Przeżyłem prawdziwy szok! Czy badania największych nazwisk psychologii kłamią?
Czy można wierzyć największym sławom psychologii: Zimbardo, Milgramowi?

Mówi się często: Badania dowodzą, że… Naukowe badania pokazują, że…
Pyta się często: A to jest udowodnione naukowo? Czy zostało to przebadane i opublikowane w znanych, cenionych pismach?

Chcemy wierzyć, że naukowcy są rzetelni i uczciwi.

Jednak jak opisuje Rutger Bregman (holenderski historyk, dziennikarz, którego artykuły były publikowane w “The Washington Post” czy “The Guardian”, a jego książka “Utopia dla realistów” została przetłumaczona na 32 języki) w książce “Homo Sapiens – ludzie są lepsi, niż myślisz”, najwspanialsze badania, najbardziej znanych psychologów są w ogromnej części oszustwem i zakłamaniem.

Przeżyłem szok.

Ten szok był brakującym elementem układanki do założenia Centrum Badawczego, które w tym roku chcemy uruchomić. Ten szok był na tyle silny, że na studiach psychologicznych uczyłem się i budowałem swoją wiedzę na temat człowieka na nazwiskach Zimbardo i Milgram. To podważa we mnie wiarę w większość badań psychologicznych.

Oczywiście nie jestem naiwny. Patrzę sceptycznie na wszelkie badania, bo wiem jak łatwo można manipulować wynikami, jak wiele osób robi badania, aby uzasadnić tezę, jak wiele osób wchodzi w rolę klakierów nawet na poważnych uniwersytetach.

Ale gdy czyta się konkretne doniesienia, które rzucają cień na największe nazwiska, to pięść się zaciska.

A gdy do tego jeszcze doda się teksty, które słyszymy często: – A czy te metody, których Państwo używają są udowodnione naukowo, bo tamte są udowodnione… to myśli się: serio?

Z drugiej strony zawsze chciałem, abyśmy bazowali na sprawdzonych metodach. Problem w tym, że wiele psychologicznych metod, terapeutycznych metod nawet jeśli są badane i “sprawdzone, skuteczne, nauka to potwierdza” to… no właśnie. Skoro badania Zimbardo i Milgrama są przekłamane, to…

Możemy się złościć, ale o czym pisze Bregman? Co odnalazł w archiwach?
Oto przykre informacje dla obecnych przyszłych studentów psychologii, terapeutów i coachów. Ale ostatecznie bardzo ważne i inspirujące. Czytaj do końca.

Kłamstwa Zimbardo

Dla tych, którzy nie wiedzą, eksperyment “Więzienie” Philipa Zimbardo na Uniwersytecie Stanforda polegał w skrócie na tym, że zaproszono studentów i podzielono ich na dwie grupy: więźniów i strażników. Badanie zasłynęło z tego, że ludzie bardzo szybko weszli w swoje role. Strażnicy byli bardzo agresywni, więźniowie, którzy się zbuntowali zostali stłumieni przez strażników używających gaśnic. Później było tylko gorzej: pozbawianie snu, poniżanie. Jeden z więźniów, nr 8612, załamał się. Eksperyment został przerwany. Pięciu więźniów wykazało oznaki depresji, płaczu i niepokoju.

Według Zimbardo, 15 sierpnia 1971 grupa studentów zamieniła się w potwory.
I od tego zaczęła się sława eksperymentu i popularność Zimbardo, który został jednym z najbardziej cenionych i znanych psychologów na świecie.

Pierwsze kłamstwo Zimbardo to stwierdzenie, że zło w tym eksperymencie powstało w wyniku stworzenia “własnych zasad utrzymywania prawa, porządku, szacunku” oraz tego, że strażnicy stali się sadystami z własnej woli. Jednak jak zauważa Bregman sam Zimbardo w książce “Efekt Lucyfera” z 2007 roku pisze, że przed rozpoczęciem eksperymentu poinformował ich o ich roli. To on tak naprawdę kazał im wprowadzić takie zachowania. Przez 40 lat Zimbardo kłamał w wywiadach mówiąc, że zło i złe zachowania “wyszły” same ze studentów będących w roli strażników.

