Kiedy była mała świat był okrutnym miejscem. Pomimo wszystkich pięknych rzeczy, wartościowych ludzi i wygodnego życia, ciemność wkradała się niepostrzeżenie i wysysała całą radość z jej trzewi. Jak ciężko było przetrwać w takim świecie, jak trudno było istnieć i własnego istnienia nie podważać. Wtedy właśnie narodziło się coś nowego, narosło jak blizna, gruba i mocna narośl, która chroni skórę przed bólem. To był straszak, chociaż wtedy wydawał się być raczej marzycielem, poszukiwaczem celu. Świecił się jak lampka w tunelu wskazując drogę ku lepszemu życiu. Sprawiał, że jej oczy błyszczały jaśniej, a myśli płynęły szybciej i z większą przejrzystością.
Ale coś się w nim zmieniło, pokrył się bliznami czasu, a jego ciało okryła twarda skorupa przeznaczenia.

Pewnej nocy wybrała się w podróż po nieznanej krainie, w której przebywał straszak. Długo szła pustynną drogą, na której końcu rysowała się kamienna budowla. Gdy się do niej zbliżyła, ukazała jej się twierdza, wielka i masywna, a złożoność jej kształtów przekraczał wyobrażenia. Wejścia do niej strzegła pustka, która przygniatała powietrze do suchej ziemi, odbierając wszelką lekkość i spokój. Kiedy powoli weszła do środka zobaczyła wielką salę z wysokim sklepieniem i małą szczeliną, przez którą wpadało światło. Otworzyła usta żeby coś powiedzieć, ale wtedy mroczna postać wyłoniła się z cienia. Zawahała się. Nieruchome ciało zbliżało się do niej centymetr po centymetrze, jakby jego szpony miały ją za chwilę dosięgnąć. W wielkim lęku postanowiła się jednak odezwać:

– Przyszłam się z tobą zobaczyć. Jesteś panem tej twierdzy, a ja chcę być twoim gościem. Mogę usiąść?

Wyrzuciła z siebie szybko słowa, tak jakby miała usłyszeć sprzeciw.

Jednak on tylko wskazał jej w milczeniu wielki głaz pod ścianą i dalej pozostając w ciemności czekał.

– Wiem, że jesteś tu od dawna. Nadszedł jednak moment, w którym poczułam, że muszę z tobą porozmawiać.
Czy mogę zadać ci parę pytań?

Kiedy skinął głową, z większą odwagą zaczęła.

– Czemu powstałeś?

Po chwili milczenia tajemniczy gospodarz wreszcie się odezwał.

Z wyższej konieczności, żeby nadać sens, wyznaczyć kierunek w stronę przyszłości. Jestem strażnikiem twojego potencjału, który masz do zrealizowania.

Dla mnie jesteś straszakiem, budzisz lęk i niepokój.

Powinność nigdy nie jest przyjemna.

Wobec kogo ta powinność? Wobec czego?

To już ty musisz sobie na to pytanie odpowiedzieć. Mój byt tylko do ciebie należy.

Uważasz się za mędrca i opiekuna, jednak twoja obecność już mnie nie podpiera, a pozbawia siły i tłamsi moje instynkty. Czuję się więźniem pozbawionym kontroli.
Sama nie wiem już co jest moim pragnieniem, a co wytworem dawnej świadomości.

Masz w sobie głos, który potrzebuje się urzeczywistnić. Ale tego nie robisz, boisz się słów jakie wypowiada i zamykasz mu usta. Nie mogę pozostać obojętny na jego stłamszone jęki.

-Więc uważasz, że sobie nie radzę…

Zapadła cisza, a milczenie straszaka oznaczało dla niej potwierdzenie dla jej słów. Kiedy je przełknęła, jej oczy napełniły się złością i odwagą.

– Dlaczego traktujesz mnie jakbym była słaba i sama nie umiała sobie radzić?

– Bo poruszasz się po omacku, boisz się świata, w końcu świat cię pożre.

– A ty czego się boisz?

Straszak poruszył się, wyprostował swoje długie ciało i zbliżył do niej na tyle, żeby mogła zobaczyć jego ciemne oczy.

– Że nie staniesz się tym, kim możesz być.

– A co cię przeraża w tym najbardziej?

– Upływający czas. Że życie przeleci ci przez palce i nigdy nie zaznasz spełnienia.

– Skąd ta presja czasu?

– Żeby nadrobić stracony czas.

– Może nie stracony…

Ogarnął ją smutek i patrząc na swoje ręce szukała czasu, który minął.

– Może to on pomógł mi znaleźć w życiu taką wartość, która ma prawdziwe znaczenie?

– Ale czy będziesz w stanie tę wartość zrealizować? Tkwiąc w lęku przed działaniem ominie cie twoje przeznaczenie. Potrzebujesz krytyka, który ci będzie o tym przypominał.

Spojrzała na niego czując w sobie siłę żeby się mu przeciwstawić.

– Wartość zamienia się w powinność, poszukiwanie w męczącą udrękę. Brak zaangażowania jest reakcją na lęk. Czasem czuję, że nie mogę oddychać, ale nie tak jakby zabrakło mi tchu, tylko jakby wyrwano mi płuca, odebrano możliwość oddychania.

Jej głos przyspieszył, a po chwili uspokojenia, dodała:

– Ja nie jestem już dzieckiem. To prawda – boję się. Czasem szukam odpowiedzialności poza sobą, czasem zagłuszam głos, który pragnie być wysłuchany. Ale zmieniam się, przejmuję kontrolę, nie zamykam się w sobie jak dawniej. Już dorosłam i potrzebuje przestrzeni. Żeby sprawdzać, mylić się, zwlekać.

Straszak zamyślił się w swojej mrocznej pozie. Patrzył na nią jakby nie wiedział, czy może ufać jej słowom. Jej ciało było bardziej wyprostowane, pewne swojego kształtu.

– To nie oznacza, że cię nie potrzebuję. Przeciwnie- chcę żebyś zawsze mi przypominał kim jestem. I uwierzył we mnie.

Już nic nie odpowiedział, ale na jego twarzy ujrzała zarys uśmiechu. Patrzył na nią inaczej niż na początku, a jego ciało wydawało się mniejsze i bardziej przyjazne. Straszak stał się przewodnikiem, teraz czas żeby ona stała się sobą.

Autor: ITA

Dowiedz się co wpłynie na Twoje zarobki i skuteczność w kolejnych latach

i zwiększ swoje przychody oraz wyprzedź konkurencję

Podaj swoje imię oraz adres e-mail, aby pobrać bezpłatne fragmenty książki „Ściana” i dołączyć do ponad 30 000 osób, które co tydzień otrzymują bezpłatne artykuły z zarządzania, psychologii biznesu i zmiany.

Administratorem Twoich danych osobowych będzie Instytut Liderów Zmian S.C. z siedzibą w Warszawie (00-728) przy ul. Kierbedzia 6/92, NIP: 9512232706, REGON: 141163520. Szczegóły związane z przetwarzaniem danych znajdziesz w Polityce prywatności.

Adam Dębowski

Od 2006 roku pomagam ludziom i firmom w większej skuteczności zarządzania zespołem i zmianą. Wspieram w rozwoju przywództwa i w osiąganiu lepszych efektów w krótszym czasie. Wspieram zespoły w polepszaniu komunikacji i współpracy. Uczę, jak pokonywać opór.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *