Tym razem pod lupę bierzemy drugi najsłynniejszy eksperyment psychologiczny: Rażenie prądem wg Stanleya Milgrama z Uniwersytetu Yale. Jest on przez wielu bardziej znany niż eksperyment więzienny Zimbardo, o którym pisałem miesiąc temu:

https://www.facebook.com/100051786284853/posts/pfbid0CJSeHpRXqfxDDXSDBvgKSEwekNxmYUtWqk4Zp6H4fhVCiSyUHKwVL8wcd4Hguuool/?d=n

Jeden znany na świecie psycholog i jego badanie, który okazuje się być kłamstwem – to może być “przypadek”. Ale dwóch? Robi się niebezpiecznie. I znów wraca myśl krytyków, którzy mówią: “xyz nie jest udowodnione naukowo, więc nie jest prawdziwe i jest hochsztaplerką”. Dzięki wielkim Milgramowi i Zimbardo możemy powiedzieć: “Serio? Milgram i Zimbardo też udowadniali i co?” 

Mamy rok 1961. Za 4$ można było wziąć udział w badaniu nad ludzką pamięcią. Przyszły setki ludzi, którzy dobierali się w pary. Jeden miał być nauczycielem, drugi uczniem. Przy każdej błędnej odpowiedzi, uczeń miał być rażony prądem przez nauczyciela. Uczeń był tak naprawdę członkiem zespołu Milgrama.

Na początku wstrząsy były małe – 15 woltów. Po każdej błędnej odpowiedzi napięcie rosło. Przy 350 woltach była informacja: “niebezpieczeństwo, ciężkie porażenie prądem”. Jak pisze Bregman, autor książki pt. Homo Sapiens, przy 350 woltach uczeń walił w ścianę i zapadała cisza.

Wnioski? 65% “nauczycieli” poraziło prądem swoich uczniów na poziomie 450 woltów. Czyli uśmierciło człowieka. Dlaczego? Ponieważ autorytet, który stał obok “nauczycieli” tak kazał. Główną ideą tego eksperymentu było to, że obok “nauczyciela” stał autorytet w białym kitlu, który kazał zwiększać poziom napięcia po każdej błędnej odpowiedzi. Siła rozkazu, siła autorytetu potrafi zmusić człowieka do najgorszych czynów – oto główny wniosek z tego słynnego badania.

 

New York Times napisał: 65% badanych ślepo wykonuje rozkaz zadania bólu. Zdaniem Milgrama wszystko zależało od władzy. Uważał, że ludzie są jak szczeniaki, posłuszne i bezrefleksyjne. 

Współpracownik Milgrama, Sherif powiedział: eksperyment posłuszeństwa Milgrama jest największym wkładem w ludzką wiedzę, jaki kiedykolwiek dokonał się w dziedzinie psychologii”.

Bregman w swojej książce ujawnia jednak sporo brudów, jakie miały miejsce w wielkim eksperymencie.

Po pierwsze, Milgram uważał, że pojedyncze osoby miały wątpliwości nt. realności sytuacji i realności rażenia prądem. W rzeczywistości w zapiskach naukowca była informacja, że tylko 56% uważa, że zadaje realny ból uczniowi.

Po drugie, większość badanych, którzy stwierdzili, że wstrząsy były prawdziwe, zrezygnowała z badania. 

Po trzecie, Milgram nie informował tych “65% morderców” o tym, że było to udawane. Kilkaset ludzi wyszło z przekonaniem, że raziło do bólu albo doprowadziło do śmierci drugiego człowieka.

Jednak pomimo tych brudów, wciąż istniała grupa ludzi, którzy pod wpływem presji naukowców byli okrutni dla swoich uczniów. Dlaczego?

Kolejne badania, które kopiowały ten eksperyment też zauważyły siłę autorytetu. Dlaczego?

Bregman zauważył powtarzający się kluczowy element. Ci, którzy faktycznie razili prądem (oczywiście jedynie uważali, że to robią), robili to nie ze względu na ich okrucieństwo i psychopatyczne zapędy, nie ze względu na potęgę autorytetu, który wydaje rozkazy. Okazuje się, że wiele osób robiło to, ponieważ słyszało: “robiąc to, zwiększając poziom prądu przyczyniasz się do rozwoju nauki, studiów nad pamięcią. Pomagasz ludzkości.” Wiele osób wypowiadało słowa: “cieszę się, że mogłem pomóc.”

Psycholog Don Mixon w latach 70-tych powtórzył eksperyment i zauważył, że “ludzie potrafią posunąć się bardzo daleko i bardzo cierpieć, byleby być dobrymi. Ludzie zaplątali się w próbę bycia dobrymi.

Te wnioski pokazują, że tak, potrafimy być brutalni, że potrafimy robić krzywdę, ale intencja i mechanizm za tym stojący jest inny. Oczywiście faktem jest to, że można nas jako ludzi zmanipulować, tworząc ułudę, zniekształcając rzeczywistość tylko po to, aby osiągnąć cel. 

Tak, możemy być zmanipulowani i skrzywdzić. Ale te “65%” to nie są kandydaci na psychopatów – jak uważali badacze. Wśród tych 65% są osoby, które kwestionowały rozkazy, które przerywały eksperyment. A wielu z tych, którzy faktycznie doszli do 350-450 woltów robiło to w imię nauki, po to, aby pomagać nauce i ludzkości w pracy nad pamięcią, aby pomóc chorym. Większość osób nie była bezmyślna. Nie była bezrefleksyjnym zabójcą, jak wynikało z wniosków eksperymentu.

Ile % było tych prawdziwych “złych”? Tego Bregman w swojej książce nie podał. 

Szacuje się, że 3% społeczeństwa, czyli około 240 mln ludzi na świecie. 

W poprzednim felietonie o Zimbardo pisałem o tym, że warto mieć własny rozum i niczego od razu nie przyjmować za pewnik – ani tego, że jeśli coś jest udowodnione naukowo to jest super i zawsze tak będzie, ani tego, że jeśli coś nie jest udowodnione to oznacza, że to zło. Takie myślenie jest trudniejsze, bo trzeba myśleć. Ale warto!

Tym razem mam inną refleksję. Jeśli słyszysz o wielkich prawdach, odkryciach, wynikach badań, to zadaj sobie pytanie: A co ja czuję? Jak ja bym postąpił?

Nie pytaj: a czy to prawda, co mówią badania? Zapytaj: Czego mnie uczy to badanie, biorąc pod uwagę, że może mieć rację? Czego mnie uczy to badanie, biorąc pod uwagę, że może się mylić?

Tego m.in uczy się człowiek na swoich sesjach terapii czy coachingu. Spojrzenia na siebie. Wglądu. Autorefleksji. Wyzwolenia się z dogmatów i schematów, którymi żył do tej pory, a nie były one ani zdrowe, ani wspierające.

Mądre patrzenie na badania uczy nas mądrego spojrzenia na nasze życie. Brudy badań Zimbardo i Milgrama pokazują, że nic nie jest czarno białe, nic nie jest pewne na 100%. Nawet psychologiczne badania naukowe ze znanych Uniwersytetów z USA.

Po też powstawała Szkoła CVP, aby uczyć takiego prowadzenia swoich myśli, czy rozmów z drugim człowiekiem, aby nie wpadać w ograniczające mentalne dogmaty. Zero-jedynkowe myślenie, ocenianie, krytykowanie, wpadanie w tunel ograniczeń jest zmorą ludzkości. 

Uwalnianie się od tych chwastów mentalnych jest kluczowe nie tylko dla terapeutów, coachów, ale dla każdego człowieka. Fakt, że co pół roku zapisuje się do Szkoły Doradców coraz większa grupa pokazuje, że jest coraz większe zapotrzebowanie na wewnętrzną przemianę oraz na naukę metod, które pozwolą pomagać innym wyrwać się z psychologicznego Matrixa.

Dla wielu osób nie jest to łatwe. Styki w umyśle się przepalają. Odejście od uwiązania od schematów bywa emocjonalnie i mentalnie bolesne. Ale gdy to zrobimy, stajemy się wolnymi ludźmi, z większym poczuciem spokoju i pewności siebie.

Taka Myśl w ramach jubileuszowego 20-ego #felietondebowskiego.

 

A jaka jest Twoja Taka Myśl?

Z jakich schematów, pułapek, dogmatów wyrwałeś/-aś się w ostatnich latach?

Dowiedz się co wpłynie na Twoje zarobki i skuteczność w kolejnych latach

i zwiększ swoje przychody oraz wyprzedź konkurencję

Podaj swoje imię oraz adres e-mail, aby pobrać bezpłatne fragmenty książki „Ściana” i dołączyć do ponad 30 000 osób, które co tydzień otrzymują bezpłatne artykuły z zarządzania, psychologii biznesu i zmiany.

Administratorem Twoich danych osobowych będzie Instytut Liderów Zmian S.C. z siedzibą w Warszawie (00-728) przy ul. Kierbedzia 6/92, NIP: 9512232706, REGON: 141163520. Szczegóły związane z przetwarzaniem danych znajdziesz w Polityce prywatności.

Adam Dębowski

Od 2006 roku pomagam ludziom i firmom w większej skuteczności zarządzania zespołem i zmianą. Wspieram w rozwoju przywództwa i w osiąganiu lepszych efektów w krótszym czasie. Wspieram zespoły w polepszaniu komunikacji i współpracy. Uczę, jak pokonywać opór.

Powrót do listy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.