Jesienią 2018 Le Texier, filmowiec, dostał się do archiwum Stanforda i dokumentacji tego eksperymentu. Jak powiedział: “minęło sporo czasu zanim zaakceptowałem pomysł, że to wszystko może być kłamstwem”.

Wyszło na jaw kłamstwo nr 2: Nie Zimbardo wymyślił ten eksperyment. To był pomysł jego studenta David Jaffe, który, uwaga, był później jednym ze strażników!

Kłamstwo nr 3: Większość strażników wahała się przed użyciem “twardej ręki”, do której byli zachęcani cały czas przez Jaffe.

Kłamstwo nr 4: Więzień nr 8612, który rzekomo się załamał i krzyczał “nie zniosę kolejnej nocy” został odwiedzony latem 2017 przez dziennikarza. Powiedział wówczas, że wszystko to zostało odegrane.
Dlaczego?
Młody Douglas Korpi idąc do eksperymentu do roli więźnia myślał, że pouczy się do egzaminu. Ale nie pozwolono mu wziąć podręczników. Dlatego już następnego dnia postanowił odejść. Zimbardo się nie zgodził. Douglas najpierw udawał więc, że go boli brzuch, później próbował odegrać załamanie psychiczne. Jego wrzaski rozsławiły eksperyment, były symbolem tego, jak w szybkim czasie sytuacja może wywołać zło wśród strażników i panikę u więźnia.

A Philip Zimbardo został prezesem Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychologicznego.

W 2002 BBC chciało zrobić reality show w oparciu o ten eksperyment. I zrobili go. Efekt?
Nic się nie zadziało. To był najnudniejszy program świata. Żadna z osób (pomimo kamer i idei show) nie weszła w rolę, nie wydobyła z siebie zła. Piątego dnia nagrań jeden z więźniów zaproponował ustanowienie demokracji, a inny zaproponował: “porozmawiajmy jak ludzie”.

Kiedy w 2018 roku jeden z dziennikarzy zapytał, jak nowe informacje na temat tego, ile było manipulacji przy jego eksperymencie wpływają na odbiór opinii publicznej, odpowiedział, że go to nie obchodzi: “ludzie mogą mówić o tym, co chcą. To w tej chwili najsłynniejsze badanie w historii psychologii. Ten eksperyment żyje własnym życiem, nie zamierzam go już bronić. Sam się broni – swoją długowiecznością”.

Taa… no właśnie… ten tego.

I co Ty na to?

W przyszłym miesiącu kolejna porcja kłamstw. Tym razem skupimy się na człowieku, który raził ludzi prądem doprowadzając do zgonu. Tak… mówimy o Milgramie, tym wielkim psychologu. Tam też jest ciekawie.

Skoro największy, najsłynniejszy eksperyment jest kłamstwem, to jak wierzyć innym?
To chwieje fundamentami.

Gdy ktoś mi mówi, że X nie jest udowodnione, a Y jest oparte na badaniach, to mam myśl: hmm, serio?

Ale na szczęście przychodzi druga myśl: OK, sprawdźmy, nie bierzmy wszystkiego za pewnik. To, że coś nie jest udowodnione naukowo nie oznacza, że jest złe, a to że coś jest oparte na badaniach nie jest od razu dobre.

Ale zarazem to, że coś jest oparte na badaniach nie musi oznaczać kłamstwa, a to co nie jest naukowe nie musi oznaczać, że jest dobre.

Wszystkie wersje są możliwe.

Gdy po raz pierwszy przeczytałem o tych kłamstwach poczułem się zdradzony. Niby wiedziałem, że wiele badań można o kant … rozbić, ale… no właśnie.

