Co tak naprawdę czujesz w ten dzień?

Dziś dzień mamy. Tradycyjnie młodsze dzieci rysują laurki, starsze dzieci kupują prezenty lub kwiaty.
To święto mam oraz ich dzieci. Pytanie czy wszystkich?

Obrazek społeczny jest taki, że wszystkie mamy są cudowne, kochają swoje dzieci, a dzieci kochają mamy i są im wdzięczne. Trochę jak na Wigilii – wszyscy się spotykamy rodzinnie, bo trzeba i wszyscy się uśmiechamy, bo przecież rodzina jest najważniejsza. Aż do pierwszej rozmowy. Wtedy wielu sobie uświadamia, że warto kochać rodzinę, ale przebywać z tymi, z którymi czujemy się dobrze. Wiele osób ma w relacji z mamą jedną lub kilka negatywnych emocji z listy 7 głównych: strach, gniew, zranienie, poczucie winy, żal, wstyd, smutek. I tak od lat. A to prowadzi do doświadczania tzw. Ciemnej Czwórki: stresu, wypalenia, marazmu, depresji.

Ja mam to szczęście, że moi rodzice wychowali mnie w miłości, wsparciu, opiece. Rodzice są ze sobą od 40 lat. Zawsze mnie wspierali. Mama zawsze była tą która wysłucha, wsłucha się w potrzeby, przytuli, da nadzieję. Od zawsze interesowała się psychologią, więc zaraziła mnie swoją pasją do zgłębiania ludzkiej psychiki. Odziedziczyłem po niej również myślenie strategicznie, widzenie rzeczy szerzej.

Jestem jej bardzo wdzięczny za wszystko. Mogłem i mogę zawsze porozmawiać z nią o swoich wyzwaniach, tych przyziemnych, ale też tych biznesowych i duchowych.
Różnimy się w niektórych kwestiach, jak na przykład podejście do niektórych żartów, upodobań filmowych czy religii, ale nie powoduje to nigdy konfliktów, które eskalują i palą mosty. Zawsze jest dialog.

Jedyny wyrzut, który pojawił mi się w okresie wchodzenia w życie zawodowe, gdy miałem 20-22 lata, był taki, że mama była za łagodna i za dobra. To było dla mnie zaskoczenie – jak umysł potrafi wymyślić problem wszędzie.

Moje ego stwierdziło, że nie będę dobrym trenerem, coachem, terapeutą, bo miałem za dobre życie. Miałem wtedy myśli: “jak nie mając rodziców alkoholików będę autorytetem dla ludzi?”, “jak mając dobrą przeszłość mogę pomagać ludziom?”, “jaką mam być inspiracją skoro moja mama była zawsze dla mnie wsparciem?”. Naczytałem się biografii ludzi, którzy od złej przeszłości doszli do sukcesu i moje ego ubzdurało sobie, że bez złej przeszłości nie osiągnę sukcesu i nie będę inspiracją dla innych.

Musiałem to przepracować w sobie i zrozumieć, że otrzymałem kapitał, dzięki któremu mogę przekazywać dobre wzorce dalej, pokazywać, że da się wychować trójkę dzieci, prowadzić firmę, a później pracować na wysokim stanowisku, wyjeżdżać na wakacje, mieć czas na rozmowy, a do tego dbać o siebie.

Z moją mamą nagrałem również w ramach podcastów wywiad, w którym dzieli się swoim życiem, a także doświadczeniem depresji i tego, jak z niej wychodziła. Podziwiam ją za tę odwagę i otwartość!

Jednak tak pięknie, niestety, nie jest wszędzie. Pracując terapeutycznie widzę jak wiele negatywnych emocji zasianych jest w umysłach moich klientów, gdy myślą o swoich mamach.

I tym osobom ciężko jest myśleć w Dzień Mamy pozytywnie. Wręcz przeciwnie, widząc jak inni świętują, jak się uśmiechają, jak w telewizji pieją z zachwytu na temat cudownych mam, jak Dębowski pisze o swoim szczęściu, że ma taką mamę, czują w środku miks przeróżnych doznań i myśli. Złość na świat, że tak nie mieli. Gniew na mamę za jej błędy. Smutek, że są sami. Żal za krzywdzące słowa. Wstyd, że ich mama jest taka. Zranienie płynące z wewnętrznego bólu. Strach przed spotkaniem i ponownym wysłuchiwaniem inwektyw.

