% osób chorych na depresję rośnie. Pomimo rozwoju cywilizacji.

Albo przez rozwój cywilizacji. Ponad 264 milionów ludzi na całym świecie cierpi na depresję (Światowa Organizacja Zdrowia, 2020). Według National Alliance on Mental Illness co roku jedna na pięć osób dorosłych w USA doświadcza jakiejś formy choroby psychicznej, ale tylko 41 procent dotkniętych tą chorobą otrzymało pomoc psychologiczną lub psychiatryczną.

Wszystko rozwija się dynamicznie, w szczególności tzw. świat SMIT-owy, czyli Social Media, Internet, Technologia. Do szkół od lat wdrażane są udoskonalenia technologiczne. Podczas pandemii nauczyliśmy się uczyć nasze dzieci i siebie przez internet.

Ale wraz z rozwojem SMIT-u nie idzie rozwój emocjonalno-mentalny. Poziom Inteligencji Emocjonalnej nie podnosi się tak szybko jak SMIT na całym świecie.

Jest wiele źródeł depresji. W moim ponad 50-stronicowym artykule na blogu opisałem w skrócie ponad 20 źródeł. Jednym z nich jest brak DAR-u, czyli brak największego prezentu jaki zarówno rodzice, jak i my sami możemy sobie dać.

DAR to akronim, którym w metodzie Change Value Process opisujemy:
Docenienie, Akceptacja, Rozumienie.

Są to 3 główne potrzeby psychologiczne, którymi umysł człowieka potrzebuje nasiąknąć przed 20 rokiem życia. Jeśli tak się nie stanie, to ciągle będzie mieć poczucie pustki, braku, a nawet lęku.

O ile część “gadzia” naszego umysłu dąży do przetrwania, to część “ludzka” pragnie otrzymać wyjątkowy, najważniejszy prezent, czyli DAR.

DAR to psychologiczna definicja prawdziwej miłości, przyjaźni oraz poczucia szczęścia. Te trzy uczucia i zjawiska powstają, gdy dwie osoby między sobą prawdziwie i szczerze doceniają siebie, akceptują siebie i rozumieją siebie nawzajem oraz gdy my sami w sobie potrafimy docenić siebie, życie, to co mamy, czyli umiemy czuć wdzięczność, czujemy akceptację siebie i czujemy, że siebie rozumiemy.

Poczucie sukcesu jest wtedy, gdy osiągamy to, czego nie mieliśmy.

Poczucie szczęścia jest wtedy, gdy doceniamy i akceptujemy to, co mamy.

Jeśli chcemy kogoś zniszczyć psychicznie trzeba odebrać mu docenienie, a wręcz go oceniać i krytykować, nie akceptować go, a nawet punktować jego wady i mówić, że przez swoje cechy, wygląd jest nikim, nie starać się zrozumieć, ignorować, nie słuchać.

Jednym z głównych celów terapii na całym świecie w różnych nurtach, a w szczególności terapii według metody Change Value Process (CVP) jest wspieranie człowieka w odkrywaniu drogi do “dania sobie i odkrycia w sobie DARu”.

Mówimy w CVP o pewnej bolesnej prawdziwe: Jeśli do 20 roku życia nie doświadczyłeś pełnego DARu, potrzebujesz samodzielnie odkryć go i dać go sobie w życiu dorosłym. To czasami zadanie na całe lata, ale warto zacząć jak najszybciej.

Czy można osiągnąć sukces materialny, zawodowy bez DARu? Zdecydowanie tak. Nawet niektórym udaje się to lepiej niż tym, którzy doświadczają go w sobie. Jeśli nie czujemy DARu w sobie, to szukamy go na zewnątrz – najczęściej w materii. Oczywiście nie oznacza to, że każda osoba sukcesu, każdy milioner to osoba zakompleksiona i nie akceptująca siebie. Tak nie jest!

Jednych brak DARu wciąga w otchłań ciemnej strony mocy. Innych napędza, aby udowodnić, że są wartościowi, aby osiągnąć wyższy poziom społeczny, bo wtedy poczują akceptację siebie, swojego pochodzenia, wyglądu albo będą mieli pieniądze na operacje plastyczne. Jak to kiedyś ktoś powiedział: Nie ma ludzi brzydkich, są tylko biedni. I to napędza świat.

Oczywiście pięknymi momentami są chwile, gdy poznajemy drugą połówkę, która akceptuje nas takimi jakimi jesteśmy, docenia nas, rozumie i stara się zrozumieć. To są niezwykłe relacje.

Darem też jest dziecko, które swoją bezinteresownością, przytulasem, zabawą dostarcza nam na swój dziecięcy sposób docenienia, gdy nas przytula za to, że zbudowaliśmy super budowlę i mówi: ale super to zbudowałeś!

Gdy nas całuje czy łaskocze po brzuchu i nie zwraca uwagi, czy ktoś jest gruby czy chudy – tata, mama są dla niego idealni – do czasu oczywiście, ale przez wiele lat od dziecka rodzic doświadcza pełnej akceptacji.

Zyskujemy DAR od świata, gdy osiągamy sukcesy. Wtedy szefostwo, klienci, fani nas chwalą. Gdy popełnimy błąd – mówią: nie martw się, to chwilowe!

Otrzymywanie DARu od świata jest piękne.

Ale, ale, ale.

Jeśli nie doświadczyliśmy bezinteresownego DARu od bliskich przed 20 rokiem życia, jeśli nie nauczyliśmy w młodości sobie tego prezentu sobie dawać, to możemy piąć się po szczeblach życia, mieć piękny związek, dzieci i sukcesy, ale zawsze czegoś w środku będzie brakowało.

A nawet jeśli nasi rodzice byli dla nas wspaniali, ale nie zbudowaliśmy pełnego DARu w sobie, to ciągle będzie nam czegoś – mnie lub bardziej – brakowało.

Im mniejszy DAR, im większe braki tym łatwiej nami manipulować, tym łatwiej stajemy się ofiarą, tym bardziej pędzimy na oślep za sukcesem, bo tylko sukces finansowy, społeczny, wizerunkowy może dawać “strzały” przyjemnych uczuć, które są piękne, ale są jak strzały narkotykowe – chwila jest cudowna, ale później jest pustka.

Dlatego brak DARu to główne źródło uzależnień od gadżetów, zakupów, wygranych, pochwał. Albo ta uciecha daje nam chwilę zapomnienia od pustki, albo daje wystrzał dopaminy poprzez doświadczenie chwilowego sukcesu czy szczęścia.

Gdy umysł odkryje, że te strzały coś dają, będzie do nich dążył.

Ale to tak samo jak z narkotykiem. Coraz większa ilość prowadzi do coraz większej ilości. A coraz większa ilość tworzy coraz większą pustkę.

Problem polega na tym, że nigdy w historii, my ludzie, nie nauczyliśmy się masowo budować w sobie DARu. Cholera! To trzy najważniejsze potrzeby ludzkiej psychiki! A my niewiele z tym robimy.

Chwalenie dziecka nie wystarczy. Bo albo dziecko i tak pomyśli: eee tam, gadanie albo nachapie się pochlebstwami i będzie miało wybujałe ego. To nie jest takie proste.

Choć ktoś powie: z drugiej strony jest. Bo jeśli umielibyśmy dawać dziecku bezinteresowną miłość, to jest to najważniejsze.

A no nie do końca. Niestety.

Bo jeśli rodzic daje 100% DARu bezinteresownie to nie oznacza to, że dziecko to poczuje w 100%. Ja jestem tego przykładem. Wychowałem w się w kochającej rodzinie. Mama i tata zawsze wspierali, wysłuchali. Nie czułem się nigdy ignorowany, oceniany. Każdemu życzę takiej młodości.

