomoże. To właśnie na tym etapie najbardziej przyda Ci się wsparcie psychologa czy coacha, który swoim doświadczeniem pomoże Ci znaleźć najlepsze rozwiązanie Twojego problemu.
- Zaczynasz działać. Odnajdujesz pewne pomysły i wprowadzasz rozwiązania w życie.
- To już ostatni, najważniejszy etap. Tak naprawdę i bez niego jesteś w stanie rozwiązać swój problem. Jednak jeśli chcesz, aby skutki tej zmiany były odczuwalne przez całe Twoje przyszłe życie i aby dany problem więcej nie naprzykrzał Ci głowy – bez niego nie da rady. Aby tak się stało musisz przejść transformację. Zmienić sposób myślenia czy nawet światopogląd. Skończyć z zataczaniem koła i wreszcie wyjść na prostą drogę.
Gdyby to było takie proste…
Często stajemy przed obliczem problemu lub stanu psychicznego, z którym poradzenie sobie wydaje się być niewykonalne. Nie dlatego, że jesteśmy leniwi ani nie dlatego, że on od nas nie zależy. Po prostu się gubimy. Wchodzimy w schematy, przez co w żaden sposób nie potrafimy odnaleźć tej właściwej drogi. Napotykamy na tzw. szklany sufit.
Jeśli jesteś w momencie, w którym wiesz, że mógłbyś zrobić więcej i lepiej, a jednocześnie nie potrafisz postawić choćby kroku w przód, przyda Ci się pomoc z zewnątrz. Przyda Ci się nowo powstały program: CVP Breakthrough. Stworzyliśmy go z myślą o ambitnych, uczciwych i rzetelnych ludziach, którzy w pewnym momencie natknęli się na blokadę i zaczęli kręcić się w kółko.
Jej przyczyn może być naprawdę wiele. Zbyt niska samoocena, przytłoczenie, negatywne emocje czy poczucie nadmiernej kontroli. A może jeszcze coś innego? Dowiedz się więcej o ofercie i jeśli tylko poczujesz, że właśnie tego potrzebujesz – koniecznie się zapisz. Nic nie ryzykujesz, a możliwe korzyści? Być może wreszcie pomogą osiągnąć Ci to, o czym śmiałeś jedynie marzyć. Gdyby to było takie proste… Jest. Sprawdź:
“Jeżeli brałeś już w nim udział, to nic nie szkodzi”. W nim = udzial w treningu. Gdyby ten trening cos pomagal, to chyba osoba nauczylaby sie rozwiazywac swoje problemy – a nie musiala brac treningu jescze raz?
I tak i nie:)
1. Jeśli był wartościowy to można go powtórzyć, bo to jest jak z dobrym filmem – zawsze coś nowego się odkrywa. Wiedza się gruntuje
2. Na webinarze będą też nowe rzeczy – dlatego też warto przyjść
3. Jeden webinar nie rozwiązuje wszystkich problemów nawet jeśli byłby dla kogoś najbardziej wartościowy 🙂
Dziekuje za odpowiedz.
Wiedza sie gruntuje, zgadzam sie. Mozna przedstawic techniki do ugruntowania wiedzy.
Nowe rzeczy – sa nowe rzeczy – to dla mnie nie znaczy, ze sa one wartosciowe.
Jeden webinar nie rozwiazuje wszystkich problemow. Hm.. doprawdy? Jesli pokaze sie droge, jak rozwiazywac problemy to czemu nie? Znam taka.
Zwrocilam uwage na “sales pitch”, puste slowa.
Duzo wiecej bym wyjela gdybym przeczytala – chcesz poglebic wiedze – przyjdz. Beda nowe sprawdzone techniki, ktore pominalem wczesniej. Sam ucze sie stale i dolaczylem szereg nowych doswiadczen. Pracuje stale nad doskonaleniem webinaru, pragne sie podzielic.
BTW jest jedna droga, ktora rozwiazuje wszystkie probemy i mozna pokazac jak tego dokonac – byc swiadoma w moim ciele, gotowa przyjac bol, goic rany emocjonalne oraz byc chetna otworzyc sie do nauki. Nazywa sie inner bonding – budowanie wiezi wewnetrzenej. Pare osob w Polsce juz raczkuje w tym kierunku. Latwa, nie prosta. Wystarczy poznac jak dziala – czuje sie jak dziala – uczucia mamy zawsze ze soba – nie da sie zgubic, zapomniec!
Milego dnia!