Jest też wiele osób, które w Dzień Mamy doświadczają smutku, ponieważ ich kochająca, wspierająca mama odeszła niedawno i tego dnia powracają cudowne wspomnienia, które już się nie urzeczywistnią, których już się nie doświadczy.

Na koniec dnia, każdy z tymi emocjami jest sam. W Dzień Mamy mogą one jeszcze bardziej się podbijać i boleć.

Kolejnym przykrym elementem tego dnia jest cierpienie wielu mam, które poświęciły wiele dla swoich dzieci, starały się, lepiej lub gorzej, ale chciały jak najlepiej i pomimo tego nie mają kontaktu ze swoim dzieckiem. Dlaczego? Ponieważ syn czy córka zbłądziły, pogubiły się, weszły w alkohol, czy narkotyki. Jeszcze inni po prostu wstydzą się swoich rodziców, ponieważ nie akceptują, że pochodzą z małej wsi, bo oni teraz mieszkają w wielkich miastach.

Czasami jednak oddalenie od siebie wynika z decyzji dzieci, które były inne niż oczekiwałaby mama, żyjąca myślami: “dlaczego oni jeszcze nie mają dzieci”, “co ja złego zrobiłam, że odeszli od kościoła?”, “za jakie grzechy mój syn jest gejem?”, “jak mogło dojść do tego, że moja córka nie została lekarzem?”. Lista takich myśli jest długa. Cierpienie wewnętrzne mam również. Ból wielu mam wynikający z tego, że dzieci nie spełniły oczekiwań rodziców bywa ogromny i zjada od środka.

Więc tak samo jak na Wigilii nie wszyscy siadają do stołu uśmiechnięci, tak samo w Dzień Mamy nie wszyscy narysują laurkę lub ją otrzymają, nie wszyscy dadzą kwiaty lub je wręczą.

To czego życzę takim dzieciom i mamom, to aby odnalazły spokój wewnętrzny, aby uwolniły się od strachu, gniewu, zranienia, poczucia winy, żalu, wstydu, smutku. Aby dzisiejsze święto było impulsem do spojrzenia w głąb, odpuszczenia oczekiwań co do drugiej osoby i zajęcia się swoim wnętrzem. Czasu nie cofniemy. Nie musimy odnawiać relacji i dążyć do rzucania się sobie w ramiona. Ale nie możemy żyć dalej będąc niewolnikiem negatywnych emocji wywołanych relacją mama-dziecko.

Dla tych, u których ten dzień generuje więcej złych niż dobrych przeżyć życzę, aby nadchodzący 26 maja był początkiem transformacji. Aby za rok, a najlepiej wcześniej, móc pomyśleć o Dniu Mamy ze spokojem, a może nawet czymś więcej…

Transformującego Dnia Mamy!

Taka myśl w ramach cyklu #felietondebowskiego nr 17.
A jaka jest Twoja taka myśl?

Dowiedz się co wpłynie na Twoje zarobki i skuteczność w kolejnych latach

i zwiększ swoje przychody oraz wyprzedź konkurencję

Podaj swoje imię oraz adres e-mail, aby pobrać bezpłatne fragmenty książki „Ściana” i dołączyć do ponad 30 000 osób, które co tydzień otrzymują bezpłatne artykuły z zarządzania, psychologii biznesu i zmiany.

Administratorem Twoich danych osobowych będzie Instytut Liderów Zmian S.C. z siedzibą w Warszawie (00-728) przy ul. Kierbedzia 6/92, NIP: 9512232706, REGON: 141163520. Szczegóły związane z przetwarzaniem danych znajdziesz w Polityce prywatności.

Adam Dębowski

Od 2006 roku pomagam ludziom i firmom w większej skuteczności zarządzania zespołem i zmianą. Wspieram w rozwoju przywództwa i w osiąganiu lepszych efektów w krótszym czasie. Wspieram zespoły w polepszaniu komunikacji i współpracy. Uczę, jak pokonywać opór.

Powrót do listy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.