Ale to po raz kolejny pokazało, że nic nie jest czarno białe. Że należy się uczyć, inspirować literaturą, badaniami, szkoleniami, ale nie brać nic za pewnik. Nie traktować nikogo jak guru, a żadnego badania jako wyrocznię. Wszystko jest jakąś formą przemyśleń, które mogą być w 100% prawdziwe, rzetelne w 50% albo wcale.

Nawet jeśli największy na świecie autorytet mówi X, to nie znaczy, że tak jest.

I takie samo podejście staram się przekazywać, gdy uczę innych np. w Szkole Doradców Change Value Process, która przygotowuje do bycia coachem, terapeutą, mentorem, trenerem. Studenci muszą sami doświadczać, wyciągać wnioski.

– Po to wielokrotnie dzielę się swoimi porażkami, trudnościami, wadami, aby nie tworzyć efektu guruizacji, ale aby wzmocnić samodzielność.

– Po to zajęcia są prowadzone przez innych absolwentów, aby nie było tylko Dębowskiego.

– Po to często podważamy to, czego uczymy i dyskutujemy, aby odkrywać różne barwy prawdy.

– Po to poznajemy dziesiątki narzędzi i metod, aby pamiętać, że są różne drogi do rozwiązania problemu.

– Po to bazujemy na nauce oraz na nie-nauce, aby czerpać inspiracje i efektywne metody z różnych źródeł.

– Po to zakładamy w tym roku Międzynarodowe Centrum Nowoczesnej Psychologii i Terapii, Stowarzyszenie Psychologii i Terapii Integralnej, a także Centrum Badawcze, aby badać rzetelnie to, co niezbadane i aby weryfikować mity i kłamstwa wokół psychologii, terapii, coachingu, a potwierdzać to, co realne.

Jak zawsze: Miejmy swój rozum. Gdy coś jest hiper super ekstra, nie zawierzajmy temu od razu. A nawet jeśli za tym podążamy, bo jest hiper super ekstra, to miejmy z tyłu głowy własny rozum i co pewien czas spoglądajmy z różnych perspektyw na prawdę objawioną, którą się kierujemy. Nie chodzi o to, aby być sceptycznym do wszystkiego w 100%. Chodzi o to, aby zadać sobie pytania: Czy na pewno? Zawsze? A może czasami być inaczej? A dlaczego ktoś inny uważa inaczej? A może posłucham uważnie perspektywy tamtych?

Miejmy otwarty umysł. Uczmy się tego. Aby nie być owieczką. Aby nie być chorągiewką na wietrze. Ja byłem nie raz. Niestety. A Ty?

Taka myśl w ramach cyklu #felietondebowskiego nr 16.
A jaka jest Twoja taka myśl?

PS.
A co jeśli autor książki, Bregman się myli i nierzetelnie podszedł do przedstawienia tych faktów? A może jest dziennikarzem, który znalazł sposób na zaistnienie? Komu wierzyć? No właśnie 🙂

 

Dowiedz się co wpłynie na Twoje zarobki i skuteczność w kolejnych latach

i zwiększ swoje przychody oraz wyprzedź konkurencję

Podaj swoje imię oraz adres e-mail, aby pobrać bezpłatne fragmenty książki „Ściana” i dołączyć do ponad 30 000 osób, które co tydzień otrzymują bezpłatne artykuły z zarządzania, psychologii biznesu i zmiany.

Administratorem Twoich danych osobowych będzie Instytut Liderów Zmian S.C. z siedzibą w Warszawie (00-728) przy ul. Kierbedzia 6/92, NIP: 9512232706, REGON: 141163520. Szczegóły związane z przetwarzaniem danych znajdziesz w Polityce prywatności.

Adam Dębowski

Od 2006 roku pomagam ludziom i firmom w większej skuteczności zarządzania zespołem i zmianą. Wspieram w rozwoju przywództwa i w osiąganiu lepszych efektów w krótszym czasie. Wspieram zespoły w polepszaniu komunikacji i współpracy. Uczę, jak pokonywać opór.

Powrót do listy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.