Jednak pomimo tego co otrzymałem, miałem szereg kompleksów. Wstydziłem się dołeczka na wysokości splotu słonecznego – w latach podstawówki wyglądało to dla mnie dziwnie. Tak samo wystające żebra. Nie miałem nigdy płaskiego brzucha jak Brad Pitt. Czułem się gorszy, gdy nigdy nie wybierano mnie na przewodniczącego klasy. Później wstydziłem się, że przez 5 lat żyłem w mieszkaniu 50m2.

Wiem – bez sensu, idiotyzm – ktoś by powiedział. Ale tak działało moje ego. Uważałem, że powinienem być bardziej zamożny, mieć duże mieszkanie już w młodym wieku. Gdy nie osiągałem celów finansowych czułem się gorszy od innych widząc jak inni zarabiają, jakie mają zasięgi w internecie.

Czułem się źle ze sobą, gdy na szkoleniu było 6 osób, a nie 20. To wszystko uderzało w moje ego, poczucie wartości. Nie potrafiłem przez wiele lat młodego życia w pełni docenić siebie i życia, zaakceptować siebie i życia. Nie rozumiałem dlaczego wiele rzeczy przychodzi mi ciężko. Pomimo, że wiedziałem, że ktoś z boku mógł powiedzieć: Tobie ciężko? Powaliło Cię? Tobie życie układa się idealnie od zawsze, masz tak wiele.

I tak żyłem przez lata w konflikcie między docenianiem a poczuciem gorszości, małości. I to był dla mnie szok. Dlaczego wychowany w takiej rodzinie, będąc po psychologii mam takie luki w DARze?

Jest jedna uniwersalna odpowiedź – bo każdy musi odnaleźć swoją własną drogę do tego największego i najdroższego prezentu, jaki można otrzymać.

Po to jest terapia, po to jest też Szkoła CVP, po to robimy od lipca 15. jej edycję, aby nie tylko przygotować ludzi do bycia terapeutą, coachem, mentorem, trenerem, ale po to, aby wejść w proces odkrywania w sobie DARu. To jest jedna z moich kluczowych misji. Po to w tym roku tworzymy Międzynarodowe Centrum Nowoczesnej Psychologii i Terapii – Supporters – premiera jesienią, aby dążyć do tego, by jak najwięcej ludzi odkryło swoją drogę do DARu.

Nikt tak naprawdę nie może nam go dać. My musimy go odnaleźć.

Im więcej DARu, tym mniej kłótni i konfliktów – bo one często wynikają z niedowartościowania i próby udowodnienia, że mam rację.

Im więcej DARu, tym mniej smutku, braku motywacji i depresji, bo one wynikają często z braku akceptacji i niezrozumienia tego co się z nami dzieje i kim jesteśmy.

Im więcej DARu, tym więcej poczucia wewnętrznego spokoju, pewności, radości i siły.

I tego Ci życzę.

 

Taka myśl w ramach cyklu #felietondebowskiego nr 15.

A jaka jest Twoja taka myśl?

Dowiedz się co wpłynie na Twoje zarobki i skuteczność w kolejnych latach

i zwiększ swoje przychody oraz wyprzedź konkurencję

Podaj swoje imię oraz adres e-mail, aby pobrać bezpłatne fragmenty książki „Ściana” i dołączyć do ponad 30 000 osób, które co tydzień otrzymują bezpłatne artykuły z zarządzania, psychologii biznesu i zmiany.

Administratorem Twoich danych osobowych będzie Instytut Liderów Zmian S.C. z siedzibą w Warszawie (00-728) przy ul. Kierbedzia 6/92, NIP: 9512232706, REGON: 141163520. Szczegóły związane z przetwarzaniem danych znajdziesz w Polityce prywatności.

Adam Dębowski

Od 2006 roku pomagam ludziom i firmom w większej skuteczności zarządzania zespołem i zmianą. Wspieram w rozwoju przywództwa i w osiąganiu lepszych efektów w krótszym czasie. Wspieram zespoły w polepszaniu komunikacji i współpracy. Uczę, jak pokonywać opór.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *