“Jak uratować związek” to pytanie, które zadaje sobie wiele osób w sytuacji, gdy w ich intymnej relacji coś nie działa już tak, jak dawniej. Jasne, że trzeba szukać rozwiązań. Ale okazuje się, że często sednem sprawy nie jest to, jak uratować związek – tylko jak najpierw pomóc sobie samemu czy sobie samej. Wtedy i w związku zaczyna układać się inaczej.

Zdaje się, że wariujesz – oznajmiła w mało subtelny sposób jego żona, stojąc w progu kuchni. – Tracisz kontrolę nad emocjami. Przyjrzał się sobie w lustrze i zauważył to.  Zobaczył minę strapionego człowieka, którego czoło mieniło się kroplami potu. I to z powodu źle zaparkowanego auta. Uświadomił sobie, że w jego życiu od kilku miesięcy pojawiają się różne, często sprzeczne i silne emocje: dojmujący smutek, nagła euforia, na zmianę z niekontrolowanymi atakami złości.

To zaczęło powoli niszczyć jego najważniejsze relacje z najbliższymi osobami. W tym z żoną, która pierwsza zwróciła mu na to uwagę.

jak uratować związek

Niszczejące relacje

To jeden z najbardziej dramatycznych scenariuszy w życiu – wie o tym każdy, kto to przeżył.

Zwłaszcza trudna sytuacja dotyczyła jego małżeństwa – które to w moim kliencie budziło intensywne i niespójne emocje (w tym lęk o utratę i brak pomysłu na to, jak uratować związek). Wyglądało na to, że tegoroczne Walentynki nie będą należeć do udanych.

Oczywiście pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było zapytanie „doktora Google”, co o tym sądzi.

Wyniki nie były optymistyczne: to mogły być pierwsze objawy tzw. choroby afektywnej dwubiegunowej, która – w uproszczeniu – polega na przeżywaniu na zmianę faz depresji i manii.

Zmartwił się tym tak, jak zmartwiłby się tym każdy z nas. Ta choroba bowiem rozkłada człowieka i jego relacje kawałek po kawałku.

Nie mógł spać spokojnie, gdyż lęk przed tą chorobą rozrósł się i sparaliżował jego życie niczym powolna trucizna. Tym bardziej, że w Polsce choroby umysłowe są tematem tabu – oficjalnie nikt na nie nie choruje.

W toku dalszych poszukiwań informacji w Internecie, szczęśliwym trafem odnalazł moje filmy na YouTubie – które dały mu (jak sam przyznał) sporo do myślenia. Odkrył, że – oprócz tabletek, psychiatrów i wieloletniej psychoterapii – nowoczesny świat oferuje mu coś jeszcze więcej: coaching.

Już podczas pierwszego spotkania było jasne, że to, co mu doskwiera, to (na szczęście!) nie początki choroby afektywnej dwubiegunowej. Ze wstępnej rozmowy szybko zbudowałem obraz jego aktualnej sytuacji.

Ból niepodjętych decyzji

W jego życiu doskwierały mu niepodjęte decyzje. Decyzje spychane „na później”, sprawy wciąż niedomknięte – przez co drażliwe, męczące i obciążające. Zaczynało być jasne, że tu nie chodzi tylko o kwestię “jak uratować związek”.

W takich sytuacjach trzeba działać ostrożnie.

Przypomina to bowiem sytuację, w której do pogrążonej w chaosie firmy przychodzi zewnętrzny konsultant i nagle wszyscy pracownicy zaczynają skarżyć się na swoją sytuację. Albo wręcz krzyczą, co im leży na sercu.

Wszyscy naraz.

Trzeba byłoby mieć 100 par uszu, by wysłuchać każdego jednocześnie. Należy więc działać z poszanowaniem kultury organizacyjnej i działać systematycznie oraz konsekwentnie.

Taka sytuacja przypomina gotowanie pikantnej zupy, gdzie połączenie wszystkich ostrych składników w przypadkowej kolejności w końcu grozi wybuchem.

Nim zacznie się jakiekolwiek działania na takim obszarze … należy przede wszystkim zaznajomić się z właściwościami poszczególnych składników, a potem poznać zasady ich łączenia.

Przekładając tę metaforę na mojego klienta – należy znać zasady działania ludzkiej psychiki i przestać robić coś wbrew sobie.
Bo to groziłoby objawami depresyjnymi lub wahaniami nastroju.

Zatrzymaj się i skup na sobie

I już podczas pierwszej sesji stało się coś niezwykłego:

Zasugerowałem mu by na moment zatrzymał się i skupił na sobie.

Tylko na sobie.

Nie na zadowoleniu każdego dookoła. Nie na przeszłości czy przyszłości. Nie na tym, co ma osiągnąć dla kogoś. Ale na swoich celach, problemach, swojej osobie.

I nagle poczuł spokój w sercu.

Jak widać – nawet tak proste rzeczy mogą czasem przynieść spektakularne efekty.

A dziś…?

Po cyklu ośmiu tzw. sesji przełamania (są to sesje coachingowe, podczas których przeprowadzamy klienta przez Głęboki Proces Transformacji) mój klient czuje się o niebo lepiej.

Przede wszystkim dlatego, że wziął się za domykanie spraw, które pozostawały w jego umyśle wciąż otwartą kwestią – co marnowało jego czas i cenne zasoby.

Nie ma lepszego uczucia, niż widzieć swojego klienta, który wraca do stanu wewnętrznej równowagi psychicznej – a jego życie znów zaczyna emanować kolorami.

I – co bardzo ważne – jego relacje z otoczeniem bardzo się poprawiły. Zwłaszcza z jego żoną, o czym dała mi potem znak w mailu (pozdrawiam! ☺).

Wszystko wskazuje na to, że Walentynki 2015 uratowane – bez zmartwień i trudnych rozmów o tym, jak uratować związek ☺

Dowiedz się co wpłynie na Twoje zarobki i skuteczność w kolejnych latach

i zwiększ swoje przychody oraz wyprzedź konkurencję

Podaj swoje imię oraz adres e-mail, aby pobrać bezpłatne fragmenty książki „Ściana” i dołączyć do ponad 20 000 osób, które co tydzień otrzymują bezpłatne artykuły z zarządzania, psychologii biznesu i zmiany.

Administratorem Twoich danych osobowych będzie Instytut Liderów Zmian S.C. z siedzibą w Warszawie (00-728) przy ul. Kierbedzia 6/92, NIP: 9512232706, REGON: 141163520. Szczegóły związane z przetwarzaniem danych znajdziesz w Polityce prywatności.

Adam Dębowski

Adam Dębowski

Od 2006 roku pomagam ludziom i firmom w większej skuteczności zarządzania zespołem i zmianą. Wspieram w rozwoju przywództwa i w osiąganiu lepszych efektów w krótszym czasie. Wspieram zespoły w polepszaniu komunikacji i współpracy. Uczę, jak pokonywać opór.

Powiązane wpisy

Komentarze

  1. Avatar internet pisze:

    Słabiuśko.

  2. Avatar M pisze:

    1. Tekst straszny, naprawde. Metafory jak z piosenek disco-polo… Gotowanie pikantnej zupy? serio?
    2. Wiecej skromnosci, proznosc autora az bije po oczach. Coachowi nie wypada

  3. Avatar Adam Dębowski pisze:

    Ciekawe, że tak oceniacie ten tekst.
    Nie wypada podzielić się historią klienta i zwrócić uwagę na rzeczy ważne? Poinformowanie, że można coś zmienić – nie wypada? Nie zgadzam się z Tobą “M”. Ale oczywiście masz prawo do swojego zdania.
    Gdzie jest tutaj próżność? Informacja o efektach jest próżnością?

    Co do metafor – przyjmuję informację zwrotną, ale tak nie uważam, oddają one rzeczywistość klienta. Oczywiście zachęcam do stworzenia swojej własnej, bardziej trafiającej:)

  4. Avatar Emilia pisze:

    SUPER wpis!! Pierwszy wniosek: a co by było, gdyby jednak ta osoba uwierzyła w diagnozę wujka Google? Podejrzewam, że tak się dzieje w wielu przypadkach. Na szczęście ta historia zakończyła się pozytywnie. Wynik rozpoczął się od TRAFIENIE postawionej diagnozy przez Pana Adama. Wynika to zapewne z bogatego DOŚWIADCZENIA.

  5. Avatar M pisze:

    Moze ja po prostu jestem jednak z tych zawiedzionych wystapieniami i tekstami p. Adama.
    Jesli pomaga innym to spoko. Nic mi do tego.
    Na mnie teksty w stylu “W toku dalszych poszukiwań informacji w Internecie, szczęśliwym trafem odnalazł moje filmy na YouTubie – które dały mu (jak sam przyznał) sporo do myślenia” jakos nie dzialaja. I TAK, dla mnie to brak skromnosci gdy ktos pisze sam o sobie i o swoich wystapieniach jak o odkryciu roku.

  6. Avatar M pisze:

    A i dodam tylko ze jesli ktos podejrzewa u siebie chorobe psychiczna to powinien zglosic sie w pierwszej kolejnosci do lekarza psychatry (i to jak najszybciej!) a nie do coacha. Coach nie jest osoba kompetentna zeby wystawiac diagnoze w tej dziedzinie i nie powinien sam osobie mowic ze jednak jest: “Już podczas pierwszego spotkania było jasne, że to, co mu doskwiera, to (na szczęście!) nie początki choroby afektywnej dwubiegunowej.”.

  7. Oczywiście, że można zgłosić się do coacha, jeśli podejrzewa się u siebie chorobę psychiczną – jeśli coach ma wykształcenie psychologiczne, nic nie stoi na przeszkodzie.

    Coach to nie szaman – przynajmniej nie każdy. A o ile wiem – Adamowi wiedzy z tego zakresu nie brakuje.

    Szanowny anonimowy M – czy o innych tekstach, które “na Ciebie nie działają”, także piszesz całe elaboraty? Nie wiem, gdzie tu dostrzegasz brak skromności. W jaki sposób Adam – pisząc, że ktoś “szczęśliwie trafił na jego filmy” (zamiast idiotycznie martwić się, że ma chorobę afektywną) – wykazuje się nieskromnością?

    Ten facet mógł latami chodzić od lekarza do lekarza – co, jak wiemy, jest częstym scenariuszem w naszym rozwiniętym cywilizacyjnie kraju.

    Tym bardziej, że Adam jasno pokazuje w tekście, że coaching to JEDNA Z OPCJI – obok tabletek i wieloletniej terapii.

    “Odkrył, że – oprócz tabletek, psychiatrów i wieloletniej psychoterapii – nowoczesny świat oferuje mu coś jeszcze więcej: coaching.”

    A jeśli ktoś rzeczywiście umie pomóc drugiemu człowiekowi – to nie widzę powodów, dla których miałby o tym nie mówić.

    Podobno Polska, to jedyny kraj na świecie, w którym każde wspomnienie o tym, że jest się coś wartym, uznawane jest jako nieskromność albo wręcz wyniosłość. Mówi się ciągle “nie przechwalaj się”, “nie bądź samochwałą”. Mentalna masakra. W innych krajach zupełnie naturalne jest mówienie o tym, co się umie i co można dla kogoś zrobić.

    I nie trzeba się od razu (za przeproszeniem) osrywać – po prostu trzeba znać swoją wartość.

    Jakiś czas temu prowadziłem zajęcia dla młodzieży z zakresu copywritingu (tak, umiem pisać świetne teksty reklamowe – ach ta moja nieskromność!) i jakaś dziewczyna potem powiedziała nauczycielce (moja znajoma, pozdrawiam! 🙂 ), że jestem “nadętym bufonem” – pomimo, że cały wykład skupiałem się na przekazaniu wartościowej wiedzy, którą zdobywam od dekady w tej dziedzinie.

    I w mojej opinii oceniłbym siebie raczej, jako pewnego swojej wiedzy.

    I widzisz – taka mentalność tego kraju.

    I co? Mam udawać, żem totalnie głupi? 🙂 Że oto ze mnie nieborak, co to zdania nie złoży, bo przecież muszę wyjść na skromnego pachołka. Zamieść swoje pisarskie ego pod ławkę, bo przecież jakaś dziewczyna z 3 klasy LO się oburzy 🙂

    HAHA 😀

    Dobrze Adam, że pomagasz ludziom – i mów o tym, pokazuj, że masz fajne filmy na YT. A Ci inteligentniejsi acz milczący Czytelnicy to doceniają 🙂

    Łączę pozdrowienia!

  8. Avatar YYY pisze:

    Psycholog to nie psychiatra. Nie mylmy tych dwóch pojęć. Jeśli ktoś podejrzewa chorobe psychiczną powinien zdecydowanie udać się do tego drugiego.

    Nie uważam też ze ten kto lubi filmiki Adama jest inteligentniejszy (ostatnie zdanie). To jakaś bzdura w stylu “Nie jesteś w naszym klubie to jesteś głupi”

  9. Szanowny anonimowy YYY,

    Psycholog to nie psychiatra. Ale jeśli skończył psychologię, to wie, czym objawiają się choroby, z którymi pacjenta odsyła się do psychiatry.

    A ja jednak uważam, że Ci inteligentniejsi wyciągną z tekstu i filmów Adama to, co warte uwagi i zapamiętania.

    Łączę pozdrowienia.

  10. Avatar yyy pisze:

    Ja tez wiem znam objawy wielu chorób co nie oznacza ze otwieram gabinet i stawiam diagnozy. Od tego jest LEKARZ.

    Wiem doskonale o czym mówię. Najbliższy członek mojej rodziny choruje na dwubiegunowa. Włos mi się jeży na głowie jak pomyślę ze mógłby niechcacy trafić do coacha zamiast do wykwalifikowanego lekarza.

    1. Szanowny YYY,

      Nikt nie mówi, że coach ma stawiać diagnozę. Po prostu – jeśli zauważy, że pacjent ma niepokojące obawy, które mogłyby świadczyć o poważnym psychiatrycznym zaburzeniu – powinien go odesłać do psychiatry i kropka. Jak każdy z nas.

      Tak się też składa, że również w swojej rodzinie mam kogoś, kto przechodzi takie rzeczy – i wiem, jak poważne są te sprawy.

      Łączę pozdrowienia.

  11. Avatar YYY pisze:

    a zreszta 🙂 ide na paczki.
    mam tylko nadzieje ze choc jedna osoba ktora trafi na ta strone i faktycznie podejrzewa u siebie chorobe afektywna dwubiegunowa, przeczyta moj komentarz i zdecyduje sie najpierw na zgloszenie sie do lekarza psychiatry a nie do coacha. Uwazam ze psychologia i psychoterapia moze byc uzupelnieniem diagnozy lekarskiej i w razie naprawde powaznych zaburzen moze pomoc takiej osobie ale jednak nie zastapic. Prawda jest taka ze w przypadku zaburzen psychicznych rzadko jest naprawde wybor pomiedzy tabletkami a coachingiem czy psychoteriapia. Zwykle jedno idzie w parze z drugim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *